sobota, 3 maja 2014

Rywalki

Księżniczka miesiąca

Gdy byłam młodsza baśnie, historie o księżniczkach wydawały mi się takie piękne. Biedna dziewczyna spotyka na swej drodze księcia, który całkowicie zmienia jej życie lub ratuje z opresji. Ale czy w normalnym życiu łatwo trafić na księcia z bajki, rycerza na białym koniu? Teraz wydaje się to tak nierealne. A jednak czytanie, czy oglądanie ekranizacji baśni wciąż jest przyjemne. Wciąż to robię i wcale się tego nie wstydzę.

Dlatego bez dłuższego zastanowienia postanowiłam kupić „Rywalki”. Jednak książka to nie jest zwykła opowieść o dziewczynie, która zakochała się w księciu. Kiera Cass połączyła znane motywy baśniowe, przeniosła akcje gdzieś w przyszłość, a rywalizacja o księcia przybrała postać współczesnego realisty show. Brzmi zaskakująco? Uwierzcie mi, że tak jest.

Ami jest Piątką, nie żyje biednie, jednak też nie powodzi jej się najlepiej. Pochodzi z grupy artystów, którzy mają pracę najczęściej przy większych uroczystościach, pracują wtedy dla Dwójek, czy Trójki umilają im czas grą lub śpiewem. Dziewczyna lubi to, co robi, jednak wie, że jest coraz ciężej. Jej matka chce by znalazła jak najlepszą partię, najlepiej kogoś z Czwórek, marzy o lepszym starcie dla niej, jednak Ami potajemnie spotyka się z Szóstką, z kimś z kim nie ma szans na dostatnie życie. Nikt o tym nie wie, jednak ona chce spędzić z nim resztę życia.
Pewnego dnia matka zaczyna namawiać dziewczynę do wzięcia udziału w Eliminacjach, w których na oczach widzów ma być ukazana rywalizacja o serce księcia. Dziewczyna nie chce się zgodzić, choć wie, że ślub z księciem na stałe zmieniłby status jej rodziny na Jedynki. Ciąg późniejszych zdarzeń wpływa jednak na odwrotną decyzje. Jednak czy dziewczyna ma szansę, by to ona została wybrana. Przecież konkuruje z nią 34 inne dziewczyny. Czy to ona zdobędzie serce księcia Maxona?

„Jeśli twoje życie naprawdę stanęło na głowie, to znaczy, że ona musi gdzieś tu być. Prawdziwa miłość zwykle jest okropnie niewygodna.”

Kiera Cass w swojej książce wykazała się ciekawym i niespotykanym pomysłem, po części baśniowym, po części współczesnym. Niektórym pewnie może się to wydawać dziwne, pewnie dla mnie też by tak było nawet po lekturze, gdyby nie główna bohaterka. Jako jedyna z kandydatek nie liczy na związek z księciem, nie chce jego względów, a jedynie marzy o pomocy swojej rodzinie. Dzięki jej zachowaniu możemy lepiej poznać księcia, bez upiększeń, prawdziwego. Dziewczyna mówi to co myśli, jednak w jej charakterze była jedna rysa. Były chłopak, dziewczyna wciąż o nim myślała, a tak naprawdę w moich oczach nie był on jej wart, nie chciał o nią walczyć, poddał się, wolał odpuścić. Robił to z dobrych pobudek, ale jednak ją zostawił. A ona wciąż o nim rozmyślała, rozumiem, że strata ukochanej osoby boli, ale to co zrobiła potem było okropne.

Ale wróćmy do postaci księcia Maxona, dzięki początkowej postawie Ami możemy powoli dostrzegać jego pozytywy, poznawać go lepiej, zauważać wady. Dzięki temu, że zostają przyjaciółmi oczami dziewczyny. Pomiędzy chłopakami, Aspenem i księciem, można zauważyć liczne różnice. Są jak ogień i woda, nie tylko ze względu na charakter, ale i pochodzenie, zachowanie. Różni ich naprawdę wiele. Nie ma co ukrywać, ale po przeczytaniu „Rywalek” jestem zakochana w Maxonie. To prawdziwy książę z bajki, ale kompletnie nie przeszkadza mi to, że jest prawie idealny. Dlatego wciąż mu kibicowałam. Ami musi go wybrać, nie ma inne opcji.

Konkurentki o rękę księcia są całkowicie różne. Pochodzą z różnych grup społecznych. Wszystkie, mimo różnych charakterów, trafiły w to samo miejsce. Jednak jeśli sądzicie, że wszystkie, poza Ami, są tu z miłości do księcia, to mocno się mylicie. Wiele z nich liczy na podniesienie swojego statusu, na zostanie Jedynką, czyli najważniejszą i nieliczną grupą w państwie. To ukazuje jak różne są charaktery ludzi, że wysoka pozycja niczego nie zmienia, że chce się więcej. Choć wybory mają być jedynie pozorną rywalizacją, wcale tak nie jest. Dziewczyny naprawdę walczą. Może nie używają do tego celu pieści, ale jednak podstępem, słodkimi słówkami próbują wygryźć konkurencję. Niektórym nieźle to wychodzi.

Sądzę, że ważną kwestią jest tu segregacja klasowa. Motorem walki niektórych dziewczyn jest podniesienie swego statusu społecznego, przejście z niższej klasy do wyższej. Dlaczego jest to takie ważne? Przywileje, bogactwa to wszystko łączy się z małym numerkiem, który od urodzenie jest do przyczepiany do osoby. Ludzie z wyższej klasy chcą pobrać się z osobą z jeszcze wyższej półki, jednak to wcale nie jest takie łatwe. Niektórzy nie mają takiej szansy i na wasze zostają w tej samej grupie. Jednak przybliżę Wam  odrobinę ten podział. Jedynki to najważniejsi w państwie, rodzina królewska, mają wszelkie bogactwa, opływają w luksusy, odrobinę niżej są Dwójki, potem Trójki, w książce opisane dość słabo, jednak można były dowiedzieć się, że powodzi im się dobrze. Niżej są Czwórki, pracujący z fabrykach, sklepach, nie muszą martwić się głodem, żyją szczęśliwie. Pod nimi znajdziemy Piątki, do których należą artyści, poeci, malarze, pisarze, śpiewacy, tacy jak Ami i jej rodzina. Szóstki są grupą porządkowych, sprzątają, dbają o domy, służą wyżej urodzonym, pod nimi znajdują się jedynie Siódemki i osoby bez grup, żebracy, biedni, włóczędzy, wciąż cierpiący głód, choroby. Segregacja klasowa jest dość rygorystyczna, trudno zmienić grupę, najgorzej mają ci, którzy znajdują się najniżej. Powrót do średniowiecza?

Nie będę wprowadzać Was w błąd, nie tylko opis zachęcił mnie do zakupu książki, nie tylko ciekawy pomysł, ale w dużej mierze miała na to wpływ oprawa graficzna. Okładka „Rywalek” jest niesamowita, bajkowa. Od razu kojarzy mi się z klimatem powieści, główną bohaterką. Cieszę się, że wydawnictwo jej nie zmieniło. Sądzę, że sporo czytelniczek(chłopcy raczej nie czytują podobnych historii) zostanie nią zachęconych do lektury.

Piękne suknie, cudowne i eleganckie dziewczyny, przystojny książę i rywalizacja o jego względy. Dodatkową motywacją korona i liczne przywileje. Tu obowiązują surowe zasady, walcz i nie daj się pokonać, bo na Twoje miejsce czeka pięć innych pań. Chcesz się przyłączyć?
Ocena: świetna [6/6]


Autor: Kiera Cass
Tom: I
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 336
Cena: 37,90zł
Data przeczytania: 2014-04-27
Skąd: domowa biblioteczka

Seria Rywalki:
Rywalki ---  Elita  ---  The one  +  The Prince  +  The Guard


Wyzwania, w których bierze udział ta książka:

27 komentarzy:

  1. Od dawna mam ochotę na tę pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem pewna, czy rywalizacja o księcia to do końca moje klimaty, ale jeśli wpadnie mi w ręce, to czemu nie dać szansy książce o tak wysokiej nocie? :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozycja raczej skierowana do płci przeciwnej, więc nie skorzystam, ale swoją drogą ciekawy pomysł na historię.
    Pozdrawiam Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i zgadzam się. :)

      Również pozdrawiam.

      Usuń
  4. Jak ja uwielbiam tę książkę! Już zamówiłam Elitę i czekam z niecierpliwością :) w międzyczasie przeczytałam The Prince

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też będę zamawiać, ciekawi mnie co dalej. ;) Opowiadanie chętnie też przeczytam. ;)

      Usuń
  5. No, a w tym miesiącu wychodzi druga część! :)
    Akurat Ci się udało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam szczęście, gorzej z portfelem ;P

      Usuń
  6. Na razie same pozytywne recenzje tej książki czytam. Muszę się w końcu skusić na przeczytanie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno sięgnę po tę książkę, bo jestem jej naprawdę bardzo ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  8. nie żyję biednie - żyje. Zazwyczaj, gdy mówisz o kimś to końcówka "e", o sobie "ę". Wyjaśniam, bo nie pierwszy raz zauważyłam taki błąd i nie jestem pewna czy to literówka, czy nie :)

    Coraz bardziej interesują mnie "Rywalki". Ostatnio coraz częściej pojawiają się w stosikach, a po opisie widzę, że zapowiada się całkiem ciekawie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, to literówka, często zapominam ponownie przeczytać tekst i wyłapać błędy. ;)

      Mam nadzieję, że przeczytasz. ;)

      Usuń
  9. O tej książce głośno jest na blogspocie, bo co jakiś czas ktoś z moich znajomych ją recenzuje ;) Ale to chyba nie książka dla mnie....

    OdpowiedzUsuń
  10. O książce sporo, naprawde sporo słyszałam. Ale mimo tych wszystkich pozytywnych opinii, w tym również Twojej, jakoś mnie nie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Marzy mi się ta książką. Może ją na urodziny dostanę. :) Pomysł jak najbardziej oryginalny. Ten podział na 5,6...itd. kojarzy mi się z kastami w Indiach. Okładka rzeczywiście jest niesamowita. :) Choć wyidealizowanych postaci nie lubię, to chętnie poznam tego księcia. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi to wpadło do głowy. ;) Maxon, cudowny książę z bajki. :D

      Usuń
  12. Dużo słyszałam o tej książce i wszyscy ją polecają, więc trzeba po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  13. ocena najlepsza z możliwych, czaję się na tą książkę od dawna, znalazłam jedną negatywną opinię, okładka jest cudowna - wnioski: muszę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka już za mną. Jest rewelacyjna ! Też kibicuję księciu Maxonowi.

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialna książka. Wprost nie mogę doczekać się kolejnej części! Jakoś nie polubiłam Aspena, ale Maxon to już zupełnie co innego ;) Również mu kibicuję :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wysoka ocena, być może się skuszę. Czytam o niej dobre recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie byłam nią zainteresowana, ale większość tak poleca, że z pewnością dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Już od jakiegoś czasu jestem tą książką zaintrygowana ^^ Nie mogę się doczekać, aby po nią sięgnąc :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo przyjemnie spędziłam czas w jej towarzystwie

    OdpowiedzUsuń
  20. Totalnie nie moje klimaty, chociaż .... okładka jest tak śliczna, że nie wiem czy nie przeczytać! Boję się tylko, że będę zawiedziona... Chociaż słyszałam tyle pozytywnych recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę przeczytać tą książkę, trzeba na nią wyłapać jakieś fajne promocje. :D

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.