Bez winy

Doprowadzeni do ostateczności

Człowiek pod ścianą, doprowadzony na skraj, który ma wszystko do stracenia potrafi zrobić wiele. A kiedy wyciągnie się do niego rękę, da mu propozycję, nawet najbardziej zaskakującą, niecodzienną, a może nawet niemoralną, on się zastanowi, rozważy ją, może uzna za pomost do lepszego jutra... Wtedy właśnie występuje spore prawdopodobieństwo, że weźmie w niej udział.  

Właśnie tak mogłabym opisać sytuację bohaterów powieści Bez Winy. Jest to już czwarta powieść Mii Sheridan, którą udało mi się przeczytać i drugą, którą wydało wydawnictwo Otwarte. Pierwszej Bez Słów nie miałam okazji czytać, ale styl autorki znałam doskonale z serii o Calderze i Eden oraz ze Stinger. Książki spodobały mi się tak bardzo, że co do Bez winy miałam spore oczekiwania. Czy zostały spełnione? Najpierw jednak przybliżę Wam fabułę powieści.

Kira stoi pod ścianą, bez pieniędzy, bez perspektyw. Problem ten może rozwiązać, jeśli wyjdzie za mąż, wtedy otrzyma spadek po swojej babci. W banku wypłacając swoje ostatnie oszczędności spotyka faceta, którego kiedyś do więzienia wsadził jej ojciec. Wie, że ma on problemy i postanawia pomóc sobie i jemu. Jednak czy on pójdzie na jej układ?

"Obserwuj, co robią ludzie, kiedy sądzą,że nikt ich nie widzi, kochana. W ten sposób dowiesz się kim naprawdę są."

Teraz już mogę odpowiedzieć, czy książka sprostała moim oczekiwaniom. Muszę Wam powiedzieć, że niestety nie jest to jedna z tych powieści, do których wrócę. Nie oczarowała mnie tak jak poprzednie autorki. Głównym tego powodem była postać głównej bohaterki: wyniosła, arogancka. Nie mogłam jej zrozumieć, polubić i trawić jej rozdziałów. Widać w nich było, że autorka chciała nam w nim pokazać, że to jedynie jej maska, że ona taka nie jest, że pomaga dzieciom w Afryce, mnie jednak nie przekonała i nie ważne jak trudną przeszłość miałaby bohaterka nie mogłam, po prostu.

Na szczęście narracja była zmienna. Drugim narratorem był Grayson, syn właściciela winnicy, którego ojciec zostawił z długami, a jego kryminalna przeszłość zdecydowanie nie pomaga w interesach. Pokochałam go całym sercem, był taki biedny, a jednocześnie taki w typie złego chłopca, nie dało się go nie polubić. Jego sprzeczki z główną bohaterką, jej uwodzenie, to było coś niesamowitego i to jego denerwowanie, co też ona sobie myśli, co też ona robi, to było naprawdę urocze. To on ratował narrację powieści i to dzięki niemu z taką szybkością powieść poznałam.

"Miłość nie zawsze jest łatwa nawet po płatkach róż. Potrafi boleć. Oznacza odsłonięcie się, całego siebie, każdej delikatnej części, i wystawienie na możliwość zranienia. Bo prawdziwa miłość to nie tylko kwiat, prawdziwa miłość również ciernie."

Bowiem historia wciąga, jest oryginalna, sprawia, że chce się ją poznawać. Klimat winiarni nadaje jej niecodziennego wydźwięku. Autorka sprawiła, że naprawdę uwierzyłam w miłość Graysona do tego, co robi. Gorąca scena z wykorzystaniem winogron sprawiła, że teraz inaczej patrzę na te owoce... Cały obraz książki dopełnia intrygująca przeszłość bohaterów, niezwykle bolesna i traumatyczna, która sprawia, że kibicujemy ich szczęściu, nawet jeśli nie do końca ich polubiliśmy(czytaj: ją, Kirę).

To wciąż Mia Sheridan, to wciąż jej styl i za to ją uwielbiam, ale ta powieść jest słabsza od dotychczasowych, mniej oryginalna, a bardziej wpasowująca się klimatem w to czego chce rynek od książek dla kobiet. Mimo to czekam na kolejne powieści i liczę, że powrócą nowatorskie pomysły pisarki.
Ocena: dobra [4/6] 

Za możliwość lektury dziękuję księgarni Tania Książka.



Autor: Mia Sheridan
Tom: II
Wydawnictwo: Otwarte
Stron: 384
Cena: 39,90 zł
Data przeczytania:  2016-09-21
Skąd: własna biblioteczka

Komentarze

  1. Mi styl i język tej autorki nie bardzo odpowiadają. Poza tym fabularnie to nie bardzo moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach tę książkę. Od dawna mnie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja chcę ją poznać ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię styl tej autorki i ta książka przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I mi się ta książka podobała :) a to dziwne, bo zwykle taka literatura nie przypada mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ,,Bez słów" i nie mogę się doczekać kiedy przeczytam tą książkę! Czuję, że będzie tak samo dobra :D

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński