piątek, 31 października 2014

Podsumowanie września i października

Cześć,

ostatnimi czasy mało bywam na blogu. Jest to spowodowane moim przeziębieniem i jednocześnie masą nauki, która napatoczyła się w drugiej klasie LO. Jeśli mam wolny czas poświęcam go niestety częściej na spotkanie ze znajomymi i wyjścia niż na siedzenie w domu i czytanie, czy blogowanie. Tak więc przez te ostatnie miesiąca ilość książek przeczytanych, postów dodanych jak i recenzji napisanych nie jest imponująca. Mam nadzieję, że się to w najbliższym czasie poprawi. :) Czas na trochę statystyk:

Stałe liczniki:
Liczba moich obserwatorów: 284 (wzrosła o 11) 
Liczba wyświetleń bloga: 71431 (wzrosła o 12467
Najczęściej odwiedzany post: Mara Dyer. Tajemnica (484 odsłony)
Liczba dodanych postów: (wrzesień), 8 (październik, łącznie z tym)
Liczba przeczytanych książek: 12
Liczba przeczytanych opowiadań: -
Liczba przeczytanych mang: 6

Książki i mangi przeczytane we wrześniu:
1. Deadman wonderland#2 (manga)
2. Opowieść panny młodej#1 (manga)
3. Dziedzic wojowników - Cinda Williams Chima
4. Another#4 (manga)
5. Ao no exorcist#6 (manga)
6. Świętoszek - Molier (lektura)
7. Piata fala - Rick Yancey
8. Dziedziczka cieni - Anne Bishop
9. Jedną nogą w grobie - Jeanniene Frost
10. Onyks - Jennifer Armentrout

Książki i mangi przeczytane w październiku:
1. Zew księżyca - Patricia Briggs 
2. Miasto niebiańskiego ognia - Cassandra Clare
3. Mara Dyer. Tajemnica - Michelle Hodkin
4. Dziady cz. IV - Mickiewicz (lektura)
5. W grobie - Jeanniene Frost
6. Ao no exorcist#7 (manga)
7. Więzy krwi - Patricia Briggs
8. Opowieść panny młodej#2 (manga)


Obejrzane:
1. Plotkara (sezon 1, serial)
2. Mirai Nikki (anime)
3. Więzień labiryntu (film)
4. Miasto 44 (film)

Jak pewnie zauważyliście, nie wszystkie książki, filmy i seriale zostały przeze mnie zrecenzowane, mam nadzieję, że systematycznie będą się pojawiać na blogu, bo kilka mam już przygotowanych, może coś Was zainteresuje. 
W tym miesiącu moim planem zkaupowym są dwie mangi i książka "Krew olimpu", której jeszcze nie mam tylko z powodu tego, że nie była dostępna na arosie... Teraz już jest i zaraz zamawiam! A manga wciąż niedostępna... Trzeba czekać. :)

Jak Wasze podsumowania, mam nadzieję, że lepiej niż u mnie. ;)
Pozdrawiam serdecznie,
Patrycja

sobota, 25 października 2014

W grobie

Ostatnimi czasy na łamach bloga możecie obserwować najwięcej recenzji powieści urban fantasy. Ten gatunek powoli, acz konsekwentnie przesuwa się u mnie do ścisłej czołówki najchętniej czytanych. Są to książki wypełnione po brzegi akcją, często humorem, pełnymi charyzmy bohaterami oraz oczywiście wątkiem fantastycznym w tle.

Tym razem chciałam Wam bliżej zaprezentować trzecią już powieść z cyklu Nocna Łowczyni zatytułowaną "W grobie". Jeaniene Frost już pierwszą ze swoich książek porwała mnie w odmęty świata, gdzie wampiry to wcale nie takie miłe chłopaczki, ani delikatne dziewczynki, ale żerujące na ludziach potwory. To świat Cat i Bonesa, którzy zawładnęli całą serią i nie pozwolili wybić się na pierwszy plan jakimkolwiek innym postaciom.  Ale co też się działo w tym tomie?

Cat wraz ze swoim mężem krwi Bonesem przysporzyła sobie wielu wrogów zabijając liczną zgraję wampirów. Nie tylko jej ojciec chcę ja dopaść, tak więc miesiąc miodowy trzeba będzie trochę przełożyć. Tym razem jednak wróg okaże się potężniejszy niż wszyscy sądzą, możliwe że zbyt potężny, czy wszyscy wyjdą z tego cało?

To już trzeci i niestety ostatni z tomów wydanych przez wydawnictwo MAG, nie rozumiem jak mogli porzucić tak wspaniałą serię z tak licznym gronem wiernych czytelników, którzy na pewno chcieliby na swojej półce zgromadzić całą kolekcję książek pani Frost. W tym oczywiście zaliczam się do nich ja. Ale cóż, nie chcą zarobić, trudno...

