Drama time: Memories of the Alhambra

Wejdziesz do gry? 

Pierwszy odcinek był dla mnie szokiem. Nie wiedziałam, w co się pakuje, nie czytałam opisów, ale chciałam ją obejrzeć, bo uwielbiam aktorkę, która odgrywa główną rolę, a także gra tam Chan, członek EXO, którego uwielbiam. Te dwa czynniki sprawiły, że bez czytania opisu, oglądania trailerów włączyłam pierwszy odcinek.

Po nim właśnie doznałam lekkiego szoku, co ja oglądam. Czy to się dzieje naprawdę, gdzie jest ten bohater, co tu się tak naprawdę dzieje? Jako że na żadne z tych pytań nie dostałam odpowiedzi po skończeniu pierwszego epizodu, więc od razu odpaliłam drugi, potem zrobiłam sobie przerwę i kilka dni później zobaczyłam trzeci... Tak też doszłam szybko do piątego, wtedy byłam na bieżąco i na rozwiązanie spraw musiałam czekać tak jak oglądający co tydzień. To było męczące, ale wreszcie poznałam odpowiedzi, ale czy wszystkie? 

Drama rozpoczyna się od telefonu. Nie wiemy, kim jest dzwoniący, do kogo dzwoni. Nagle zaczyna uciekać... Nie dowiadujemy się jednak dlaczego, bo akcja zmienia się. Noc. Dzwonek do drzwi. Pojawia się bogato ubrany mężczyzna, który chce wynająć pokój w hostelu. W nocy wychodzi i wyrusza na plan Grenady, gdzie dzieją się dziwne wydarzenia. Rozpoczyna się gra, bardzo realistyczna gra, w którą gość jak na razie wciąż przegrywa. 

Od kilku lat motyw bardzo realistycznych gier pojawia się w książkach, filmach, czy serialach, jak na razie jednak jest to moja pierwsza drama, która porusza tą tematykę. Spodobała mi się to, to napiszę na wstępie. Rozpoczęło się zagadkowo, z wyczuwalnym wątkiem romantycznym i kilkoma opowieściami z przeszłości, następnie dodano sporo akcji i wiele wątków, które ciężko zakwalifikować, ale można podciągnąć je pod fantasy. Sądzę, że sporo osób znajdzie coś dla siebie. 

Muszę przyznać, że na pewno nie jest to jedna z tych dram, które ogląda się ekspresowo i raczej nie byłabym w stanie śledzić tej historii od pierwszego do ostatniego odcinka bez przerwy, jak to czasem miałam w zwyczaju. Ta drama trochę jednak wymaga od widza, nie jest też pozytywna i barwna, że poprawia nam od razu nastrój. To jedna z tych historii, którą chce się przeżywać i tworzyć teorię, co też dalej się wydarzy i o co w ogóle chodzi. 

Akcja historii rozgrywa się nie tylko w Korei, ale również w Hiszpanii, w kilku miastach, szczególnie w Grenadzie, do której dość dawno przeprowadziła się rodzina głównej bohaterki. Zabieg ten wyszedł bardzo dobrze, gra osadzona w hiszpańskich realiach, które podchodzą pod średniowiecze sprawdziła się naprawdę dobrze. Jej przeniesienie do Seulu już nie było dla mnie tak spektakularne. Świetna promocja miasta dla koreańskich turystów. Szkoda, że ta drama mająca miejsce w Polsce nie miała takiego rozmachu...

Jeśli mogę mówić o grze aktorskiej, podobała mi się gra Chana, zagrał młodego chłopaka, całkowicie pochłoniętego przez gry geniusza, który jednocześnie ma w sobie coś z autystycznego dziecka, które nie do końca potrafi poradzić sobie w kontaktach z innymi. Jego młodsza siostra zagrała zabawną plotkarę, która shipowała cały serial siostrę z Jin Woo, co w sumie było takim motywem rozluźniającym historię. Najstarsza z rodzeństwa zaś, dla której po części zaczęłam oglądanie, zagrała tu chyba najgorzej w swojej karierze, a przynajmniej z tych dram, które ja widziałam z jej udziałem. Moim zdaniem nie nadała swojej postaci emocji, było kilka odcinków, w których pokazała silniejszą stronę, ale ogółem grała rolę księżniczki, która tylko czeka na swojego księcia, to mnie niemożliwie irytowało. Grę głównego aktora zaś uwielbiam, wielość emocji, dobre pokazanie scen akcji, humor, miał wszystko, czego trzeba głównemu bohaterowi, by widz mógł się w nim zakochać.

Zauważyłam, że w historiach z dobrym pomysłem, masą akcji wątek miłosny często spada na drugi plan i aż tak nie przyciąga. Było tak z niesamowitą dramą Black, było też tak i Memories of the Alhambra. Mimo to nie przeszkadza mi to, by śledzić historię i się nią cieszyć. Bo to drama, którą będę polecać, naprawdę jedna z tych, które warto zobaczyć. Dodam tylko, by uważać na zakończenie, bo jest trudne. Kto obejrzał ten zrozumie. 

Do posłuchania:
 


PS. Jako ciekawostkę dodam, że w tym tygodniu rozpoczyna się kolejna drama, właściwie trafiająca w ramówkę za tą, którą zamierzam oglądać - "Romance is a Bonus Book". Właściwie to już jutro!
PS2. Jako że chciałam na świeżo dodać recenzję tej dramy, wrażenia po najlepszej dramie 2018, czyli "Hwayugi" dopiero w lutym. 
PS3. Pierwsza drama w 2019 roku skończona! Oglądam też dwie inne, ciekawie, czy uda mi się je zakończyć.

Komentarze

  1. Kiedy Ty czas na to wszystko znajdujesz? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć.
    Pisałam do Ciebie maila z dwa miesiące temu, ale nie otrzymałam odpowiedzi, więc spróbuję napisać tutaj, bo zależy mi na tym.
    Chciałabym prosić o zareklamowanie mojej II edycji przedwojennego konkursu literackiego „Już nie zapomnisz mnie”. Uczestnik może napisać pracę w dowolnym klimacie i gatunku, więc ma duże pole do popisu. Wystarczy obudzić swoją wyobraźnię. Do wygrania są cenne nagrody, m.in. książki, gazety i płyty CD. I edycja cieszyła się sporym zainteresowaniem.
    https://przedwojenny-konkurs.blogspot.com
    Niech pamięć o przedwojennych artystach trwa, a osoby lubiące pisać – doskonalą swoje pióro pisarskie. W zamian mogę dodać link do Twojego bloga u siebie w zakładce "Współpraca" w ramach podziękowań.
    Grafiki reklamujące konkurs: http://przedwojenny-konkurs.blogspot.com/2018/10/bannery-konkursowe-ii-edycja.html
    Jeśli zgodzisz się zareklamować konkurs, odezwij się do mnie na maila przedwojenny.konkurs@gmail.com

    Ślę serdeczne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chyba nie czuję magii tych dram. W ogóle nie mam na to ochoty, ale fajnie poczytać o czymś dla mnie zupełnie obcym :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Lissy - Luca D'Andrea (przedpremierowo)

Drama time: My ID is Gangnam Beauty

The Dream Chapter: Star - TXT (recenzja albumu)