czwartek, 14 kwietnia 2016

Stinger. Żądło namiętności

Tytuł może być mylący

Właśnie to przychodzi mi pierwsze na myśl, gdy myślę o tej książce. Spoglądając na tytuł miałam wiele obaw, spodziewałam się zwykłego erotyku. Opis też nie zdradzał za wiele z tematu, który mógłby być poruszany, kierowany był on w znaczącej mierze na romans. Jednak kusiło mnie nazwisko autorki. O Mii Sheridan słyszałam same pozytywy, nie mogłam postąpić inaczej, musiałam wyrobić własne zdanie.

Tym oto sposobem, pełna obaw i nadziei, sięgnęłam po powieść Stinger. Żądło namiętności. Przyznam się, że pierwsze rozdziały składały mi się na naprawdę dobrą historię z pogranicza romansu i erotyku, ale zastanawiałam się, co będzie dalej, gdyż część ta zajęła może z 1/3 książki. A później było już tylko lepiej... Ale wróćmy do początku.

Grace Hamilton jest ułożoną dziewczyną, jej życie określa plan, który zarysowała sobie już dawno i nie chce, by nic go burzyło. Carson Stinger jest facetem, który nie stroni od przygodnego seksu i żyje z dnia na dzień. Kiedy tych dwoje się spotyka, początkowo nie żywią do siebie pozytywnych uczuć, jednak idą ze sobą na układ. To miał być jedynie weekend, ich wspólny weekend bez zobowiązań, ale przerodził się w coś więcej. W coś, co całkowicie ich odmieniło.

Powieść Mii Sheridan od pierwszych stron iskrzy napięciem i przyciąganiem, by dać się pochłonąć lekturze, całkowicie odpłynąć. Gdy już zaczęłam czytać, nie mogłam przestać. Nie chciałam zdradzać tego w opisie, ale historia ma w sobie nutkę melancholii, którą posiada Pamiętnik Sparksa, zdarzenia, z którymi muszą zmierzyć się bohaterowie w swoim związku, są dość podobne, oni również muszą zmierzyć się z upływem czasu. Powieść rozgrywa się bowiem w czasie wielu lat, które wpływają na zmiany wewnętrzne bohaterów, ich sposób bycia, zachowanie, myślenie...

Grace, którą spotykamy na początku nie jest tą samą Grace, o której czytamy potem. To samo z Carsonem. Zmiany, które krótkotrwały związek wprowadził w bohaterach, wpłynęły na nich pozytywnie. To zadziwiające, jak dwie całkowicie odmienne osoby, mogą się idealnie dopasować i móc tak silnie na siebie oddziaływać. Uczucie z pogranicza baśni, można by napisać, jednak niezwykle mnie ono poruszyło, kibicowałam bohaterom, chciałam ich szczęścia, chciałam, by nareszcie byli szczęśliwi. By zrozumieli czym, dla nich jest szczęście.

Po powyższych wrażeniach widzicie, że konstrukcja powieści jest osadzona na romansie. Wszystko jednak stoi pewnie, gdyż jej plan jest niezwykle przemyślany i wykreowany znakomicie. Czytelnik zżywa się z bohaterami i jak już pisałam, chce ich szczęścia. Dalsze wypadki powieści mają być ku temu motorem. Stinger nie jest jednak jedynie zwierzęcym przyciąganiem, pod pozorem namiętności i przyciągania seksualnego między bohaterami, kryje się głębokie uczucie, silna więź, do której bohaterowie początkowo nie chcą się przyznać, a także po prostu się jej boją. To naprawdę pełna bólu powieść, która nie zwierza od razu ku szczęśliwemu zakończeniu.

Jednak nawet nie to jest w książce tak niezwykłe. Nie wiem, czy mogę zdradzić, co tak dokładnie tak mnie poruszyło w powieści, bo głośno powiedziano o tym dopiero pod koniec powieści, ale uwierzcie mi, że nie jest to kolejna płytka powieść erotyczna. Autorka poruszyła temat trudny, o którym mówi się mało, a którego nie spodziewałam się kompletnie zobaczyć w tej historii. Może właśnie, dzięki takim powieściom, które trafiają do szerokiego grona odbiorców, temat ten, będzie nagłaśniany.