"W grobie" trzyma poziom poprzednich części, o ile nawet go nie przewyższa. Na reszcie poznajemy prawdziwego wroga, kogoś tak potężnego, że wszyscy się go obawiają, a to zdecydowanie nakręca tempo zdarzeń. Dodatkowo liczne dodatki humorystyczne, jak również podteksty erotyczne są równie dowcipne jak w poprzednich tomach. Autorka wie, co jest jej mocną stroną i doskonale to wykorzystuje. Jednak tym razem dorzuciła jeszcze jeden aspekt , który totalnie mnie zaskoczył i wzbudził nie mało emocji. Ale wszystko po kolei.

 Cat i Bones, główni bohaterowie nareszcie są szczęśliwi, są małżeństwem i nic nie może ich rozdzielić, może poza śmiercią. I tu właśnie jest pies pogrzebany... Nawet jako wampir Bones nie jest niezniszczalny, a Catherine jako półczłowiek jest jeszcze bardziej narażona na ataki. Jak więc się pewnie domyślacie ich miłość jest ich słabością, by zniszczyć jednego należy złapać drugiego. Bones jako stary i silny wampir ma wielu wrogów, ktoś będzie chciał go zranić i to mocno. Właśnie te zdarzenia były punktem, który wręcz mną wstrząsnął, nie mogłam przerwać czytania, musiał dojść do samego końca, by przekonać się, czy to co sądzę będzie miało miejsce. Gdyby nie miało chyba bym się załamała, było ku temu blisko...

Emocji, co nie miara. Również sfera uczuć bohaterów była wystawiana na wielką próbę. Postaci przeżywały wielkie próby, złamane serca, bolesne rozczarowania, straty, które doprowadzały na skraj wytrzymałości. Na reszcie mocniej zarysowały się poboczne osoby. Jednak nie ukrywajmy to wciąż kreacja Bonesa i Cat przewyższa wszystko. To oni są ogniwem, który łączy mnie z książka i nie pozwala się od niej oderwać. Nie myślcie, że po małżeństwie ich relacje, ich charaktery w jakimkolwiek stopniu się złagodziły, oni nadal są sobą i za to ich kocham. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie dodała do listy moich ulubionych bohaterów pewnego mrocznego, tajemniczego wampira. Vlad całkowicie mnie zauroczył, od kiedy tylko się pojawił. Ma charakter, burzliwą przeszłość, a pod maską obojętności skrywa pewne emocje. Czarujący....

Starcia pomiędzy wrogiem Bonesa, a przez to całej zgrai innych wampirów, a pewną wampirzycą tytułującą się mianem bogini było pełne zaskoczeń i niespodzianek. Do tej pory mogłam zauważyć, że opisy regularnych walk wypadały pani Frost średnio, ale to jak sobie poradziła z atakiem zombie było mistrzostwem. Doskonałe łączenie akcji, lekkie wodzenie czytelnika. Nie wypadło to źle, a nawet odbierało się to bardzo dobrze.

"W grobie" to świetna kontynuacja. Liczyłam po niej na wiele i otrzymałam tyle, a nawet więcej. Podobało mi się to, że autorka poprawia swoje braki, a przynajmniej to, co ja zauważyłam. Podobają mi się jej coraz to nowe i świeże pomysły, które nie pozwalają na chwilę nudy. Tom pełen emocji.

Ocena: świetna [6/6]

Autor: Jeaniene Frost
Tom: III
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 400
Cena: 35 zł
Data przeczytania: 2014-10-17
Skąd: własna biblioteczka

Cykl o Nocnej Łowczyni:
W pół drogi do grobu  ---  Jedną nogą w grobie  ---  W grobie  ---  Destined for an Early Grave  ---  This Side of the Grave  ---  One Grave at a Time  ---  Up from the Grave  +  First Drop of Crimson  +  Eternal Kiss of Drakness

Wyzwania, w których bierze udział ta książka:

czwartek, 23 października 2014

Dziedziczka cieni

Jaenelle spotkało niedawno coś, co kompletnie ją rozbiło, zniszczyło ją od środka, doprowadziło na krawędź egzystencji, wszyscy sądzili, że nie uda się jej uratować. Krwawy gwałt na dziecku nie pozostał bez echa w świecie Krwawych. Prawie nikt nie zna prawdy, kto ją wykorzystał, kto ja uratował i czy w ogóle uratował, gdyż mała Czarownica wciąż krwi. Saetan, Wilki Lord Piekła objął nad nią opiekę, próbuje pomóc wrócić jej do zdrowia, odzyskać zmysły i dać podstawy do władania całym królestwem Krwawych.

