piątek, 16 października 2015

Morze spokoju

Zachwiana równowaga

Nieporuszona niczym tafla wody. Cisza, niezmącony spokój. Woda stoi, nic nie niszczy oazy, która nastała. Statek bez lęku zatrzymuje się w samym środku bezkresu. Nagle jednak szczęście znika. Morze zaczyna powoli falować. Po chwili fale tworzą wielkie języki. Statek od dawna stojący w miejscu zaczyna się poruszać. Wiatr się nasila. Niebo staje się ciemne. Nadchodzi, a może odchodzi. Hałasy są wszędzie, niebezpieczeństwo otacza statek. Nikt nie jest już bezpieczny... Znika spokój!

Są w naszym życiu takie wydarzenia, które rujnują wszystko, co planowaliśmy, co chcieliśmy osiągnąć. Chwile, które niszczą przyszłość. Tak właśnie stało się z Nastyą, jedno wydarzenie doprowadziło do tego, że straciła wszystko, co kochała. Zerwała swój kontakt ze światem zewnętrznym, kompletnie się od niego oderwała. Wszelkie reakcje i informacje ogranicza do minimum. Do czasu...

Są w naszym życiu takie wydarzenia, które nas odmieniają, straty, których nie da się zapomnieć, które nas piętnują. Tak właśnie stało się z Joshem, niegdyś dusza towarzystwa, teraz stojący na uboczu, oddalający się od ludzi, całkowicie pochłonięty swoją pasją. Tworzy wokół siebie pole siłowe, które odpycha wszystkich wokół. Chcę być sam i żyć ze swoim bólem bez świadków. Do czasu... 


Powieść Katji Millay czytałam już w zeszłym roku, wtedy właśnie wszyscy czytelnicy, WSZYSCY, zachwycali się tym tytułem i historią bohaterów. Płakali po jej zamknięciu, czuli smutek, radość, mieszaninę wszelkich typów emocji. Wydałam się wtedy inna, bo mi "Morze spokoju" nie spodobało się w pełni.


Przykro mi to pisać, ale powieść nie była mnie dla niczym fascynującym, czy odkrywczym. Czytałam ją, zachwycałam się kreacją bohaterów, wizją autorki, ale nie czułam tej gamy emocji, na którą liczyłam, której chciałam doświadczyć po rekomendacjach innych czytelników. Bo może spokoju to piękna historia, tak jak jest napisane na okładce, ale ta piękna historia do mnie nie trafiła.

Czułam przeciążenie problemami bohaterów. To było za wiele, moim zdaniem, na barki tak młodych ludzi i to całkowicie odpychało mi od tej powieści. Autorka na siłę chciała ich doświadczyć. Szczególnie Josh czytając o nim nie mogłam wyzbyć się współczucia, tego, że nie powinien on przeżyć tak wiele. Nastya zaś dla mnie dramatyzowała. Rozumiem ból, jaki musiała odczuwać po stracie swojego ukochanego zajęcia, swojej pasji, jednak jak to się umywało do problemy tego chłopaka... A jeszcze to on ją musiał wspierać.

"Morze spokoju" to piękna opowieść, jednak nie dla mnie. Kolejny raz, czytając powieść z tego gatunku, nie czułam pełnej fascynacji opowieścią. Nie wiem, co jest tego przyczyną. Katya Millay potrafi pisać, a dla miłośników gatunku, może nawet być najlepszą z autorek. Więc jeśli książki jeszcze nie czytaliście to właśnie Wam ją polecam.
Ocena: dobra- [4-/6]

Autor: Katya Millay
Tom: -
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 456
Cena: 
Data przeczytania: 2014-08-08
Skąd: kiedyś w mojej biblioteczce

20 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej książce. Aczkolwiek zbytnio mnie nie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam na półce i mam nadzieję, że mi się spodoba :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie tak dawno czytałam tę książkę i bardzo mi przypadła do gustu. Jedna z lepszych młodzieżówek moim zdaniem i bardzo ciepło o niej myślę :)

    www.apteka-literacka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że książka nie przypadła Cie zbytnio do gustu. Ja byłam nią oczarowana.

    OdpowiedzUsuń
  5. Również spodziewałam się czegoś lepszego, choć książka mi się podobała ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Fabularnie zapowiada się dość ciekawie. Chciałabym dać jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam kiedyś już o tej książce, ale jakoś jej opis nie przemówił do mnie...
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest jedna z moich ulubionych książek i czytałam ją już chyba trzy razy :D
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja współlokatorka ma ją na półce i dosłownie 15 min temu, miałam ją w rękach i zastanawiałam się, czy przeczytać. Myślę, że zaryzykuję. Zobaczę, czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście, książka chwilami może po prostu przygniatać problemami bohaterów. Nie jest to utwór należący do lekkich i przyjemnych, ale coś zupełnie odmiennego. Mnie ta historia zabrała do swojego świata na długo i nie mogłam się od niej uwolnić. Zakochałam się w historii Nastyi, ale to ja... A, jak od zawsze wiadomo, wszystko zależy od gustu.

    Pozdrawiam
    Przygody mola książkowego

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie zaczęłam czytać, jak narazie to bardzo dobrze czyta mi się tę lekturę, zobaczymy czy dotrwam do końca :D
    Serdecznie pozdrawiam ❤

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam podobnie. Co prawda wciągnęłam się w akcję i w ogóle, ale autorka nie zdołała mnie zachwycić, czegoś mi w tym brakowało.

    OdpowiedzUsuń
  13. Sama nie wiem. Akurat teraz nie mam ochoty na taką książkę, ale może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nie mam ochoty na ten spokój i na tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To chyba jedyna książka z gatunku NA, która naprawdę mi się podoba. Osobiście bardzo ją lubię, a trafiłam na nią przypadkiem. Nie znałam opinii na jej temat przed trafieniem na nią. Kupiłam ją z nudów i nie mogłam się od niej oderwać. Ja akurat należę do grupy osób, którą ta książka zachwyciła :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Teraz mam dylemat czy przeczytać czy jednak nie :)

    Buziaki, dodałam bloga do obserwowanych!
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Osobiście uważam, że nie jest to pozycja dla mnie więc nie sięgnę po nią:-)
    Zapraszam do mnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi się akurat bardzo podobała, ale myślę, że coś w tym jest, że autorka trochę zbyt wiele problemów zrzuciła na bohaterów, przez co czytelnik faktycznie może czuć się tym wszystkim przytłoczony.

    OdpowiedzUsuń
  19. W końcu ktoś kto się nie zachwyca tą książką! DZIĘKUJĘ! O ile wszyscy się faktycznie nią zachwycali, to mnie do tej powieści nigdy nie ciągnęło, wręcz coś mnie od niej odpychało i nie potrafiłam tego wytłumaczyć. Dlatego cieszę się, że nie wszystko jest takie idealne. Nie wiem czy na mnie autorka zrobiłaby lepsze wrażenie - możliwe. Ale na razie nie mam zamiaru się przekonać. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  20. Może zaryzykuję, żeby wyrobić sobie swoją opinię :)
    Książka budzi pozytywne i negatywne emocje - zobaczymy co będzie u mnie.

    Obserwuję, będę zaglądać.
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.