Konkurs #2

Witam serdecznie,
dziś czas na drugi konkurs z okazji 200.000 wyświetleń. :) Tym razem zadanie nieco trudniejsze, bo książkę trzeba sobie wyśnić. :) Sądzę jednak, że warto o nią powalczyć, gdyż to nowość tego miesiąca! W ramach konkursu udostępniło mi ją wydawnictwo i właśnie ono wyślę Wam książkę. ;) Już zdradzam, o co walczycie:



Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jestem ja, właścicielka bloga Magia Książek. To również ja będę wybierać zwycięzcę tego wyzwania. 
2. Nagroda jest ufundowana przez wydawnictwo Media Rodzina. Dziękuję!
3. Konkurs trwa od 10 czerwca 2016r. do 24 czerwca 2016r.(do północy). Wszystkie późniejsze zgłoszenia nie będą brane pod uwagę.
4. Wyniki ogłoszę do 7 dni po zakończeniu konkursu. 
5. Konkurs odbędzie się, gdy zgłosi się co najmniej pięć osób.
6. Wysyłka tylko na terenie Polski.

7. Aby wziąć udział w konkursie należy:
a) napisać zgłaszam się i podać swój adres e-mail,
b) być obserwatorem bloga na blogerze i/lub google+,
c) polubić mój PB na Facebooku [kliknij tu]
d) udostępnić na FB lub blogu banerek i podać link do niego,
e) Odpowiedzieć na pytanie konkursowe.

Zadanie konkursowe:
Opowiedz mi o swoim śnie.
(Forma całkowicie dowolna, krótko, długo, w formie pisemnej, obrazkowej,jak chcecie!)


Banerek


Wzór zgłoszenia:
Zgłaszam się!
Obserwuję jako:
Lubię jako:
Banerek:
E-mail:
Odpowiedź na zadanie konkursowe:
(można też wysłać na maila)


Mam nadzieję, że wszystko jest jasne(w razie jakichkolwiek pytań, podaję mail:patrycja.dorotka@gmail.com). Powodzenia wszystkim :D
Wyczekujcie kolejnych konkursów! 

Pozdrawiam,
Patrycja.

Komentarze

  1. Zgłaszam się.
    recenzjekiti@gmail.com
    Obserwuję jako Martyna K.
    Lubię jako Martyna Kwiatkowska
    https://www.facebook.com/RecenzjeKiti/photos/a.434054303350213.1073741825.384602658295378/1036689569753347/?type=3&theater

    Podczas jednej z ostatnich nocy, nie wiem, czy to była jawa, czy sen, usłyszałam muzykę. Brzmiała jak by ktoś grał na fortepianie. Po dziś dzień zastanawiam się, skąd dobiegały dźwięki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgłaszam się!

    Obserwuję jako: Patrycja Fornal

    Lubię jako: Patrycja Fornal
    Banerek:
    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1122744447781663&id=100001383551992
    E-mail: patyszkaaa@gmail.com

    Odpowiedź na zadanie konkursowe:

    Znalazłam się w dziwnym mieście. Było opustoszałe, pozbawione życia, wymarłe. Szłam wzdłuż szerokiej, posępnej alei. Otaczały mnie majestatyczne budowle, które rzucały martwe, nienaturalne cienie potęgujące nastrój grozy i tajemniczości. Niepokojący labirynt dróg zdawał się nie mieć wyjścia. W końcu doszłam do rozległego placu, wokół którego ciągnęły się rzędy arkad. Na środku wznosił się mistyczny posąg, przedstawiający nierealną postać. We frontach budowli tkwiły znieruchomiałe zegary stale wskazujące południe. Głuche milczenie sprawiało, że słyszałam bicie własnego serca. 
    Nagle zegary oszalały, wskazówki kręciły się w niewłaściwym kierunku, ziemia zadrżała i usłyszałam przeraźliwy hałas. Spomiędzy budynków wyjechała rozpędzona lokomotywa otoczona kłębami dymu. Minęła mnie, wzbijając w powietrze tumany kurzu, i wjechała w prześwit między arkadami. Po chwili znów zapanowała martwa cisza. Stałam zaskoczona i oniemiała ze strachu. Miałam wrażenie, że dostanę pomieszania zmysłów . . .
    Obudziłam się. To był tylko koszmarny sen. Czując ogromną ulgę podniosłam się i rozejrzałam dookoła. Byłam w dziwnym mieście . . .