Stinger. Żądło namiętności to nie tylko powieść z działu romansu, skrywa temat, który mnie zaskoczył, zadziwił i zmusił do myślenia, do tej pory nie spotkałam się z podobnym w tym dziale książek. Mia Sheridan, ma lekkie pióro, swoim bohaterom nadaje charaktery, z którymi łatwo się zżyć, niezwykle barwne, różnorodne, a co najważniejsze dynamiczne. Sądzę, że to nie jest koniec mojej przygody z jej twórczością.
Ocena: bardzo dobra+ [5+/6]

Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu Septem!

Autor: Mia Sheridan
Tom: -
Wydawnictwo: Septem
Ilość stron: 408 
Cena: 39,90zł
Data przeczytania: 2016-04-07
Skąd: własna biblioteczka

15 komentarzy:

  1. Jakoś nie miałam wcześniej na nią wielkiej ochoty. Teraz mój stosunek jest neutralny, więc pomyślę nad lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mia Sheridan pisze pięknie, ale robi to właśnie w sposób inny. Mnie również zaskoczyło, że w powieści takiej jak ta, można przemycić tak poważny wątek, który dodatkowo jest tematem raczej pomijanym. Mega doceniam, że autorka tak mocno zagłębiła się w opisany problem. Otworzyło to oczy pewnie nie tylko mi, ale wielu innym osobom :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka już za mną. Niebawem i ja podzielę się swoimi wrażeniami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za takimi książkami... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobra książka o żądle namiętności nie jest zła :D Ha, ostatnio mam na takie nie-erotyki chrapkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze przyjemności z autorką, ale ta książka bardzo mnie zachęca! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz jeszcze mocniej cieszę się, że książka czeka już na półce! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No dobra, po fabule się załamałam, ale kiedy porównałaś tę książkę do „Pamiętnika” to gwiazdki mi się w oczach pojawiły! Może kiedyś się skuszę :D

    Pozdrawiam cieplutko ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Szalenie bardzo chcę przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Musze się przyznać, ze mnie naprawdę zaintrygowałaś i jestem tej pozycji bardzo ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tytuł faktycznie pasuje do taniego erotyku, ale to co opisałaś dalej, zdecydowanie zachęca do jej przeczytania. A ja uwielbiam takie książki!
    Pozdrawiam!
    ksiazkanawyspie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo, że książka skrywa w sobie coś więcej, niż tylko zwykły romans, to na razie chyba mnie nie zachęciła ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyznaję, że gdyby nie Twoja recenzja, to przeszłabym obok tej książki raczej obojętnie. Lubię romanse, erotyki też (te dobre), ale fabuła tego tytułu nie przyciągnęła mnie zupełnie. Mimo wszystko Twoje pochlebne słowa dają do myślenia. Też sporo dobrego słyszałam o Mii Sheridan, dlatego niewykluczone, że dam tej książce szansę :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Zraziłam się do tego gatunku. Może powinnam jeszcze dać mu szansę?

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz jakie jest moje zdanie o książkach Mii Sheridan. Wiesz, że niekoniecznie do mnie trafiła, bo mam trochę rzeczy do zarzucenia tej autorce i temu jak pisze. Dlatego zafascynowało mnie twoje porównanie stylu tej powieści do książki Sparksa. Czemu? Bo Sparks także do mnie nie trafił. Także chyba coś w tym jest, wiesz, że zarówno Sparks i Sheridan nie byli w stanie... rozkochać mnie w swoich stylach czy pomysłach. :) Ale za to, naprawdę bardzo się cieszę, że ty jesteś fanką Mii. Trzymam kciuki, by książki jej autorstwa, które będziesz czytać w przyszłości, również do ciebie przemówiły. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.