Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

Podsumowanie stycznia

Obraz
Cześć,
witam Was serdecznie w pierwszym podsumowaniu w ty roku. ;) Styczeń minął szybko, najpierw niesamowite wydarzenie, jakim był kinowy seans Sherlocka, później zaś jeszcze bardziej niezwykłe, bo moja studniówka. ;) Teraz już nic nie rozprasza mnie od nauki... Tak się oszukuję. :P

Cuda i dziwy, czyli Marvel i jego ekranizacje: "Agentka Carter" - serial

Obraz
Przenieśmy się do przeszłości

"Agentka Carter" to pierwszy serial produkcji Marvela, który miałam okazje oglądać. Tak się złożyło, że trafiłam na informacje o nim zaraz po seansie "Kapitana Ameryki. Pierwszego Starcia", o którym pisałam tutaj. W skrócie powiem, że film mnie oczarował, polubiłam bohaterów i chciałam dowiedzieć się więcej o ich losach. Znający zakończenie filmu o Kapitanie wiedzą, że losy głównego bohatera były kontynuowane w kolejnym filmie, jednak losy pozostałych bohaterów już nie.

Serial był furtką dla twórców, którzy przedstawili w nim historię dziewczyny Stave'a, czyli Peggy Carter.  Co do serialu nie miałam jednak większych oczekiwań, dlatego ogromnym zaskoczeniem było to, że "Agentka Carter" tak bardzo mi się spodobała. Już pierwszy odcinek miał w sobie moc przyciągania, kolejne zaś jeszcze bardziej podnosiły napięcie.

Czy wspominałam, że Cię kocham? - book tour

Obraz
Zakazane uczucie

Tytuł, jaki nadałam recenzji, może kojarzyć się z tanim romansidłem. Zakazane uczucie, pewnie sądzicie, że to coś niestosownego... Jednak nie w tej powieści. Estelle Maskame w pierwszej części cyklu Dimily porusza temat burzliwego, niemożliwego uczucia, jednak czytając tę historię wcale nie odczuwałam, że czytam, o czymś niemoralnym, czy odpychającym. Ja nawet popierałam związek między bohaterami... Ale o tym za chwilę.

Czy wspominałam, że Cię kocham? otrzymałam w swoje łapki, dzięki organizującej Book Tour Cyrysii. Spodziewałam się przyjemnej lektury, ale nie spodziewałam się, że zarwę noc. Powieść zaczęłam późnym wieczorem i czytałam do godzin porannych. Znacie to uczucie, gdy mówicie sobie, że jeszcze jeden rozdział i koniec, że jeszcze jedna strona i czas spać? Przygotujcie się, że z tą książką go doświadczycie. Zakończenia każdego rozdziału miały w sobie moc przyciągania i od razu chciałam czytać je dalej. A że mam słabą wolę i sporą dawkę ciekawości - czytałam.

Złap licznik - konkurs

Obraz
Witam serdecznie,
wczoraj zauważyłam, że mój licznik przekroczył 170 tys. ;) Ogromnie się ucieszyłam i postanowiłam podzielić się z Wami moją radością w postaci konkursu!

Pozytywna niedziela: Czytelnicze plany na 2016

Obraz
Cześć,
ostatni post z tego cyklu, który ukazał się dokładnie tydzień temu, opowiadał o najlepszych książkach minionego roku, takich, które polecam Wam serdecznie, które musicie poznać! Dziś przychodzę do Was z listą książek, które z wielką ochotą poznałabym w 2016 roku. Będą to pojedyncze egzemplarze, całe serie, książki, które chcę kupić lub chociaż przeczytać w tym roku.


















Przedpremierowo: Amber

Obraz
Premiera: 3 lutego


Oczekiwania

Mail, który otrzymałam od pana Adama kilka tygodni temu wywołał wielki uśmiech na mojej twarzy. Dostałam w nim informacje o wydaniu kolejnej książki Gail McHugh, autorki książek Collide i Pulse, które niezwykle mi się spodobały. Po przeczytaniu tych dwóch powieści miałam spore oczekiwanie, co do nowej historii, którą zaserwowało wydawnictwo, obawiałam się, jednak byłam nastawiona do "Amber" niezwykle pozytywnie.

Niestety już od pierwszych stron coś mi nie pasowało. Czułam jakby te dwie serie napisały zupełnie inne autorki i wprost nie mogłam uwierzyć, w to co czytam. Po pierwsze - spotkanie głównych bohaterów, było tak naciągane, że aż robiło mi się słabo. Nie mogłam wprost pojąc, jak główna bohaterka, Amber dla jasności, która mówiła o sobie od razu jako o silnej, niezależnej, a nawet doświadczonej seksualnie kobiecie, nagle zaczęła rozpływać się na widok facetów. Ona wręcz nie mogła wypowiedzieć rozsądnej myśli...

Chwila dla widza: serial "Arrow" (sezon III)

Obraz
Strzała powraca

Tęskniliście za recenzjami Arrow? Nie musieliście długo czekać, gdyż pisząc recenzję drugiego sezonu byłam już w połowie trzeciego(do tego równolegle oglądałam Flasha, więc i jego recenzji spodziewajcie się niedługo). Serial zawsze tak mnie porywa, że nie mogę robić sobie między jego oglądaniem zbyt długich przerw, więc wiecie, już zaczęłam nadrabianie najnowszych odcinków. Musiałam szybko w grudniu to ogarnąć, gdyż już w styczniu pojawi(właściwie jutro) się nowy serial z uniwersum DC, czyli "Legends of Tommorow", które jak się pewnie domyślacie również nie mogę się doczekać.

Wracając jednak do Arrow. Znów dla nie oglądających poprzednich sezonów nie chcę za bardzo zdradzać, co się działo, nie napiszę więc jak zakończył się drugi sezon, a przybliżę więc ogólnie, co się działo. Będzie wiele emocji, rozpływania się nad cudownością bohaterów(oczywiście nie wszystkich) i trochę o akcji.

Ember in the Ashes

Obraz
Żar w popiele wciąż się tli, to wolność się śni. Niedopałek się żarzy, wiarą obdarzy. Ognisko już się pali, światło w oddali? 
Czasem zdarza mi się czytać takie książki, których recenzje nie wiem jak rozpocząć, nie wiem jak zacząć, by oddać wszystkie wrażenia. Gdy najmocniej roznoszą mnie emocje szukam czegoś innego, by większym i dokładniejszym stopniu oddać klimat książki i jej charakter, a przez to swoje odczucia. 
Tym razem do napisania czegoś poza recenzją zmusiła mnie książka Sabaa Tahir "Ember in the ashes". Nie spodziewałam się kompletnie, że historia, którą dzięki niej poznam, tak mocno na mnie wpłynie. Czytałam pozytywne recenzje, ale zawsze jest pewna obawa, że akurat mi ona się nie spodoba. Pierwsza część cyklu Imperium Ognia okazała się jednak pozycją kompletną. Czytając ją nie doobrażałam sobie niczego, nie myślałam o niczym poza nią, ja nią żyłam. Czytałam w autobusie, na przystanku w mrozie, bez rękawiczek, w domu, rano, a później w nocy... Nie mogłam przerwać!

Pozytywna niedziela: Najlepsze książki 2015

Obraz
Cześć,
otwieram dziś na blogu nowy cykl, całkowicie luźny, beztroski, idealny na niedzielę i przygotowanie się na poniedziałkowy poranek. ;) Postem otwierającym, będzie moje zestawienie najlepszych książek, jakie udało mi się przeczytać w 2015 roku. Będę starała się ograniczyć do 15, ale nic nie obiecuję, wybaczcie. :)




Rozkaz zagłady

Obraz
Jak to się rozpoczęło?

Zanim powstał labirynt, zanim kilkudziesięciu chłopaków zostało w nim zamkniętych, by odnaleźć wyjście, Ziemia zaczęła umierać. Najpierw pojawiły się rozbłyski słońca, temperatura momentalnie wzrosła, podniósł się poziom wód... Ludzie musieli walczyć o przetrwanie, walczyć o życie. A gdy zaczynali się przystosowywać, gdy powoli odnajdywali się w nowych warunkach, nadszedł rozkaz zagłady, Pożoga zaczęła zbierać krwawe żniwo. Znów wszystko zaczęło się sypać.

Nazwisko Jamesa Dashnera pewnie jest Wam doskonale znane, to autor zekranizowanej już serii powieści "Więzień labiryntu". Jak doskonale wiecie, książki, a także filmy bardzo mi się spodobały, więc gdy tylko przeczytałam, że wydawnictwo planuje wydać prequel do serii byłam przeszczęśliwa. "Rozkaz zagłady" miał wyjaśnić przyczyny, pomóc mi zrozumieć, co też miało miejsce na Ziemi, że ludzie musieli posunąć się do wysłania dzieciaków, by walczyli o przetrwanie.

O krok za daleko

Obraz
Miłość, plaża i bogate dzieciaki

Blaire straciła wszystko, wypadek samochodowy odebrał jej siostrę, ojciec opuścił ją i matkę z poczucia winy, gdyż to on prowadził samochód, zaś matka zachorowała na raka i też odeszła. Teraz została całkowicie sama, bez dachu nad głową, który musiała sprzedać, by opłacić leczenie, bez rodziny, bez przyjaciół. Postanowiła prosić o pomoc ojca, który nie odzywał się do niej tyle lat. Nie miała wyboru.
W nowym mieszkaniu jej ojca, wcale go nie spotkała, wyjechał ze swoją nową żoną, a ona naprawdę nie miała się, gdzie podziać. Wybłagała pozostanie na kilka dni u Rusha, syna nowej żony jego matki. Na jak długo wystarczy jej takie rozwiązanie?

Do książek Abbi Glines miałam pewne obawy, wiele osób polecało, jednak bałam się rozczarowania, że nie dołączę do grona zachwyconych czytelników. Mimo tych rozmyślać sięgnęłam po pierwszy tom cyklu Rosemery beach, czyli "O krok za daleko".