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: Patka
    Lubię jako: Pipi Lotta i W krainie absurdu
    Banerek: http://beauty-little-moment.blogspot.com/p/konkursy.html
    E-mail: patrycja.kuchta.uk@gmail.com

    Ponieważ polecenie daje dosyć duże pole manewru, chciałabym zaprezentować Ci pewną moją szaloną fantazję na temat snów. Mam nadzieję, że taka forma również jest dopuszczalna :-)

    Odpowiedź na zadanie konkursowe:
    Kryształowa fiolka wypełniona po brzegi rubinowym płynem przypominającym krew, leży na naznaczonej wiekiem dłoni starego alchemika kusząc mnie niewypowiedzianą obietnicą i nieodkrytą tajemnicą. To klucz do drzwi, które do tej pory nie okazywały mi posłuszeństwa. Wystarczy, że go wypiję a stanę się władczynią swoich snów i odległych nocnych podróży. Żadna tajemnicza siła nie przejmie już steru okrętu moich sennych marzeń. W końcu to ja pokieruję nurtem rzeki, po której będę płynąć i nie będę więcej więźniem swojego ciała, marionetką, która z każdym pociągnięciem sznurka porusza się pokornie po obcym nieznanym świecie.
    - Gdybyś piła oczami, już dawno miałabyś to za sobą.- mówi alchemik, ruszając śmiesznie nosem, próbując w ten sposób poprawić przekrzywione okulary.- Pić. Nie myśleć. Myśleć będziesz musiała później. O tak, przez całą noc.
    - Czyli mówisz, że nie ma w tym krwi tak?- upewniam się po raz setny.
    - Z tego, co mi wiadomo, nie ma. Ale pozwól, że daruję ci znajomość składu. Rozumiesz, tajemnica zawodowa.
    - No to… dobranoc.- sięgam szybko po flakonik, odkorkowuję go i wypijam zawartość. Zanim zdążę powiedzieć „Fuuu!” padam nieprzytomna na łóżko, na którym siedzę.
    Na początku otacza mnie biel, po chwili jednak zaczyna wirować, unosić się i tworzy galaktykę pełną gwiazd. Spaceruję drogą mleczną i wiem, że doprowadzi mnie tam gdzie chcę być. Lecz gdzie chcę być? Wszędzie. To jedyna odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy. Nagle droga się kończy i pojawia się przede mną pomost kończący się na środku jeziora odbijającego blask księżyca. Choć nigdy tu nie byłam dokładnie wiem, co robić i kiedy docieram do lustrzanej tafli bez zastanowienia skaczę w mroczną toń.
    Mnogość doznań mnie oszałamia. Otaczają mnie obrazy, wspomnienia, słowa, gesty, ludzie, miejsca, dźwięki… Nie są moje. Tonę w chaosie, duszę się, za chwilę stracę dech. I wtedy uświadamiam sobie, że to ja tu jestem panią. To mój sen. Moje życzenie. W jednej chwili tlen wypełnia moje płuca a chaos zwalnia i zaczyna wolno wirować wokół mnie. Mój wzrok przykuwa fotografia wiktoriańskiego Londynu. Mała i niepozorna na tle miliona innych. Wyciągam po nią rękę i po chwili latam w mgle między oświetlonymi gazowymi latarniami ulicami, płynę z nurtem Tamizy i okrążam w szalonym tańcu wieże mostu Tower Bridge. Wsiadam do Lokomotywy George’a Stephensona widzę z jej okna cały ten tajemniczy i dziwny świat. I nagle jestem na balu, w pięknej sukni z ciasnym gorsetem, tańczę z tajemniczym młodzieńcem i zza ukrywającej moją tożsamość maseczki podglądam inne dziwne pary, a nawet samą królową Wiktorię. Nagle sceneria się zmienia. Wciąż tańczę, ale to już nie Londyn lecz Wenecja . Opuszczam bal maskowy pełen tajemniczych nieznanych mi postaci, może w tej chwili mijam samego Casanovę? Wychodzę na Plac Św. Marka, zewsząd otaczają mnie gołębie, które delikatnie przenoszą mnie na gondolę na Canal Grande. Podziwiam stare, spowite mgłą budynki . Przejęta nagłym pragnieniem skaczę do wody płynę z nurtem aż na lagunę gdzie tańczę szalony taniec wśród pięknych syren. Po chwili wynurzam się na powierzchnię i wita mnie gorące greckie powietrze. Gdy wychodzę z wody zauważam, ze nie mam na sobie sukni tylko białą togę. Wszyscy otaczający mnie ludzie wyglądają jakby dopiero wstali z łóżek i poowijali się w prześcieradła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładają mi na głowę wieniec i prowadzą na szczyt akropolu. Zamykam oczy i kręcę się wokół własnej osi, a po chwili czuję płatki kwiatów spadające na moją twarz. Gdy otwieram oczy jestem już w Indiach. Zewsząd otacza mnie cała gama zapachów, barw, doznań. Idę długą alejką przez targ oglądając kolorowe tkaniny, wąchając piękne kwiaty i aromatyczne przyprawy, podziwiając kunsztowne rzeźby. W tajemniczym namiocie stary mężczyzna tatuuje mi tygrysa na nadgarstku. Stara hinduska wróży mi z ręki i mówi: „Paryż”. Dotyka palcem mojego czoła i niczym kręgi na wodzie pojawia się przede mną to romantyczne miasto. Spaceruję mostem zakochanych, próbując zliczyć niezliczone kłódki, którymi ktoś przypieczętował swoją miłość. Zachwycam się stalowym pięknem Wieży Eiffla i pozwalam malarzowi uwiecznić swoją twarz na jej tle. Patrzę na obraz i ze zdziwieniem zauważam, że tło się zmieniło. Odwracam szybko głowę ale jestem już w zupełnie innym mieście. Barcelona kusi mnie swym pięknem. Wśród jej uliczek oprowadza mnie Carlos Ruiz Zafon, opowiadając piękne historie o Cmentarzu Zapomnianych Książek. Wieczorem podziwiamy wyjątkowy spektakl tańczących fontann, ich światło przywodzi mi na myśl kasyno… Jedno uderzenie serca i jestem w Las Vegas w ślicznej sukni zarabiając swoją pierwszą w życiu fortunę. Jestem najlepsza. Krupier czerwienieje z zazdrości i widzę zbliżającą się do mnie ochronę. Czas uciekać. To dziwne, ale kiedy myślę o ucieczce zamiast lamborghini, pojawia się w mojej wyobraźni… balon. I faktycznie, po chwili siedzę w koszu unoszonym wypełnionym helem balonem. Nagle znalazłam się w niebie. Kiedy wysunę odrobinę dłoń mogę dotknąć chmur. Chcę więcej. Przekładam nogi przez krawędź i skaczę w dół. Lecę bardzo długo aż w końcu ląduję z pluskiem w wodzie. To, co widzę całkowicie mnie oszałamia. To najwspanialsza rzecz jaką do tej pory widziałam: rafa koralowa. Kwitnie tu życie jakiego nie znałam. Są tu całe barwne miasta zamieszkałe przez równie barwnych mieszkańców. Łapię się grzbietu delfina i razem z nim zwiedzam tą cudowną krainę. Po chwili mój wzrok przyciąga coś ciemnego i kotłującego się pod wodą. Zaciekawiona, puszczam delfina i płynę w tamtym kierunku, jednak kiedy uświadamiam sobie co to takiego jest już za późno. Znalazłam się w miejscu, którego boją się wszyscy: to Trójkąt Bermudzki. Pulsujący wir wyciąga po mnie swoje wirujące macki i nawet ja- pani tego snu nie jestem w stanie się z niego uwolnić. Wir wciąga mnie jak wielki odpływ. Wciąga mnie całą, razem z moim krzykiem. Jestem coraz niżej, coraz niżej, coraz niżej… woda wypełnia moje płuca…
      Otwieram gwałtownie oczy i widzę jedynie czystą biel. Czy ja umarłam? Nie czuje nic. No może oprócz… kabla wystającego z mojej głowy?
      - Dziadku?! Zabiję cię!- wrzeszczę.
      Ze złością odrywam przyczepioną do mojego czoła przyssawkę z kabelkiem podłączonym do 42 calowej plazmy. Przed nią siedzi na fotelu alchemik, czyli mój dziadek z puszką coli w jednej i kartonem popcornu w drugiej ręce.
      - Rany, młoda! Ależ ty zaginasz czasoprzestrzeń! Juliusz Verne potrzebował 80 dni by okrążyć świat, a ty to zrobiłaś jednej nocy!
      Patrzę na niego groźnie, a po chwili zerkam na swój nadgarstek. O cholera! Tatuaż! Wciąż tu jest!
      - Wierzysz w sny młoda?- pyta dziadek.- One są bardzo prawdziwe. I trwają dopóki w nie wierzymy.
      - Wierzę. Tak, dziadku, wierzę. Mało tego, ja wiem. Wiem, że mama mnie za to zabije!

      Usuń
  4. Zgłaszam się
    Obserwuję jako Ewelina Wiśniewska
    Fb jako Ewelina Anna Chojnacka
    Baner https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1068944539842339&id=100001804096582

    Mail eve_ew@wp.pl

    Odp. Rysunek wysłany na maila.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: Katarzyna Iwańczak
    Lubię jako: Katarzyna Iwańczak
    Udostępniam: https://www.facebook.com/katarzyna.iwanczak.92
    E-mail: kki13@interia.pl

    Kiedyś mój syn obudził się przerażony, ponieważ śniło mu się, że zniknęli wszyscy ludzie. We śnie obudził się rano i był całkiem sam na świecie. To było dla niego straszne i wtedy pomyślałam sobie, że dla mnie byłoby dużo gorzej gdyby zniknęły wszystkie książki. To dopiero koszmar:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: Aga Warchołek
    Lubię jako: Agnieszka Warchołek
    Udostępniam: https://www.facebook.com/aga.warcholek
    E-mail: warcholek.aga@gmail.com

    Odpowiedź wysłałam na Twojego maila :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: Corvus Lupus
    Lubię jako: Sara Kałecka
    Banerek: jest tu: http://welcome--in--hogwarts.blogspot.com
    E-mail: lupus1908@gmail.com
    Odpowiedź na zadanie konkursowe: Zazwyczaj miewam dość niejasne sny, wczoraj na przykład śniło mi się podróżowanie, ale główną rolę odgrywał w nim mój chłopak i książki, które ( i tu jest jeden aspekt, który może uczynić mnie szaloną ) nie były normalne, same się czytały, a potem raptem sen zniknął i pojawił się inny, brutalny, każdemu zdarzają się sny o spadaniu, a mi przyśniła się katastrofa lotnicza, raczej już nie wsiądę na pokład samolotu. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: Gab riela
    Lubię jako: -
    Banerek: http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/p/konkursy.html
    E-mail: gabolek000@o2.pl
    Odpowiedź na zadanie konkursowe:

    Na zniszczonej posadzce nie znajdowało się nic, oprócz grubej warstwy chłodnego betonu. Ściany obłożone były ciemnoszarymi, gdzieniegdzie popękanymi płytkami. Po obu stronach ogromnego pomieszczenia, wielkości połowy boiska piłkarskiego znajdowały się cele. Długie, zardzewiałe kraty opływały w ciemnych lochach. Ustawione w pionowych rzędach wzdłuż korytarza oddzielały Tenebris – istoty ciemności - od pilnujących ich Strażników. Wszystkie cele były zajęte, a niektóre wręcz przepełnione po brzegi, poza jedną. Pomiędzy celami ciągnął się długi, wąski korytarz.
    Na samym końcu korytarza, znajdowało się osobne pomieszczenie wykonane całkowicie z miedzi. Drzwi składały się z kilku grubych części, wielu zamków i zabezpieczeń. Do środka celi można było zaglądać tylko przez pozostawiony u góry niewielki otwór. Nawet najlepszy włamywacz nie poradziłby sobie z takim wejściem, ale Strażnicy Cienia posiadali klucze, więc szybko i sprawnie mogli otworzyć zamknięte pomieszczenie.
    W środku znajdował się przywódca Tenebris, Algrechtiusz. Uważano go za zbyt przebiegłego, więc dostał osobną celę. Można uznać, że potraktowano go z zaszczytem.
    Pod każdą kratą stał jeden Strażnik, który pełnił wartę. Wszyscy byli wyprostowani, a swoją kolej pilnowania Tenebris przyjmowali jako zaszczyt. Odnosili się do tego z dumą i szacunkiem. Stojąc w pełnym skupieniu, nie zapominali o broni, którą mieli wetkniętą za pas. Wiele lazurowych sztyletów czekało w gotowości do użytku, aby unicestwić bestię raz na zawsze.
    Do lochów nie wpadał najmniejszy promyk światła, ponieważ cały budynek umieszczony był pod ziemią. Na wyższych piętrach znajdował się gmach Rady Podziemia, nazywany przez wszystkich Verdem. Tam obecny władca podziemnego świata zwoływał zebrania, pracował i obmyślał, co może zrobić lub zmienić.
    Panujący tu odór zgnilizny przyprawiał wszystkich o mdłości, ale lata praktyki sprawiły, że Strażnicy Cienia nie reagowali na niemiły zapach odruchem wymiotnym.
    - Słuchajcie – zaczął zachęcająco pewien młody mężczyzna, który aktualnie pełnił wartę przy Algrechtiuszu – możecie iść na przerwę. Ja wszystkiego tu dopilnuję. Tenebris i tak nigdy nie starają się opuścić lochów, więc mało prawdopodobne, że i tym razem będą sprawiać problemy. – Przechylił się na bok.
    Rozległ się pomruk niezadowolonych i zaniepokojonych tym pomysłem osób.
    - No nie wiem…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - Da sobie radę – rzuciła ostro jakaś kobieta. Klepnęła kogoś w ramię i, nie czekając na pozostałych, wyszła za drzwi. Zatrzasnęła je z hukiem.
      Strażnicy Cienia rozglądnęli się na boki, zwracając szczególną uwagę na wyraz twarzy pozostałych. Wszyscy chcieli znać swoje opinie o pomyśle młodego mężczyzny.
      - Dobrze – powiedział grubym głosem jakiś starszy Strażnik. – Ale zostanie z tobą ktoś jeszcze.
      - Więc – kobieta westchnęła z irytacją - kto to taki?
      Młoda dziewczyna o ciemnych kręconych włosach, która niedawno ukończyła dziewiętnaście lat i stała się Strażniczką, popatrzyła przed siebie. Przymrużyła oczy, skupiając wzrok na jednym z Tenebris. Obróciła się w stronę osoby, która podsunęła pomysł, żeby z młodym Strażnikiem został ktoś jeszcze.
      - Ja zostanę – powiedziała cicho.
      - Loren, na pewno? – zawołał ktoś.
      Dziewczyna nie odezwała się, tylko pokiwała głową.
      - Dobrze. Więc Brandon i Loren – bo tak nazywali się Strażnicy, którzy mieli zostać - będą pełnić straż. Tymczasem reszta uda się na przerwę. Macie piętnaście minut!
      Loren przedarła się przez grupę osób, którzy szli wolno w kierunku wyjścia. Stanęła szybko obok Brandona i skrzyżowała ręce na piersiach. Patrzyła, jak ostatni Strażnicy znikają za drzwiami. W lochach momentalnie zapanowała grobowa cisza, która została przerwana.
      - Cóż. W takim razie, ty pilnuj jedną stronę, a ja drugą. Co powiesz… - Nie mogła dokończyć ostatnich słów. Odwracając się, jej plecy przeszył ogromny ból, i poczuła, jak uchodzi z niej życie.
      Palce Brandona były całe we krwi. Wyciągnął lazurowy sztylet, który wbił w plecy Loren. Wypuścił ciało kobiety z objęć, pozwalając by swobodnie opadło na posadzkę. Krew zaczęła przedzierać się przez granatowy strój Strażniczki, pozostawiając rozległą, okrągłą plamę na cienkim materiale koszulki. Mężczyzna musiał liczyć się z czasem. Piętnaście minut na uwolnienie jednego z Tenebris, ucieczkę oraz pozbycie się ciała zabitej kobiety to bardzo mało. Na szczęście miał już obmyśloną drogę ucieczki, a plan uwolnienia Algrechtiusza znał w każdym najdrobniejszym szczególe.
      Minął leżące na ziemi ciało i, nie odwracając się, szybkim krokiem podszedł do celi władcy Tenebris. Wyciągnął pęk wielu różnych kluczy, ale jako Strażnik doskonale wiedział, który do czego służy, więc nie miał problemu z szybkim odnalezieniem właściwego. Zamek w drzwiach zatrzeszczał. Przekręcanie klucza sprawiło, że znajdujący się po drugiej stronie celi Algrechtiusz wstał i podszedł do otwieranych przez Strażnika drzwi. Kiedy Brandon uchylił je przed władcą Tenebris, Algrechtiusz przemówił.
      - Nareszcie – powiedział swoim donośnym, mrocznym głosem. – Po raz pierwszy znalazł się ktoś kompetentny i godny powierzenia mu zadania. Och, Brandonie. Nawet nie wiesz jak wdzięczny ci jestem. Gdyby nie ty, to możliwe, że kilkaset kolejnych lat spędziłbym tutaj.
      Brandon otworzył szerzej drzwi tak, aby władcy Tenebris łatwiej było przez nie przejść. Skinął głową. Algrechtiusz złożył kościste, blade dłonie. Trzymał je na wysokości swoich żeber. Ruszył przed siebie bardzo powolnym, dostojnym krokiem, a czarna szata, którą miał na sobie, pofalowała delikatnie.

      Usuń
    2. - Jesteś godny zaufania, Brandonie - stwierdził. – Pytanie jednak, czy na tyle godny, by pozwolić ci swobodnie odejść? Przecież mógłbyś powiedzieć swoim pobratymcom o tym, że uciekłem. – Algrechtiusz gwałtownie odwrócił się w stronę Strażnika Cienia.
      Brandon nagle zbladł. Cały czas był przekonany o tym, że Algrechtiusz spełni swoją obietnicę i przemieni go w jedną z istot mroku. Teraz miał wątpliwości, czy umowa, na jaką się zgodził była tego wszystkiego warta, i czy nadal jest aktualna. Wszystkim mogło wydać się dziwne to, że Strażnik Cienia, czyli człowiek dobrowolnie chce zostać jednym z Tenebris. Dla Brandona było to coś więcej niż tylko głupia zachcianka, która przeminie równie szybko, co powstała. To było jego marzenie.
      Postanowił nie poddawać się i zaczął działać, bo teraz, gdy był już tak blisko osiągnięcia celu, nie mógł ustąpić. Tylko krok dzielił go od spełnienia największego marzenia.
      - Jestem pewien, że można mi zaufać. P-poza tym, mieliśmy umowę, że mam stać się jednym z was – powiedział, próbując dodać sobie otuchy. – Pa-panie, teraz nawet nie opłacałoby mi się ciebie zawieść i powiedzieć reszcie Strażników, co zrobiłem. Wydaje mi się, że nie masz pojęcia, jaka kara by mnie za to czekała…
      - Żyję na tym świecie znacznie dłużej od ciebie, młody człowieku. Doskonale wiem, co spotkałoby cię za zdradę swoich.
      - Właśnie kogoś zabiłem. Zrobiłem to tylko dla pana. Tylko po to, żeby był pan wolny. Uważasz, że nie jestem ci wierny? – Brandon zaczerpnął tchu. – Od ostatnich kilku tygodni ci pomagam. Pragnę stania się Tenebris od bardzo dawna. Nie odpuszczę sobie tak łatwo, bo to jest dla mnie naprawdę ważne. Dlatego proszę, panie, przemień mnie.
      Algrechtiusz zamyślił się na chwilę. Choć jego twarzy była schowana za kapturem, to Brandon wyczuł, jakby potwór zaczął się uśmiechać z satysfakcją.
      - Dobrze – powiedział po namyśle. – Dowiodłeś, że mogę ci zaufać. Przemienię cię, ale zostało nam niewiele czasu. Zabierz mnie stąd, a kiedy się wydostaniemy, to uczynię cię tym, czym pragniesz być. Ale kiedy już cię przemienię, będziesz musiał zostać u mego boku.
      Brandon od razu się rozpromienił. W podzięce kiwnął głową Algrechtiuszowi. Uświadomił sobie jednak, że tuż obok nich leży ciało zabitej kobiety. Nagle zesztywniał.
      - A co z…
      - Loren? – zapytał Algrechtiusz. – Nią się nie przejmuj.
      Po tych słowach przywódca Tenebris podszedł do kobiety i powiedział coś w języku, którego Brandon nie znał - w języku demonów. Ciało Loren wzniosło się w powietrze i pofrunęło do celi Algrechtiusza. Tam opadło, a tuż po chwili zatrzasnęły się drzwi. Plama krwi na podłodze zniknęła.
      Mina Brandona mówiła wiele, ale Algrechtiusz wyczuł, że mężczyzna myśli o jego umiejętności i przeniesieniu ciała bez używania rąk.
      - Brandonie, być może kiedyś będziesz tak dobry jak ja i też będziesz mógł robić takie rzeczy, ale teraz nie ma na to czasu. Prowadź - rzekł ponaglająco.
      I ruszyli do wyjścia, którym mieli uciec.