"Dziedziczka cieni" jest kontynuacja cyklu stworzonego przez Anne Biskop o "Czarnych kamieniach". Autorka stworzyła okrutny świat, w którym to kolor kamieni określa władzę i moc człowieka. Posiadacz czarnego kamienia miał ogromną moc, którą mógł wykorzystywać w różnych celach. Jednak jedynie kobiety mogły zasiadać najwyżej, mieć pełnie możliwości, a większość nie ma wprost żadnych skrupułów, by stawać się jeszcze silniejszymi i potężniejszymi.

Pierwszy tom "Córka krwawych" wprowadził mnie w wydarzenia, w świat i zachowania władców, ukazał grozę całego sytemu jak i niemoralność jednostek państwa. Kluczowym problemem było nadużywanie władzy, brak umiaru i jakiegokolwiek systemu, który mógłby wykorzenić złe zachowania. Wizja świata była okrutna, bezwzględna i odrzucająca, jednak jeszcze nie tak krwawa jak ta, którą poznałam w drugim tomie cyklu.

Księga, którą czytałam teraz była jeszcze straszniejsza. Dzięki temu iż Jaenelle zaczęła dorastać jej przyjaciele zaczęli ukazywać jej zarysy świata w jakim miałaby się znaleźć, z czym musiałaby walczyć jako królowa. Wyszły na jaw wcześniej niejasne knowania obecnych władczyń, jak również pewnej dawnej królowej, która wciąż liczy na zajęcie miejsca lub pokierowanie młodą, nieznającą wszystkich gierek dziewczyną.

Po dość długiej przerwie pomiędzy tomami dość trudno było mi się wciągnąć od razu w klimat powieści, czytałam ja dość opornie, jednak nie bez przyjemności. Mimo mrocznego klimatu powieść intryguje. Szczególnie zaciekawić może to, iż autorka wykreowała swój świat od podszewki, stworzyła terytoria, różne rasy ludzi i zwierząt, nadała im moc, którą kierowały magiczne kamienie.

Jednak nie tylko pomysł i stworzenie świata mogą wręcz zachwycać. Od początku do końca autorka konsekwentnie nadawała swoim postaciom cechy mocne, silne i wyraziste. Ich charakterów nie można pomylić z innymi. Nie ma tu jednoznacznie dobrych i złych bohaterów, ich zachowania w danej sytuacji świadczą o nich, a nie to jak zachowywali się w przeszłości. Przewracając karty powieści można zobaczyć jakim przemianom ulegają i ile te zmiany trwają.

Miejsca, w jakich znajdujemy się wraz z bohaterami, niekiedy trudno jednoznacznie określić jako realne, czy nierealne. O ile rzadziej pojawiające się miejsca geograficzne od razu łączymy z realnym światem, to wyspa, na której egzystują zmarłe dzieci, czy nawet Piekło są dość trudne do zdefiniowania. Jeszcze ciekawiej sprawa ma się z Wykrzywionym Królestwem, w którym wszystko wydaje się dziwnym, niejasnym snem, a może bardziej koszmarem. Bohaterowie wędrują tam przez swoje własne życie, zbierają części siebie, ale czy naprawdę tam przebywają?

Jeśli obawiacie się sięgnąć po powieść ze względu na zawartą z tyłu treść, iż jest to książka typowo dla dorosłych, to raczej w tym tomie nie ma się czego obawiać. Pierwszy w sferze erotycznej był zdecydowanie bardziej rozbudowany, tu seksu nie było wcale lub prawie wcale. Jednak sądzę, że nie chodzi tu tylko o tę część, sam klimat powieści jest niezwykle mroczny. Grozi swoją brutalnością i bezwzględnością. Jednym może się to podobać, innym nie.

Dla mnie "Dziedziczka cieni" była dobrą kontynuacją, podoba mi ciężkość tej powieści w sensie treści. Tło jest doskonale wykonanie i jako czytelniczka wręcz nie mogłam się oderwać i nadziwić misterności jego wykonania. Anne Bishop wie jak zawładnąć czytelnikiem.

Autor: Anne Bishop
Tom: II
Wydawnictwo: INITIUM
Ilość stron: 432
Cena: 41,90 zł
Data przeczytania: 2014-09-21
Skąd: pożyczone od znajomych

Czarne Kamienie:
Córka krwawych --- Dziedziczka cieni --- Królowa ciemności

Książka bierze udział w wyzwaniach:

niedziela, 19 października 2014

Zew księżyca

Ostatnimi czasy coraz chętniej i coraz częściej sięgam po powieści urban fantasy. Gatunek ten ma w sobie trochę z romansu, trochę z fantastyki, a do tego bohaterowie zawsze, a przynajmniej, w tych książkach na jakie trafiałam do tej pory, są silnymi osobowościami. Skoro polubiłam gatunek na mojej półce coraz częściej pojawiają się powieści tego typu, ostatnio jedna dzięki promocji powiększyła moją rozrastającą się biblioteczkę. Jakaż to pozycja? Właściwie to dwie książki wpadły w moje ręce w ostatnim czasie, a mowa tu o pierwszej i drugiej części serii Patricii Bringgs o Mercedes Thomson.  Dziś chciałam skupić się jednak jedynie na tomie pierwszym zatytułowanym "Zew księżyca".

