Misja ambasadora

Powiem Wam coś w sekrecie. Niedawno przeczytałam  pewną książkę. Ale ciii. Jest w niej pełno magii i są czarodzieje, nikomu nie powiecie? Obiecujecie?  Słyszałam niedawno, że sporo osób lubi takie książki... Ale nie wiem. No dobrze powiem...  Przeczytałam... Zmieniłam zdanie, możecie powiedzieć, a może komuś się spodoba, a ja tak perfidnie chce to ukryć. Dobra możecie odwołać przysięgę. Przeczytałam...
Ale zaraz zrobimy zagadkę. Książka jest pełna magii? Słaba podpowiedz jest ich mnóstwo... Dobrze to kolejna. Książka to kontynuacja pewnej trylogii. Znowu mała podpowiedź... A może... Autorka tej trylogii(tak to trylogia) napisała dwie inne serie, jedna z nich jest wstępem do tego cyklu. Coś Wam się kojarzy? Kolejna podpowiedź. Imię autorki to Trudi. Chyba jesteście już blisko. Wszystkie książki tej pisarki wydaje Galeria Książki. Zbliżamy się do końca, ale chyba już wiecie. W tytule serii zawiera się słowo „misja”.

Teraz już chyba wszystko zostało wyjaśnione. Takim dziwnym wstępem doszliśmy razem do rozwiązania zagadki. „Misja Ambasadora”, bo o niej była mowa, to powieść napisana przez Trudi Canavan. Australijska autorka ma na swoim koncie już kilka serii książek, jak „Era Pięciorga”, czy wstępna część tej serii „Trylogia Czarnego Maga”. Jak na razie zapoznałam się jedynie z tą ostatnią i bardzo miło ja wspominam. Wróćmy jednak do „Misji Ambasadora”.

Sonea po 20 latach nadal nie może pogodzić się ze stratą ukochanego. Teraz jest Czarnym Magiem, jednym z dwóch w całej Gildii, nie ma zbyt wiele praw, inni magowie nie ufają jej w takiej mierze jak powinni, lecz ona pogodziła się ze swoim losem. Prowadzi lecznice dla biednych w mieście, robi to, co uważa za słuszne.
Syn Sonei, Lorkin, chce mieć jakiś cel w życiu, jak swoi rodzice, nie chce pozostać w ich cieniu, postanawia udać się razem z Dannylem, uczonym, który został Ambasadorem, do Sachaki. Miejsce to może być szczególnie niebezpieczne dla syna Akarina, ponieważ jego ojciec zabił kilku czarnych magów z tych ziem. Sonea, nie chce wyjazdu syna, przeczuwa kłopoty, czy bardzo się pomyliła?
Nie tylko w świecie magów zaszły liczne zmiany. Świat Złodziei od śmierci Akirina też nie jest już taki sam. Cery traci wpływy, na ulicach giną Złodzieje, po mieście roznosi się pogłoska o Łowcy Złodziei, mówią nawet o jego magicznych zdolnościach. Co jest prawdą, a co mitem podawanym, by zwiększyć respekt winowajcy?

Książka wprowadzana nas ponownie w znany nam już dość dobrze świat Sonei, Dannyla, Gildii, poznajemy go ze świeżym spojrzeniem, nowych postaci, jak Lorkin czy  postaci z pewnej nowej organizacji. Choć myślałam, że znam już dość dobrze świat magów, pani Canavan cały czas mnie zaskakuję, otwiera nowe wątki, wprowadza nowe postacie. Uważam, że to dobry zabieg, niby znani bohaterowie na pierwszym planie, ale nowi już zaczynają się wybijać. A do tego wiele magii i intryg, tajemnych organizacji, walki i niebezpieczeństw. Uwielbiam za to właśnie tą trylogię, że choć jest długa, nie nuży. Przyznam, że czasem musiałam ją odkładać, by przeczytać inną książkę, trudno mi było wrócić do stylu pisania Trudi Canavan. Jest on bardzo oryginalny, pierwszą trylogię pochłaniałam w takim tempie, że nawet nie zwracałam uwagi, tu był dla mnie bardziej widoczny. Momentami niestety nie było wiele akcji, najbardziej nie podobały mi się początkowe fragmenty z Cerym. Nie wiem, czemu ale nie przekonywał mnie swoim zachowaniem. Ale do postaci wrócę później.

 Ogólnie rzecz ujmując, uważam, że książka była jedynie wprowadzeniem, akcja nie toczyła się w bardzo zawrotnym tempie, było spokojnie, czytelnik mógł powoli wracać do świata magii, zaznajamiać z bohaterami, przypominać sobie minione zdarzenia. Książka miła, przyjemna, ale jeszcze nie porywa. Na co czekałam. Jeszcze czegoś mi brakuję, trudno określić, czego, ale chciałabym więcej, takiego porywu, który zawieje i porwie mnie z krzesła. Muszę teraz tylko czekać na rozwinięcie akcji.

Przejdę do bohaterów, powiem od razu miło mi było znów ich spotkać. To tak jakbym po wielu latach spotkała koleżankę ze szkoły. Razem byśmy pogadały, pośmiały się. W poprzednich książkach uwielbiałam Sonea, wydawała mi się młoda, silna, pełna nadziei i planów na życie, tu pojawiła się matka, która dba o dziecko, podejmuję trudne decyzje, trzyma się w cieniu, choć mogła by zawalczyć, jej osoba miałaby wiele do powiedzenia. Ale nie, denerwowało mnie dość często to jej niezdecydowanie. Nie powinna się tak poddawać, czasem było mi jej nawet żal, tak się odsunąć, oddalić, zmienić. Zaskoczyła mnie negatywnie. Inne starsze postacie nieszczególnie się zmieniły, Dannyl, nadal jest fanatykiem w tym, co robi, żałowałam, że podczas wyprawy miał tak mało czasu na swoją pracę, a szkoda.
Nowi bohaterowie też są raczej na plus. Lorkin był trochę zagubiony, nie do końca wiedział, czego chcę, podejmował spontaniczne decyzje, ale to dzięki jego postaci akcja zaczęła przyspieszać. Końcówka z jego udziałem bardzo mnie zaintrygowała, nie mogę się doczekać, by lepiej poznać jego nowe życie. Odważna decyzja.

Świat magii i niebezpieczeństw znów złapał mnie w swoje sidła, ale nie wciągnął, nie hipnotyzował tak jak na to liczyłam. Uważam, że autorka miały świetny pomysł na serię. Jest tak wiele książek, w których główne skrzypce grają właśnie magowie, czarodzieje, jednak by wymyślić coś tak oryginalnego trzeba się bardzo postarać. Z mojej strony mogę jedynie pogratulować autorkę, bo czytanie jej książek, to wielka przyjemność. Liczę, że akcja, bo właśnie ona jest głównym minusem, szybko się rozwinie, a ja już kompletnie zostanę pochłonięta przez świat bohaterów. Kolejna część już na mnie czeka. Pozostaje tylko czytać.

Ocena: bardzo dobra[5/6]
[Recenzja z przed roku]

Autor:Trudi Canavan
Tom: I
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 575
Cena: 39,99 zł
Data przeczytania: 2013-02-18
Skąd: biblioteka publiczna

Trylogia Zdrajcy:
Misja amabasadora  ---  Łotr  ---  Królowa Zdrajców

Komentarze

  1. Ciekawią mnie książki tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dawna mam chęć na książki tej autorki. Może w końcu się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham Trudi. Może nie są to książki wysokich lotów, może młodzieżówki, ale kocham. Mimo, że przeczytałam tylko Trylogię Czarnego Maga, której nie potrafię zrecenzować. Ale Misja czeka na półce, już niedługo ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam już o tej autorce i mam wielką chęć zapoznać się z jej twórczością, ale chwilowo nie narzekam na brak książek do przeczytania :)
    Pozdrawiam, oxu-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie zapoznałam się z twórczością tej autorki. Chciałam coś przeczytać więc sprawdziłam czy jest dostępna w bibliotece. Okazało się że u mnie nigdzie jej nie ma. A nie chce jej kupić, bo nie wiem czy to nie będą pieniądze wyrzucone w błoto. Sama nie jestem pewna czy odnajduję się w tych klimatach. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tylko Trylogię Czarnego Maga i była dość miłą lekturą, choć nieco schematyczną. Za "Zdrajcę" mam ochotę się zabrać, ale jakoś zniechęca mnie brak Akkarina - to była najlepsza postać w poprzedniej.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam kiedyś jedną książkę tej autorki, ale jej język za bardzo do mnie nie przemawiał.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trylogia Zdrajcy już dawno za mną, ale nadal pamiętam o co w niej chodziło. Ogólnie uważam, że "Misja Ambasadora" nie dorównuje "Wielkiemu Mistrzowi" (to dopiero była przygoda!), ale jest przyjemną lekturą. A mnie bardzo zainteresowały dalsze losy bohaterów. Szkoda tylko, że tak mało było tu Sonei i jej charakterku. Ale wiadomo, że teraz akcja dotyczy bardziej jej syna ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm... Jeśli akcja znów nie toczyła się szybko i wydawała się wprowadzeniem, to mnie to się kojarzy z sytuacją jaka była w czasie czytania "Gildii Magów", gdzie również pierwszy tom wydawał mi się wprowadzeniem, a dopiero w kolejnych więcej było dynamizmu i akcji :)
    Samą panią autorkę naprawdę lubię, choć może nie kocham ^^ Aczkolwiek ma fajne pomysły i świetny styl, więc oczywiście, nie mam prawa przechodzić koło jej lektur obojętnie :) I ponowne spotkanie z Soneą! Świetnie je porównałaś :D
    Ta trylogia tak jak i "Gildia" jest w bibliotece, więc na pewno kiedyś również znajdę dla niej czas. :) Jestem strasznie ciekawa jakie cechy synalek odziedziczył po tatusiu ^^
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  10. Za twórczość Canavan niestety podziękuję, próbowałam przeczytać jej jakieś cztery książki i tylko jedną dokończyłam. Niestety nie odpowiada mi jej styl i to, że akcji jest mało, przynajmniej na początku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś nie przepadam za tą autorką. Czytałam jej ''Trylogię Czarnego Maga'' i mnie nie zachwyciła...więc i tej książki nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam twórczość Trudi Canavan. Jak na razie mam za sobą Trylogię Czarnego Maga i dwie części Ery Pięciorga, ale po resztę też na pewno sięgnę. Ciekawi mnie zwłaszcza "Misja ambasadora", miło będzie znów powrócić do znanego z poprzednich książek świata. Nawet jeśli akcja jeszcze nie do końca się rozwinęła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. W wolnym czasie zamierzam sama zmierzyć się z twórczością autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciągle jeszcze przede mną! Wiem, wiem, mam przeczytać :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Tyle już naczytałem się różnorodnych opinii, że wypada samemu poznać twórczość tej autorki.:) Może akurat po pierwszym tomie przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.

Popularne posty z tego bloga

Konkurs na Mikołajki!

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Logan"

Jak Cię zabić, kochanie? - Alek Rogoziński