Void - The Rose(recenzja albumu)

The Rose to zespół, który obserwuje od dnia debiutu z piosenkę Sorry. Pamiętam, że były wtedy wakacje, a ja zakochałam się w głosach chłopaków i oryginalnym brzmieniu piosenki. Ich debiutancki album wyszedł jednak dopiero po ponad pół roku. Mini album Void zawiera zaledwie 5 piosenek, a także dodatkowo 3 nich w wersji instrumental. Mimo że jest ich tak niewiele, wiedziałam, że muszę go kupić. Tym bardziej, że każda z piosenek skradła moje serce!

Na wstępie chciałabym odrobinę napisać Wam o samym zespole, bo warto ich słuchać i wspierać. The Rose to zespół składający się z 4 chłopaków, każdy ma swoje koreańskie imię, a także zagraniczne. Sammy(Woosung) jest głównym wokalistą i gra na gitarze elektrycznej, w występach elektryzuje swoim oryginalnym, zachrypniętym wokalem, sprawia, że mam ciarki... Piosenki dopełnia swoim głosem również Dojoon(Leo), jego wokal jest bardziej słodki, gdy śpiewa czuję, jakby mnie głaskał. Poza tym Leo gra również na klawiszach. Hajoon(Dylan) odpowiada za grę na perkusji, jest też raperem oraz sub wokalistą. Czas na największego przystojniaka Jeahyeong(Jeff), sub wokal i bass, jak tu go nie kochać!

Skoro w pigułce już opisałam Wam, kim jest zespół, czas napisać trochę o ich pierwszym krążku. Zawiera on jak już wspomniałam 5 piosenek. Pierwszą z nich jest piosenka, które nie miała oficjalnego MV. Candy(so good) naprawdę jest tak dobre jak sam tytuł... Głosy Doyyona oraz Woosunga zgrywają się świetnie. Piosenka ma energetyzujące brzmienie, a tekst w połowie jest po angielsku, naprawdę z łatwością można się wsłuchać i dowiedzieć, o co w niej chodzi.  



Czas na niesamowitą piosenkę, która wraz z albumem doczekała się MV. Baby to  piosenka, którą słucham codziennie przez miesiąc po wydaniu, a dnia, kiedy została wydana chyba z 50 razy... Naprawdę nie odpuszczałam i wciąż ją puszczałam, bo jest po prostu cudowna!  Musicie zobaczyć MV, bo Woosung wygląda w nim obłędnie... Następna jest piosenka I.L.Y, która zaraz po przesłuchaniu mi się nie wkręciła, ale wraz z resztą utworów brzmi naprawdę dobrze. Jest bardziej liryczna, spokojniejsza, uczuciowa. Gdy teraz jej słucham oczy zaczynają mnie szczypać... 

Czas na moją wielką miłość, czyli sorry.  Dla mnie to był debiut roku, najlepsze MV i najlepsza piosenka. Od poprzednich wakacji piosenkę mam jako dzwonek i sądzę, że to się szybko nie zmieni. Dosłownie kocham jej energię, smutek bijący z głosów, wszystko! Najlepsza ich piosenka jak dla mnie!


Na koniec piosenka, która również ma MV, Like we used to, całkowicie po koreańku, słuchanie takiej piosenki od The Rose to całkowicie nowe doświadczenie. Nie przeszkadza mi to, ale sądzę, że głosy chłopaków brzmią niesamowicie, gdy śpiewają po angielsku, szczególnie Woosunga, który przecież po angielsku mówi płynnie.

Jak zawsze poza samą płytą muszę chwilę popisać na temat wydania. Poza samą płytą znalazłam również kartę z moim biasem, a także photobook. Naprawdę ładne wydanie, taka książeczka, w jakiej czasem wydawane są DVD, jednak jakby przyjemniejsza, bardziej wytrzymała. Zdjęcia chłopaków w środku są piękne, muszę się jednak przyczepić do tego, że jest ich bardzo mało... Poza tym są tam jeszcze listy od chłopaków, a także zapisy piosenek. 

The Rose to naprawdę jeden z bardziej uwielbianych przeze mnie zespołów kpop/krock i chciałabym, by jak najdłużej tworzyli razem i wciąż wydawali. Trzymajcie ze mną kciuki za nich!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lissy - Luca D'Andrea (przedpremierowo)

Jesteś moim światłem - Abbi Glines

Do posłuchania #6