Recenzja: "Nieboskłon" Mariusz Kanios
Przechodnie na krakowskiej Nowej Hucie znajdują ciało młodej dziewczyny, nie wiadomo skąd się wzięło, nie wiadomo skąd pochodzą rany na ciele dziewczyny. Szybko okazuje się, że zatrzymani początkowo potencjalni sprawcy mogą nimi nie być, a w pobliżu wieżowca śledczy odnajdują kolejne szczątki. Prokurator Stróż musi znaleźć sposób na odnalezienie mordercy. "Nieboskłon" to już moja kolejna książka Mariusza Kaniosa, a także drugi tom cyklu z prokuratorem Stróżem. "Pomruki" nakreśliły klimat cyklu, czego możemy oczekiwać. Było mrocznie, ponuro, a w tej części nie jest inaczej. Znów powieść podzielona jest na kilka perspektyw, jednak tym razem nie mamy aż tak dużej różnicy czasowej między wydarzeniami przed i po. Szybko obserwujemy zbrodnię oczami sprawcy. Nie był to dla mnie aż tak ciekawy tom jak poprzedni. Było kilka aspektów, które na to rzutowały. Jednym z nich była postać głównego złoczyńcy, przez to że tak szybko pokazano jego myśli, czułam, że wiem już na wstęp...