Nie tylko książki: English matters #49, English matters #57



Cześć,
jestem dziś całkowicie śpiąca. Najpierw piątkowa noc zarwana przez ognisko, a teraz sobotnia przez dramę(której jeszcze nie skończyłam)... Dziś odeśpię. ;) A do tego zaczynam się stresować wynikami matur. To już za dwa dni... Ale wracając o tematu posta, dziś przyszłam do Was z recenzjami dwóch gazetach, a właściwie dwóch numerów jednej gazetki, serdecznie zapraszam do lektury! ;)



Na pierwszy ogień pójdzie jedno ze starszych wydań dwumiesięcznika English matters, numer 49. Wiecie, co zachęciło mnie do jego poznania? Możecie zgadywać, macie dwie próby. Kogo ja oszukuję, przecież okładka mówi sama za siebie. Cumberbatch! Czy taka fanka Sherlocka, mogła odpuścić? Pytanie retoryczne.

Od razu wzięłam się za czytanie artykułów związanych właśnie z aktorem i serialem. Nie spodziewałam się, że aż tak szybko je pochłonę. Były naprawdę świetnie napisane, choć dla fana większość faktów nie była wielkim zaskoczeniem. Kolejnym cudownym artykułem był ten zawierający artykułów o Pekinie. Aż kusi, by spróbować tamtejszej kuchni, czy odwiedzić opisywane, cudowne miejsca. Wiecie, że na punkcie Azji zaczynam mieć totalnego bzika, więc artykuł idealny.

Niezwykle spodobał mi się również wywiad z autorem książki Wałkowanie Ameryki, niesamowicie zachęcił również do lektury książki. Spis nowych słów, które tworzyli znani twórcy angielscy też był bardzo interesujący. Artykuł o dronach bardzo mnie wciągnął, czego się nie spodziewałam. Na szczęście, nie było zagłębiania się w szczegóły, a temat potraktowany dość ogólnikowo.

Poza wspomnianymi wyżej artykułami można w gazetce znaleźć zabawny horoskop, artykuł o vlogowaniu, o emeryturze w GB(dla mnie ten artykuł niestety najnudniejszy i przy okazji dość trudny w odbiorze). Gazetkę kończą konwersacje przez telefon, a także kilka słów o ruchu, biznesie związanym z treningiem.

Gazetka miała wyrównany poziom poznawało się ją przyjemnie i płynnie. Jak zawsze trudniejsze słówka były podkreślane i łatwe do odnalezienia na tej samej stronie. Na pewno będę do nich wracać i je szlifować. ;)
Ocena: bardzo dobra [5/6] 




Czas na powrót do czasów nam bliższych, kolejnym numerem, który niedawno poznałam jest English matters #57. Na okładce mamy tym razem ukazany zwykłe obrazek, nie zaś postać, jak to w większości numerów bywało. Mimo to jak zwykle pierwszy artykuł porywa czytelnika, bo kto nie słyszał piosenek Eda Sheerana? ;) Uwielbiam jego melancholijne utwory, na czele oczywiście z I see Fire... W ostatnich stronach było zaś nawiązanie do tego artykuły, bo jego piosenka byłą rozkładana na czynniki pierwsze.

Artykuł numeru z radami o lepszym mówieniu na pewno mi się przyda, nie był jednak najlepszy w numerze, to pewne. Podobał mi się artykuł o szkolnictwie w Singapurze, o Scotlandzie. Przyjemnie czytało się o magazynie Vogue, choć modą się nie interesuję. Wciągnął mnie wywiad z Courtney Carver, która ma ciekawy pomysł na swoje życie i na to, co jest w nim najważniejsze. Artykuł na temat polityki nie był dla mnie nad wyraz zajmujący, ale ja po prostu jej nie lubię. Zaś ten o cukrze najpierw wywołał obawy, czy w ogóle mogę cokolwiek jeść, by potem rozbawić stwierdzeniem, że ja sama decyduje. ;)

Tematyka numeru jak doskonale widzicie różnorodna: ekonomia, podróże, polityka, zdrowie, muzyka... Jest w czym wybierać. Artykuły są uciążliwe nawet dla laika w poruszanym temacie, nie zagłębiają się w nadmierne szczegóły, co ułatwia odbiór. Wciąż zadziwia mnie jak twórcy trafiają ze słówkami, których akurat nie rozumiem. ;)
Ocena: bardzo dobra-[5-/6]

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu Colorful Media! 


Czy Wy również czytacie gazetki językowe? Co sądzicie o takiej formie nauki?

Pozdrawiam,
Patrycja

Komentarze

  1. Czytam rosyjskie, Ostanovki, choć nie za każdym razem w pełni mnie zachwycają. W każdym numerze zawsze znajdę jednak kilka interesujących mnie artykułów.

    OdpowiedzUsuń
  2. WOW, dlaczego ja, osoba, którą śmiało można nazwać english geekiem jeszcze na to nie trafiła! :O MUSZĘ TO DORWAĆ! :D
    Jest jednak określone na jakim poziomie języka jest zawarta treść?

    Pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem, jaki to poziom angielskiego, jeśli jednak masz gdzieś niedaleko empik to zapraszam do niego, tam można gazetkę znaleźć, sama oceniasz ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Nie czytam gazet w innych językach, jakoś nigdy mnie do takich nie ciągnęło. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam jak ja się przejmowałam wynikami matur :) najgorzej oczywiście stresowałam się tą nieszczęsną matematyką!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na numer 49 też poluję (jak mogłabym nie? w końcu Cumberbatch!). :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czytam od czasu do czasu takie gazety po francusku :) Angielski to moja pięta achillesowa :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński