sobota, 17 września 2016

Chwila dla widza: drama W - Two Worlds

Wejść do świata swojego bohatera...

Ile razy wyobrażaliście sobie siebie grającą/grającego w filmie u boku ukochanego aktora? Czy widzieliście siebie w jednej z ról w Waszej ulubionej książce? Czy marzyliście, by pojawić się chociaż epizodycznie w oglądanym serialu i mieć okazję spotkać swojego idola (i może mieć okazję, by się w Tobie zakochał)? Jeśli jesteście czegoś fanami (no może poza twórczością Martina, tam wszyscy giną... I może poza The Walking Dead, bo tam też nie za ciekawie... O czym to ja...?) sądzę, że odpowiedź na chociaż jedno z tych pytań brzmi, tak.

Nie wiem, czy pamiętacie koniec lipca (nie zarzucam Wam sklerozy, żeby nie było), kiedy to zaczęłam oglądać dramę W - Two Worlds i na potęgę na fanpage i bloga zaczęłam wrzucać moje wrażenia z serialu. Później trochę z tym szaleństwem przystopowałam (pozostało ono w mojej głowie...), wciąż jednak byłam całkowicie urzeczona historią, pomysłem i wielką, ogromną wręcz kreatywnością twórców, którzy zaskakiwali mnie prawie w każdym epizodzie. Muszę nadmienić, że w dramach odcinki trwają zwykle po godzinie, a do tego było ich 16, więc twórcy zasłuchują na spore oklaski.

No tak, piszę, zachwycam się, stworzyłam dziwny tytuł i wstęp, ale tak naprawdę nie wiecie, jaka jest ta drama, o czym opowiada... Śpieszę(a tak naprawdę przedłużam) Wam z wyjaśnieniem, co też tak zafascynowało mnie od pierwszych odcinków w koreańskim(japońskie nie są tak dobre niestety) serialu W - Two worlds.



Oh Yeon-Joo jest córką znanego rysownika komiksów, twórcy W. Komiks jest znany na cały kraj(naprawdę wszyscy go czytają... To zadziwiające! Wyobrażacie sobie cały Polski naród czekający na nowy rozdział jakiegoś polskiego komiksu?) i powoli zbliża się ku końcowi (a ja zbliżam się ku końcowi z tymi dygresjami, bo obawiam się, że to utrudnia czytanie). Przełożony ze szpitala dziewczyny przed wydaniem planowanego ostatniego tomu zaczął kupować komiks i prosi ją, by powiedziała mu co wydarzy się dalej, w zamian proponuje jej udział w ważnym zabiegu (niezły deal, co? Tak to już naprawdę ostatnia...). Dziewczyna postanawia poprosić ojca o informację. Odwiedzając jego pracownię napotyka jednak na problem, jej ojciec zniknął i nikt z ekipy nie wie, co się z nim stało.

Nasza bohaterka postanawia sama dowiedzieć, co będzie dalej i włącza monitor ojca. Pojawia się na nim zakrwawiony Kang Chul - główny bohater. Dziewczyna, również fanka komiksu, nie może uwierzyć, że ojciec planuje zamordować uwielbianego bohatera, przecież wszyscy liczyli na szczęśliwe zakończenie... Nagle z ekranu wychodzi dłoń, chwyta dziewczynę i wciąga do komiksu. Teraz i ona staje się bohaterką opowieści i przy okazji ratuję życie Chulowi (spoiler alert: i to nie raz! To silniejsze ode mnie).

Sądzicie, że powyższe informacje to spora część dramy? Otóż nie, to dopiero początek, nawet nie opisałam Wam w całości pierwszego odcinka. W tej dramie wciąż coś się dzieje, od pierwszego epizodu, w którym się zakochałam, nie mogłam wytrzymać z napięcia. Zwykle nie czekałam na polskie napisy do dramy, ale nowy odcinek oglądałam z angielskimi. Te zakończenia...



... były przejmujące. Zwroty akcji są tym, co prawie najmocniej mnie w niej zauroczyło. Wiadomo, że drama ma szesnaście odcinków, więc kiedy już w 6 pojawiło się jakieś zakończenie wiedziałam, że coś jest na rzeczy i znów wszystko się pokrzyżuję. Wiecie, że miałam rację? A jakże by inaczej... I to nie zdarzało się raz, ta drama miała masę przejmujących niby-zakończeń, które wywoływały ogromny emocji.

Jednak to jest to co lubię w tej dramie najbardziej! Zdecydowanie za najlepsze, co wydarzyło się w dramie są podróże między światami. Od początku nie wiedzieliśmy, co je wywołuje, było wiele poszlak, możliwości, później jednak wszystko się wyjaśniło. Wiedziałam, kto może podróżować, dlaczego... Wiele spraw wyjaśniało się w trakcie akcji.