      Usuń
  9. Zgłaszam się!


    Obserwuję jako: Karolcia N.

    Lubię jako: Karolina Noczeń

    Banerek: https://www.facebook.com/karolina.noczen ( nie dałam rady skopiować link, ale baner jest na moim profilu)

    Email: karnoc25@wp.pl

    Odpowiedź na pytanie konkursowe: (+rysunek w załączniku)



    Moje sny to moje marzenia. Od małego dziecka fascynuje mnie kosmos, loty w przestworza…

    Historia, która ciągle przewija się w mojej głowie nocną rozpoczyna się w szkole. Jestem pilną uczennicą, często się udzielam. Na lekcji wychowawczej, moja nauczycielka prowadząca ogłasza radosną nowinę swoim podopiecznym. Piątka najlepszych uczniów naszej klasy w ramach stypendium za wspaniałe postępy w nauce, ma możliwość polecenia w kosmos. Ja oczywiście znalazłam się w tej grupce. W wakacje zapakowałam torbę według wskazówek z biura organizującego wyprawę i ruszyłam podążać za marzeniami. Moim oczom ukazały się zaskakujące, cudowne widoki. Tyle gwiazd dookoła. A ziemia… Ta cudowna planeta z mojego punktu widzenia była zaledwie ziarnkiem grochu.



    Zazwyczaj budzę się przed zakończeniem wyprawy, albo po prostu jej nie pamiętam, ale wiem, że to byłoby najpiękniejsze wspomnienie w całej galaktyce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: dorota wysocka
    Lubię jako: Dorota Wysocka
    Banerek: https://www.facebook.com/dorota.wysocka.568/posts/1067266843309889
    E-mail: dorota_wysocka@epf.pl
    Odpowiedź na zadanie konkursowe: Z ziemi wystaje pięciogroszówka, schylam się , odkopuję, a tam następne 10 groszy, 20. Dokopuję się do banknotu 200 złotowego i w tym momencie się budzę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: Wiktoria Guziewicz
    Lubię jako: Dagmara Męcina
    Banerek: https://plus.google.com/u/0/114865288098540414815/posts
    E-mail: vicky-7@o2.pl
    Odpowiedź na zadanie konkursowe:
    Jestem w ciemnym lesie, słyszę odgłos łamanych gałęzi. Zastygam, nie mogę się ruszyć. Ogarnia mnie panika. Gdy w końcu robię krok do przodu znajduję się nagle w dziwnym budynku bez drzwi i okien. Ze ścian wychodzą... banany (dlaczego sny muszą być tak dziwne?). Gdy próbuję dotknąć kiści, budynek znika, a ja znajduję się w parku bez drzew i ławek (?!). W oddali widzę kogoś kogo znam i jednocześnie nie znam (ciężko wytłumaczyć odczucia pojawiające się we śnie:/). Osoba ta odwraca się, a ja budzę się przerażona.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński