niedziela, 5 maja 2013

Puszcze milczenia

Dziś jestem już po lekturze pierwszej części serii „Pas Deltory” słynnej australijskiej pisarki Emily Roddy. O cyklu dowiedziałam się z blogosfery, wcześniej nie miałam z nią styczności, jednak dzięki przychylnym recenzjom postanowiłam sięgnąć po „Puszcze Milczenia”, czy był to dobry wybór? 

Królestwo Deltory to niezwykła kraina, rządzą w niej potomkowie Adina, kowala, który uratował królestwo przed Mrocznym Władcą. Stworzył on niezwykły pas, który zawierał siedem kamieni, każdy mający niesamowitą właściwość. Pas dawał noszącemu niezwykłą moc, sam Adin zawsze miał go na sobie. Nowi władcy jednak nie widząc zagrożenia zaczęli co raz częściej zdejmować pas. Do czego to doprowadziło?

Książka „Puszcze Milczenia” podzielona jest na dwie części. Pierwsza opowiada o początkach historii. Endon po śmierci ojca został królem. Jego przyjaciel Jarred po koronacji, gdy Endon po raz pierwszy i ostatni założył pas, miał złe przeczucia. Poszedł do biblioteki i przeczytał w niej istotne informacje, które przez wiele lat nie ujrzały światła dziennego.
Kolejna część natomiast mówi o pierwszej próbie przywrócenia utraconego skarbu przez syna Jarreda. 

Na początku muszę wspomnieć, o tym, że historię czyta się błyskawicznie, dawno nie czytałam tak krótkiej historii. Książka jest bardzo lekka do odbioru, nawet powiedziałabym, że jest przeznaczona w większym stopniu dla dzieci. Jednak ja, jako fanka fantastyki, także czułam się usatysfakcjonowana, gdyż mogłam poznać kolejną, ciekawą krainę. Niestety często informacje wydawały mi się okrojone. Myślę, że autorka chciała jak najwięcej informacji zawrzeć w niewielkiej treści, co nie szczególnie mnie urzekło. Mam nadzieję, że ten zabieg zastosowany został jedynie w pierwszej części.

Bohaterowie w gruncie rzeczy byli dobrze wykreowani, jednak wydawali mi się trochę ugrzecznieni. Niektórzy choć byli dorośli postępowali w sposób, w jaki bardziej oczekiwałabym od dzieci. Najbardziej w całej historii spodobał mi się syn Jarreda, Lief. Jedynie on zachowywał się według mnie zgodnie ze swoim wiekiem, dlatego go polubiłam, bo nie wydawał mi się sztuczny. Oczywiście to samo tyczy się młodego Jarreda, jako młody zachowywał się tak jak powinien, a nawet miał charakterek, co mi się podobało, jednak gdy dorósł złagodniał i zachowywał się idealnie, bardzo nienaturalnie. Nie spodobała mi się jego przemiana. 


Podsumuję moje wrażenia. Ogólny pomysł był według mnie ciekawy. Niebezpieczeństwa były bardzo oryginalne, widać, ze autorka ma ogromny potencjał i głowę pełną ciekawych pomysłów. Właśnie to przekonało mnie do sięgnięcia po kolejną część, zagadki i tajemnice, które ma mi do pokazania pani Rodda bardzo mnie intrygują. 

Ocena 6/10


Autor: Emily Rodda
Tom: I
Wydawnictwo: 
Ilość stron: 172
Cena: ok. 15 zł
Data przeczytania: 2013-05-02
Skąd: biblioteka publiczna

Seria:
Puszcze milczenia --- Jezioro łez --- ...



Książka przeczytana do wyzwania:

10 komentarzy:

  1. Pierwszą część oceniłam tak sobie. Pomysł dobry tylko autorka nie rozwinęła jego potencjału, mam nadzieję, że z każdą książką będzie lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, mogło być dużo lepiej. ;)

      Usuń
  2. Co tylko 72 strony!? Ja tak czytam i czytam Twoją recenzję i się zastanawiam na ilu setkach stron szanowny autor zamknął swoją opowieść... a tu tylko sto coś O_o. To o czym w ogóle on zdążył powiedzieć :D? Normalnie Tolkien by się porzygał ze śmiechu :P.

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie całą seria jest jakby jedną porządną książką. Ta miała trochę z mało stron, by się wciągnąć niestety. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o dłuższą książkę rozwijającą tematy. ;)

      Usuń
  3. recenzja dodana do wyzwania,
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też czytałam, ciekawa pozycja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi właśnie średnio się podobała... :(

      Usuń
  5. Wciąż wydaje mi się, że książki tego typu nie są dla mnie, ale może kiedyś zmienię zdanie. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.