Recenzja: Bez serca - Marissa Meyer
Alicja, to znaczy Catherine w Krainie Czarów Odświeżanie znanych opowieści to chyba znak rozpoznawczy Merissy Meyer. Autorka Sagi Księżycowej (recenzja wkrótce, bo właśnie kończę cały cykl) po raz kolejny postanowiła w inny sposób opowiedzieć znaną historię. Tym razem "Alicję w Krainie Czarów", w której Catherine główna bohaterka jest Złą Królową. Ale cofnijmy się do jej czasów nastoletnich. Catherine była szczęśliwą dziewczyną, której ogromną pasją było pieczenie, jej wypieki cieszyły nawet samego króla, dziewczyna miała też w nocy sny, które stawały się tak realne, że w jej domu rosły drzewa, o których śniła. Pewnego dnia na balu dziewczyna zobaczyła cudownego trefnisia, który zauroczył ją od razu. Tej samej nocy Szalony Kot zdradził jej, że o jej rękę ubiega się sam król. Dziewczyna ucieka z balu, ale czy to ją uratuje. Jej marzenie o piekarni w centrum królestwa nie łączy się z zastaniem królową, szczególnie z tym malutkim, rumianym i śmiesznym królem. Przyzna...