sobota, 19 stycznia 2013

Akademia Wampirów


Elitarna szkoła na wampirów. 

Richelle Mead autorka serii AW. Pierwsza część o tym samym tytule Akademia Wampirów to kolejna zaczęta przeze mnie seria o wampirach.  W zeszłe wakacje zaczęłam ją czytać, ale już po dwóch rozdziałach zaczęła mnie nudzić, w tym roku zebrałam się i znowu ja wypożyczyłam, powiedziałam sobie wtedy: Jak mi się nie podoba to napiszę chociaż jedną z moich pierwszych negatywnym recenzji. Niestety to chyba się mi nie uda, nie tym razem. :P

Książka zaczyna się oryginalnie, trochę obrzydliwie, moim zdaniem można by delikatniej wprowadzić w świat dampirów i mojorów. Poznajemy wtedy Lissę wampira z cenionego rodu i półwampira Rose. Obie cały czas muszą się ukrywać, uważać na niebezpieczeństw, radzą sobie jakoś. Robią to, bo uciekły ze szkoły, ale jeden błąd zapłacił za to, musiały wrócić.
W szkole nie zostały najcieplej przyjęte, Rose miała nawet opuścić szkołę, jednak wyprosiła kompromis, by być razem z Lissą. Od teraz musi chodzić na dodatkowe treningi i podciągnąć się do poziomu jej kolegów. Ale czy to będzie łatwe?

Dziewczyny są własnymi przeciwieństwami. Lissa to spokojna, elegancka dziewczyna wywodząca się z arystokratycznego rodu, zaś Rose zachowuję się jak zwariowana nastolatka, ale jest wierna przyjaciółce i zrobi dla niej wiele. Dziewczyny łączy niesamowita więź, Rose potrafi wyczuwać emocje Lissy. Wie, gdy dzieje się jej coś złego. Ciekawe jest to, ze choć tak się różnią rozumieją się bez słów, ufają sobie, wierzą w siebie, każda jest gotowa poświęcić wiele dla drugiej.
Nauczyciel Rose, choć ma zaledwie 27 lat uważałam cały czas, że więcej, nie wyczuwałam w nim jakieś nawet odrobiny szaleństwa, ale może to życie go tak postarzało, wszyscy wiemy, że wiele przeszedł. Uważam jednak, ze brak mu czegoś, co pomogło by mi dopasować go do jego grupy wiekowej.

Autorka ciekawie ukazała tu rodzaje wampirów, stworzyła własny model, jest to oryginalne, choć wątek szkoły jest oklepany to świetnie się tu komponuję z całą scenerią, bo gdzie indziej było, by tyle intryg, chaosu i miłości. Dobra pomyślałam jeszcze o zamku, ale tam ta akcja, by nie pasowała. :P Uważam ogólnie, że jest to bardzo ciekawy pomysł na książkę ;)
Ta książka jak dla mnie jest za krótka, choć akcja rozwijała się powoli, ciekawie zawiązała się intryga, do końca nie wiedziałam kto jest „tym złym”. Co mi się spodobało.
Jedyne, co mnie raziło to częsta głupota dziewczyn, niektóre fakty, m.in. to, że Lissa potrafi uzdrawiać wiedziałam już od początku, dla mnie było to oczywiste, a Rose mając wszystkie fakty podane na talerzu jeszcze się nie domyśliła...

Komu polecam serię? Fanom paranormal romance, komuś komu znudził się zmierzch i szuka czegoś lekkiego i prostego. Jak dla mnie była to dobra książka, spędziłam z nią przyjemnie czas. Niestety(lub stety:P) według mnie Wampirów z Morganville nie przebije ;)
Ocena 8/10


Autor: Richelle Mead
Tom: I
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 336
Cena: 29,90zł 
Data przeczytania: 2012-09-30
Skąd:  biblioteka publiczna



Seria:
Akademia Wampirów --- W szponach mrozu --- Pocałunek cienia --- Przysięga krwi --- W mocy ducha --- Ostanie poświęcenie

6 komentarzy:

  1. Tak jak już pisałam - pozycja dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie. Ja jednak podziękuję za tę książkę. Jedynymi wampirami, o których mogę czytać są prawdziwe i przerażające wampiry, chociażby w "Miasteczku Salem" Kinga ;).

    Pozdrawiam!
    Melon;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam już cztery tomy. Seria bardzo fajna, jednak na czwartym tomie się zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała recenzja. Wydaje mi się, że to książka dla mnie. Na pewno po nią sięgnę. Serdecznie pozdrawiam
    + zapraszam na http://arenaksiazek.blogspot.com/ :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam wszystkie tomy i sie zakochałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. przeczytałam prawie wszystkie... teraz kupuję :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.