Rok 1984

Obraz
Początki antyutopii

Moja przygoda z nurtem tym rozpoczęła się dość lekko, bo od "Igrzysk Śmierci", które czytałam kilka lat temu, jeszcze jako gimnazjalistka. Wizja przepełniona akcją, walką i niebezpieczną wizją państw, które przejęło całkowitą kontrolę nad człowiekiem. Czytając powieść wydawała mi się ona niezwykle oryginalna, teraz jednak wiem, że jest ona jedynie jedną z wielu powieści tego typu, których tworzenie miało miejsce już dawno temu...

Wróćmy do źródeł, tak też mogłabym nazwać tę recenzję. Najpierw bowiem cofnęłam się w czasie, do roku 1949, kiedy została wydana, jedna z dwóch powieści George'a Orwella, "Rok 1984", by później wraz z jego bohaterem przenieść się do dość odległej dla niego przyszłości, czyli do tytułowego roku 1984.

Tropem detektywa: "Upiorna panna młoda"

Obraz
czyli ślad pierwszy.

Podążając tropem mojego ukochanego detektywa - Sherlocka Holmesa zamieszkującego Bakery Street 221B(nie jestem stalkerem, a detektywem) udałam się 7 stycznia bieżącego roku na seans kinowy, punkt 20. Spodziewając się jednak dość długiego wstępu w postaci reklam, wraz z koleżanką, która postanowiła mi towarzyszyć, odrobinę się spóźniłyśmy. Moja dedukcja mnie nie zawiodła, reklamy trwały dobre 15 minut, po nich nastąpiło jednak coś, czego się nie spodziewałam...

Wiecie, że czasem nawet detektyw ma chwilę, kiedy i on musi przyznać się do błędu. Chwilę tę jednak jak najdłużej odwlekając postanowiłam, że podziękuję Wam za udział w ankiecie. Przyznam, że miałam niemałą zagwozdkę, którą recenzję powinnam wstawić, cieszę się, że pomogliście mi podjąć decyzję. Dzięki temu na chwilę pozwolę Was zajrzeć do mojego pałacu myśli i dowiedzieć się, jakie wypomnienia na temat odcinka specjalnego Sherlocka zatytułowanego Upiorna panna młoda tam przechowuję, nie liczcie jednak na to…

Stosik #41

Obraz
Witam serdecznie,
chłodny styczniowy wieczór może nie napawa optymizmem, ale ja już za trzy będę miała studniówkę, a jutro idę na Sherlocka do kina, więc to musi być jeden z tych najlepszych tygodni. Tym pozytywnym akceptem zapraszam Was na post rozluźniający. Na jego końcu zadam Wam pytanie, które będzie naprawdę ważne! :)

Pierwszy raz od dawna pierwsza część stosika, którą tu umieszczę będzie zawierała książki, które pożyczyłam. Wszystkie powieści z powyższego zdjęcia trafiły do mnie na chwilę, niewiele z nich jednak już przeczytam. Jak widzicie jednak jest ich sporo. :)

Czytanie z kości

Obraz
Przestarzała sprawa... 

Starożytna Grecja i Rzym zawsze mnie fascynowały. Uwielbiam historię tego okresu i zawsze chętnie czytam o antycznej historii. Najczęściej są to jednak gazetki naukowe, a nie książki opowiadające o tym zagadnieniu. A już na pewno nie kryminały...

Jakub Szamałek jest młodym, polskim twórcą, który ma na swoim koncie trylogię o detektywie Leocharesie osadzoną w V w. p.n.e. Realia, obrzędy, czy tradycje tego okresu historii autor zna doskonale - jest doktorem archeologii śródziemnomorskiej. Stąd powieść "Czytanie z kości" nie jest jednym z wielu dobrze napisanych, intrygujących kryminałów, ale również podróżą w odległą przeszłość.

Opal

Obraz
Kolejny kamień do kolekcji

Pewnie nie uwierzycie, ale "Opal" przeczytałam już w kwietniu. Tak, w kwietniu. Zastanawiacie się teraz pewnie, gdzie też podziała się recenzja... Otóż nie było jej. Po przeczytaniu nie wiedziałam, co tak naprawdę sądzę o trzeciej części Lux, więc ciężko mi było się zabrać za napisanie czegokolwiek, co potem wpłynęło na to, że nie napisałam nic. Dziś, czyli w grudniu(samą mnie ciekawi, kiedy Wy to czytacie, nie wiem, kiedy dodam post), postanowiłam odświeżyć sobie ten tom i napisać dla Was recenzje.

Jennifer L. Armentrout w poprzednim tomie zaserwowała czytelnikom dramatyczne zakończenie, coś, czego nikt nie mógł się spodziewać, coś, co zmuszała do zapoznania się z kolejnym tomem. Początek tej książki jednak nie był aż takim szokiem i nie odnalazłam w nim aż tak wielkiej dozy emocji, na jaką liczyłam. Postaram się przybliżyć Wam, czym były spowodowane moje odczucia.