Odchodzę jednak od głównej myśli. Świat realny i świat Kang Chula z komiksu W są podobne, twórca bazował bowiem na świecie, rzeczach, które widział, znał...  Jednak życie Chula to ciągłe niebezpieczeństwo, grasuje bowiem nad nim ręka stworzyciela, któremu powoli nudzi się swój główny bohater, tak uwielbiany przez czytelników.


Może warto więc wspomnieć krótko, kim jest w ogóle Chul. Kiedyś sławny olimpijczyk, później posądzony o zabicie rodziny, uniewinniony, dzięki czemu mógł tropić mordercę. Zyskał bogactwo i wykorzystywał je w większości w tym celu. Stworzył nawet kanał, który się tym zajmował - W, stąd też nazwa komiksu, całej dramy. W jego życiu ciągle coś się działo, stąd komiks z nim był tak lubiany.

Nasza główna bohaterka wkraczając do jego życia, sprawiła, że historia z pełnej akcji stała się romantyczna. Mnie to w ogóle nie przeszkadzało, ciągłe pocałunki, zaskakujące ilością i szybkim wprowadzaniem, jak na dramę, rozpromieniały mnie. Sceny romantyczne były zaskakujące, urocze, ale i często zabawne. Dzięki nim drama zyskiwała lekkość. Uwielbiałam momenty, kiedy główna bohaterka, musiała próbować wszelkich sposobów, by zakończyć epizod i znów znaleźć się we własnym świecie. Scena z niewymierzeniem policzka, a potem pocałunkiem była naprawdę szokująca!

Oczywiście, im dalej w fabułę się posuwamy, tym więcej akcji, intryg, niepewności jest nam serwowane. Tak naprawdę drama W to nie tylko romans, a właśnie sporo sensacyjnych scen. Mamy tu kilku antagonistów, różnorakich, z innymi pobudkami, z innymi umysłami, a przez to zostajemy zaskoczeni z każdej strony... Do tego świetne sceny walki, Lee Jong Suk odgrywający głównego bohatera uczył się strzelania do tej roli, naprawdę wyglądało to profesjonalnie.



Właśnie wczoraj obejrzałam ostatni odcinek dramy, ale nie mogłam już dłużej zwlekać i chciałam bardzo, ale to bardzo przekazać Wam, co o nim sądzę. I tak też się stało. Nie wspomniałam w ogóle o bohaterach pobocznych, a przecież tyle napisałam... Są dobrze ukazani, tak naprawdę największą rolę odgrywa główna dwójka, rysownik, a także antagoniści, to oni byli najlepiej pokazani. Ochroniarz, sekretarka, pomocnik, te postaci były tłem, czasem wnosiły lekkie zamieszanie, czy pomoc.

Wcześniejszy akapit miał być już zakończeniem, ale jak widzicie nie udało się. Drama W - Two worlds była jedną z pierwszych, które zaczęłam oglądać w trakcie emocji, a na pewno jedyną, z której oglądaniem nie zwlekałam dłużej niż tydzień. Odcinki były świetne, wciągające. Rzadko zdarzały się przestoje, a nawet one nie trwały cały epizod. Zakończenie było emocjonujące, nieźle prowadzone, ale mimo wszystko to początek dramy mnie kupił i sprawił, że ją pokochałam i sądzę, że za jakiś czas do niej wrócę, bo warto. Druga moja ulubiona drama(pierwszą mimo wszystko pozostaje moja pierwsza drama: Cheese in the Trap).

Produkcja: Korea Południowa
Czas trwania odcinka:  ok. 60 min
Ilość odcinków: 16
Data obejrzenia: 2016-09

8 komentarzy:

  1. W sumie 16 h to trochę za długo, nie wiem, czy tyle wytrzymam, ale zapowiada się całkiem ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Drama jakoś nie czuję, by została stworzona dla mnie :D Troszkę takie nie moje klimaty :x

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy kiedyś skuszę się na tę produkcję, chociaż nigdy nic nie wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysł na fabułę z czymś mi się kojarzy... Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się obejrzeć:)
    Pozdrawiam!
    www.lekturia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie na blogu od wczoraj też relacje właśnie z "W - Two Worlds" :) Kto jeszcze nie oglądał, ten powinien ten stan rzeczy zmienić - omija Was coś bardzo ciekawego!
    P.S.: A tak między nam (W - Two Worlds fanami) to rozumiem, czemu "Cheese in the Trap" trudno jest zdetronizować, ale poczekaj tylko na "Healera" - ten to dopiero skradnie Ci serce ;)
    Co do finału "W" to pasuje, ale po takim rozpoczęciu i poprowadzeniu... Jakaś tak czekałam na więcej? Wszystko ze szczegółami w recenzji, żeby już nie przedłużać XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna chciałam obejrzeć dramę, ale jako osoba, która nie zna się na tym zbyt mocno, nie wiedziałam od czego zacząć! Chyba jednak zacznę oglądać Two Worlds, ponieważ sam pomysł wydaje się naprawdę ciekawy! :D

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/09/kasacja.html

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.