Mercedes Thomson nigdy nie czuła się w pełni normalna, wychowywana przez wilkołaki, jednak niepochodząca z ich rasy zawsze była związana ze światem nadnaturalnym. Sama jako zmiennokształtna mogąca przyjmować postać kojota nie miała bliskich w swoim rodzaju, a przynajmniej nie słyszała, by w pobliżu jakikolwiek się kręcił. Nawet wśród zwyczajnych ludzi również się wyróżnia, jest kobietą prowadząca warsztat samochodowy. Dziwnym trafem to właśnie jej  zakład wybierają istoty nie do końca ludzkie...

"Zew księżyca"  rozpoczął się inaczej niż inne książki tego typu. Nie wiem, z czego ta inność wynikała. Możliwe, że ze stylu autorki, był powolny, ale nie w złym sensie. Spokojnie ukazywał nam zdarzenia i świat głównej bohaterki, przez którą nie miał on prawie żadnych sekretów. Coś, co my musieliśmy dopiero poznawać, ona miała doskonale opanowane. Dodatkową różnicą jest również chyba to, że czytałam książkę o wilkołakach. Do tej pory urban fantasy kojarzył mi się z wampirami, a tu jednak nastąpiła zmiana. Autorka nie zamknęła się jednak szczelnie jedynie z tym gatunkiem, pojawiają się tu też inne rasy stworzeń, właściwie wszelkiej maści, czy to we wspomnieniach, czy też jako żywe postaci. Oczywiście nie mogę również zapomnieć, że główna bohaterka sama także nie była wilkołakiem.

Mercedes różni się od poznanych dotąd przeze mnie głównych bohaterek książek urban fantasy. Jest bardziej spokojna, mniej porywcza i narwana, jak również nie jest w nikim zabójczo zakochana. Wymienione przeze mnie przymiotniki mogą wskazywać, że czytając o wydarzeniach, w których bierze udział można się nudzić, ale tak nie jest. Dziewczyna z drugiej strony nie jest taka spokojna, potrafi stawiać na swoim jesli chce, ale wie też, kiedy się wycofać.

Umiejętność ta staje się przydatna, kiedy mieszka się niedaleko alfy stada swojego miasta lub całe dzieciństwo spędziło się jako ich wychowanka. Mercedes wie, że hierarchiczność w watasze jest najważniejsza, a kobiety nie są w niej zbyt wysoko, jeśli nie mają partnera. Wilkołaki same jako postaci są tu również przedstawione ciekawie. Żyją długo, niektóre dostatecznie wytrwałe i silne nawet wieki, jak również ich hierarchia sięga ponad stada, na cały kraj, co odegra kluczową rolę w zdarzeniach.

W niedawno opisywanym na blogu stosiku przy książce napisałam, że nie zachwyciła mnie w pełni, że szału nie było. Książka była dobra, ale sporo w niej było spowolnień akcji, które przejawiały się np. w opisywaniu przeszłości Mercy i powiązań pomiędzy nią, a innymi bohaterami. Humoru też było jak dla mnie trochę za mało, a przynajmniej jeszcze nie przyzwyczaiłam się do tego, jaki serwuje autorka.

Nie będę ukrywać, że podczas czytania trochę brakowało mi zawiązania jakieś relacji pomiędzy Mercy, a jej sąsiadem Adamem. Sfera uczuciowa w ogólnym razrachunku była znikoma, praktycznie nie istniała, ale wyczuwało się napięcie pomiędzy występującymi tu dwoma samcami z nią związanymi. Tak że jeśli ktoś nie lubi tej części urban fantasy, a mianowicie romansu, to spokojnie może sięgać.

Podsumowując, po tak pozytywnym odzewie, co do książki w internecie, liczyłam na trochę więcej. Patricia Briggs stworzyła intrygującą historię, ale liczyłam na coś odrobinę innego i może mocniejszego. Na razie w każdej sferze było łagodnie i spokojnie, ale liczę, że rytm cyklu przyspieszy w drugim tomie, który już na mnie czeka. A na razie:
Ocena: dobra [4/6]

Autor: Patricia Briggs
Tom: I
Wydawnictwo: Fabryka słów
Ilość stron: 424
Cena: 39,90zł
Data przeczytania: 2014-10-03
Skąd: własna biblioteczka

Seria z Mercedes Thomspon:
Zew księżyca  ---  Więzy krwi  ---  Pocałunek żelaza  ---  Znak kości  ---  Zrodzony ze srebra  --- River marked  ---  Frost burned  ---  Night broken


Książka bierze udział w wyzwaniach:

środa, 15 października 2014

Mara Dyer. Tajemnica

Trauma. Wyparcie. Odrzucenie. 

Mara Dyer nie pamiętała, co się stało, nie wiedziała, dlaczego teraz leży w szpitalu, nie wiedziała, że jej przyjaciele, z którymi spędziła noc w opuszczonym zakładzie psychiatrycznym nie żyją, nie miała pojęcia, jak doszło do tragedii. Jej mama psycholog na pełny etat, wiedziała, że jej mózg wyparł trudne zdarzenie, że dziewczyna nie mogła od razu tego przetrawić. Mara zaczęła mieć złe sny, przywidzenia, rodzice chcieli, by udała się na terapię, jednak ona się nie zgadzała, poprosiła jedynie, by się przenieśli, by zmienili otoczenie. To jednak nic nie daje, a problemy dziewczyny rosną mimo wszelkich prób udawania normalności, wizje przeszłości mącą jej umysł i napawają lękiem. Świat realny i nierzeczywisty zacierają pomiędzy sobą granice.

Wymieniana wielokrotnie w powyższym opisie Mara Dyer to bohaterka powieści Michelle Hodkin "Mara Dyer. Tajemnica". Niedawno wydana powieść wzbudziła niemałe emocje w blogosferze, miałam nie małą ochotę na jej zakup, ale poprzez nadmiar innych wydatków i innych premier nie zrobiłam tego. Podczas sobotniego wypadu do biblioteki niespodziewanie jednak trafiłam na nią na półce. Bez dłuższego zastanowienia zabrałam się za jej czytanie. Tak więc czas na wrażenia.

Pierwsze czego nie da się nie zauważyć to niecodzienny klimat powieści. Autorka skrzętnie miesza świat realny i urojenia, jakie miewa główna bohaterka. Wizje pojawiają się niespodziewanie, często trudno odczytać, kiedy oddzielają się od rzeczywistości. Wielokrotnie zostałam zaskoczona jakimś zdarzeniem,  a tu nagle ukazywało się, że to całkowita fikcja. Jednak nie tylko to było niezwykle. Również wszechobecna tajemniczość i nieznajomość stanu Mary wciąż dodawała pytań. Gdy znalazłam jedną poszlakę w grę zaczęło wchodzić coraz więcej rozwiązań. Przez co jeszcze trudniej było podzielić dwie rzeczywistości.

Autorka zastosowała w swojej powieści pewien  zabieg, jej świat nie opiera się jedynie na walce głównej bohaterki z powrotem do normalności, ale również łączy w sobie fantastykę poprzez ciągłą obecność niewyjaśnionych zjawisk. Nie jest więc to typowa powieść YA, a fantastyka z tym motywem.

Dodatkowo mamy również do czynienia z dość schematycznym, acz uroczym romansem między nową, owianą tajemnicą dziewczyną, a szkolnym łamaczem serc, który za jej pomocą przemienia się w idealnego chłopaka. Motyw pojawiający się w wielu powieściach paranormal romance, jednak tu dzięki świetnej kreacji bohaterów wszystko się broni. Szczególnie postawa chłopaka jako bad boy'a i jego teksty, które nie nużą, a naprawdę bawią.

Mara również jest postacią dość schematyczną, dziewczyna z problemami niczym wyjęta z powieści YA, ale jednocześnie nie swoją powtarzalnością nie irytuje czytelnika. Ma w sobie coś świeżego. Jej rodzina, wszyscy jej członkowie zostali wykreowani na ludzi idealnych, ale nie w złym sensie,  ich nie da się nie polubić. A jednocześnie czasem nie da się nie zrozumieć rozdrażnienia głównej bohaterki ich postawami. Jak w każdej rodzinie zdarzają się zgrzyty.

"Mara Dyer. Tajemnica" to książka, która tworzy wokół siebie otoczkę, takie pole siłowe, które nie pozwala się od niej oderwać. Klimat powieści, wciąż obecna tajemnica nie daje spokoju i drażni niczym bolący ząb. Nie jest to może opowieść wybitna, ale ma w sobie coś oryginalnego, co nie pozwala szybko o niej zapomnieć. Dostarcza rozrywki, uprzyjemnia czas i wciąga.
Ocena: bardzo dobra [5/6]

Autor: Michelle Hodkin
Tom: I
Wydawnictwo: YA!
Ilość stron: 412
Cena: 39,90zł
Data przeczytania: 2014-10-10
Skąd: biblioteka publiczna

Trylogia Mara Dyer:
Tajemnica  ---  The evolution of Mara Dyer  ---  The retribution of Mara Dyer


Książka bierze udział w wyzwaniach:

poniedziałek, 13 października 2014

Jedną nogą w grobie

Czysta kartka?

Od własnej przeszłości nie da się uciec, nigdy w pełni. Zawsze pozostaną z nami wspomnienia, o których wolelibyśmy zapomnieć, nowo poznane osoby będą się kojarzyły ze znanymi dawniej przyjaciółmi,  a sytuacje, w jakich się znajdziemy staną się obrazami dawnych doznań. W skrócie mówiąc całkowite oderwanie się od dawnego życia jest niemożliwe.

Co działo się wcześniej, czyli trochę o "W pół drogi do grobu".
O czym dobrze dowiedziała się Cat, półkrwi wampirzyca i główna bohaterka cyklu powieści Jeaniene Frost. Nienawidząca wampirów, dążąca do zlikwidowania jej własnego ojca dziewczyna poznaje innego krwiopijcę, który postanawia nauczyć ją trochę o swojej rasie i wyszkolić do walki ze swym gatunkiem. Nieoczekiwana znajomość przeradza się w coś więcej, jednak związek Cat i Bones'a został wystawiony na próbę, której nie przetrwał.

Co dzieje się w "Jedną nogą w grobie"?
 Półwampirzyca została zmuszona do porzucenia kochanka oraz do pracy wraz z grubą ludzi z rządu. Teraz sama trenuje innych, by byli w stanie walczyć z nieumarłymi. Jednak to ona jest kluczem zespołu do udanych starć z przeciwnikami.  Jedynie Cat jest na tyle silna by w ogóle próbować sama walczyć przeciw wampirom. Nie uchodzi jej to jednak na sucho. Krwiopijcy widzą w niej zagrożenie i próbują zabić. Czy Cat będzie w stanie sama się obronić? A może pomoc z zewnątrz będzie nieunikniona?

Droga do czytania o Nocnej Łowczyni
"W pół drogi do grobu" czytałam w te wakacje, czyli nie tak dawno temu. Sięgając po książkę sądziłam, że jest to trylogia, więc byłam bardzo szczęśliwa, że cała została wydana. Jednak po jej skończeniu(wypadła bardzo dobrze) zaczęłam szukać informacji o kontynuacji, dalszych tomach, gdzie kupić je najtaniej, dowiedziałam się, że mocno się pomyliłam i wydawnictwo zaprzestało dalszego wydawania serii. Byłam lekko zawiedziona, więc nie chciałam kupować dalszych tomów od razu. Długo jak widać jednak nie wytrzymałam i tak oto na mojej półce stoją już trzy tomy, wciąż liczę, że liczba ta się powiększy... Mniejsza jednak o to. Ważne jest to, że historia wojowniczej i wygadanej Cat niesamowicie mnie wciągnęła, zaraz dowiedziecie się więcej.

Subiektywne wrażenia
Nawet teraz patrząc na książkę wywołuje ona u mnie duży uśmiech. Przygody półwampirzycy i jej cięty język dostarczają mi wiele rozrywki. Książki mają w sobie wiele akcji, dzięki czemu strony przerzucałam z zawrotną szybkością oraz po prostu się nie nudziłam. Do nie jest książka książka, w której można w ogóle znaleźć czas na znudzenie. Autorka nie stawia również na monotonne opisy, ale ich dynamiką buduje tło zdarzeń. Dużą lekkość nadaję też humor, który jest wszechobecny. Komizm można w znaleźć nawet w dramatycznych sytuacjach. Jednak kluczowe znaczenia mają gierki słowne oraz postać " uroczego i słodkiego" wampira Bones'a. Dzięki tym zabiegom książkę spokojnie pochłonęłam jednym tchem, to pozycja na kilka godzin.

Kolejną udaną sferą jest kreacja bohaterów. Szczególnie tych głównych, nie wypadają oni banalnie, są nietuzinkowi i barwni, zawsze potrafią mnie czymś zaskoczyć i nie wiem, czego jeszcze mogę się po nich spodziewać. Szczególnie, że już tak wiele pokazali. Bones to typowy niegrzeczny chłopiec, a właściwie groźny mężczyzna i rozbudowaną przeszłością, którą odkrywamy po kawałeczku. Jego bezpośredniość i arogancja nadają mu niebywale silnego charakteru. Cat jednak też nie wypada przy nim blado, w sumie tylko ona w tym duecie może mieć rumieńce... Chodzi jednak o to, że jest to przesłodzona lala, która wciąż chowa się za swoim paranormalnym facetem, a dziewczyna, która stawia na swoim nie patrząc na konsekwencje, co oczywiście nie zawsze się opłaca, ale napędza fabułę. ..

Trochę gorzej w moich oczach wypadają postaci poboczne, wydawały mi się tłem, co nie byłoby złe, gdybym nie wyczuwała w nich lekkiej sztuczności. Niektórzy zbyt schematyczni, inni nijacy. Jedynymi barwnymi postaciami były wampiry, lecz również nie wszystkie. Szczególnie chciałabym zaznaczyć tu postać przyjaciółki Bones'a. Dzięki niej zrobiło się gorąco!

Jedną nogą w...  łóżku
Pomiędzy bohaterami nie było gorąco jedynie w kwestii kłótni, pocałunków, ale również w sferze seksu. Autorka nie stawia go na pierwszym miejscu, ale często pojawiają się podteksty związane z tym tematem jak również sceny łóżkowe bez ogólników. Nie jest to coś, co przykrywa zdarzenia, ale ma dość istotną rolę w dziele pani Frost.

Na koniec
Spotkanie z  powieścią "Jedną nogą w grobie" uważam za udane, a może nawet za bardzo udane. Jestem zaciekawiona rozwiązaniem ostatecznego wątku przez autorkę, z tym się jeszcze nie spotkałam,  a przynajmniej nie w początkowej fazie serii. Kolejny tom przeczytam z ciekawością. Do grobu coraz bliżej...
Ocena: bardzo dobra+[5+/6]

Autor: Jeaniene Frost
Tom: II
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 440
Cena: 35 zł
Data przeczytania: 2014-10-01
Skąd: własna biblioteczka

Cykl o Nocnej Łowczyni:
W pół drogi do grobu  ---  Jedną nogą w grobie  ---  W grobie  ---  Destined for an Early Grave  ---  This Side of the Grave  ---  One Grave at a Time  ---  Up from the Grave  +  First Drop of Crimson  +  Eternal Kiss of Drakness

Wyzwania, w których bierze udział ta książka:

niedziela, 12 października 2014

Miasto niebiańskiego ognia

Radość ze słów pisanych

Ukończenie książek zawsze cieszy, szczególnie, gdy mowa tu o jakiejś serii. A już szczególnie o wyczekiwanej serii książek, najpierw śledzenie wydania za granicą, później w Polsce. Szukanie znikomych informacji, cytatów, unikanie spoilerów. Czekanie na zapowiedź, a potem odliczanie dni do długo wyczekiwanego dnia premiery, by od razu biec do księgarni i mieć ją w swoich rękach.

Wstęp ten nie jest w żadnym stopniu przesadzony, nie zmienia rzeczywistości, opisywałam w nim moje doświadczenia z książkami Cassandry Clare. Autorka zachwyciła mnie swoim "Miastem kości" wiele lat temu, a później wpadłam po samą szyję i wciąż czytałam kolejne jej powieści. Po gdzieś czterech, może pięciu latach w moich rękach znalazła się szósta część Darów Anioła, a jest nią "Miasto niebiańskiego ognia". Nie liczcie tu na obiektywną ocenę, na doszukiwanie się błędów, wciąż, nawet po całym dniu po przeczytaniu jestem w wielkiej euforii i radości, raczej szybko z niej nie wyjdę.

Instytut w Los Angeles.
Normalny dzień zostaje przerwany przez atak Mrocznych, giną wszyscy dorośli, kilka małych dzieci ukrywa się w gabinecie i dzięki portalowi przenoszą się do Instytutu w Nowym Jorku. Są jedynymi ocalałymi i mają wiadomość dla Clave.
Nowy Jork
Świat Nocnych Łowców jest zagrożony przez Sebastiana. Wraz ze swoją armią Mrocznych chce zniszczyć potomków Razjela i zesłać na Ziemie demony.  Powoli zabija mieszkańców Instytutów, Nocni Łowcy nie mają pojęcia, gdzie może się ukrywać, jest nieuchwytny. Dodatkowym problemem jest też to, iż jedyną bronią, która może go zabić jest Niebiański Ogień, pod którego władaniem znalazł się Jace. Chłopak nie wie, jak na nim zapanować, jak go wykorzystać, do walki z wrogiem. Jace wie jedynie, że nie chce stać bezczynnie. Clave natomiast postanawia wysłać wszystkich wojowników do Indrisu, by ukryli się przed armią nieprzyjaciela. Nocni Łowcy mają się zebrać, by rozmawiać z Podziemnymi i razem znaleźć rozwiązanie. Czy jednak wszyscy będą skorzy do pomocy? A może ktoś zmieni stronę konfliktu?

A jak z oczekiwaniami? 
Wyczekiwany finałowy tom pochłonął kilka godzin z mojego życia. Znów powróciłam do świata Nocnych Łowców i całkowicie przepadłam w jego odmętach. Autorka pokusiła się o połączenie trzech trylogii, a przynajmniej w wzmiankach i postaciach, co mnie wprost zachwyciło, bo czytałam jak do tej pory dwa cykle i wyczekuje kolejnego. Nie spodziewałam się, że nowi bohaterowie mogą mnie jeszcze czymś zaskoczyć, ale wciąż się myliłam. Cassandra Clare wprowadziła mnie w wraz z nimi w inny wymiar i to nie tylko w sferze ich poznania.


Od podszewki

Zacznę może jednak od kwestii bardziej technicznych,  a mianowicie odbudowy książki. Po pierwsze była ona zdecydowanie grubsza niż poprzednie tomy,  choć dla mnie to i tak było za mało. Objętość równała się też większej ilości treści. Autorka nie ukazała jedynie losów postaci z Darów, ale wyjaśniła również wątek z Diabelskich Maszyn, ukazała przynajmniej odrobinę blaski i cienie rodów Nocnych Łowców, jak również przeniosła nas do Los Angeles, gdzie poznaliśmy bohaterów serii, którą będzie mi dane czytać, mam nadzieję, za rok. Może był to chwyt marketingowy, który miał zachęcić do czytania innych książek pisarki, ale mnie, którą już dawno schwytała w swoje sidła nie trzeba długo, a nawet nie trzeba w ogóle, namawiać.

Wracając jednak do meritum. Narracja powieści wciąż się zmieniała. Autorka zaserwowała nam podgląd wydarzeń z wielu perspektyw, a dzięki temu zdecydowanie szerszy obraz na zdarzenia. Dużym plusem było to iż dopiero dzięki narracji pobocznego bohatera mogliśmy się dowiedzieć czegoś istotnego, bądź dowiedzieć się, jaki jest jego udział w sprawie.

Dużą rolę w przekazywaniu wydarzeń zyskała Emma, postać, która ma być bohaterką nowej serii Cassandry Clare "Midnhdhdhdiht". Polubiłam ją i całą grupę dzieciaków, które się z nią przyjaźniły. Podoba mi się ich różnorodność i siła. Jednak faktem jest, że to właśnie Emma jest z nich wszystkich najbardziej wyrazista i dlatego już teraz chętnie czytałabym dalszą jej historię.

Miłosne zawirowania
"Serca Nefilim są jak serca aniołów, które odczuwają każdy ludzki ból i nigdy się nie goją."

Dawni bohaterowie również mieli udział w narracji, jednak moim zdaniem za mały. Odczuwałam zdecydowany brak mojej ukochanej pary Magnusa i Aleca. Cieszyłam się każdym nawet najmniejszym skrawkiem informacji o nich. Nie będę Was oszukiwać, że było tych wzmianek aż tak niewiele, ale ja kocham ich całym sercem i chętnie poświęciłabym im całą książkę. To dzięki nim zakręciła mi się łezka w oku i to oni dostarczali mi najwięcej emocji.

Jace i Clary to związek, który przez pierwsze trzy książki mnie czarował, później autorka zbyt wiele narzucała na ich barki. Po prostu było mi ich żal i liczyłam, że uda im się utworzyć trwałą więź, której nic nie będzie w stanie przerwać. Drugim mankamentem było również to, że Jace nie był sobą, a to właśnie w nim uwielbiałam. Dopiero w tym tomie zostały mu przywrócone skrzydła i ukazał gamę swoich docinek i komentarzy. Bardzo mi tego u niego brakowało.

Relacja Simona i Isabelle była inna niż powyższe. Nie miała tak wielu problemów zewnętrznych jak wyżej wymienione, a w większej mierze wszystko opierało się na ich własnych granicach, na separacji od uczuć. Końcowe rozdziały  w nimi związane doprowadzały mnie do niemałych palpitacji sercowych. Działo się.

Ostatnim punktem w sferze uczuciowej jaki poruszę jest para Mai i Jordan. To jedyny książkowy związek wprowadzony przez autorkę, którego nie trawiłam. Wszystko wydawało mi się w nim sztuczne i nienaturalne. Pomysł na rozwiązanie kwestii przez autorkę nie spodobał mi się jednak. Szczególnie z tym, co zrobiła z Maią. Jakby autorka na siłę chciała wszystkich uszczęśliwić...

Sebastian i jego niecny plan 
"Jeśli nie nakłonię niebios, poruszę piekło."

Sebastian/Jonathan/ten zły, postać, która kiedyś dawno temu została zamordowana, by w nowej trylogii się odrodzić, dosłownie. Wraz z armią Mrocznych, przemienionych dzięki Piekielnemu Kielichowi Nocnych Łowców, chce zdobyć władzę nad światem. Nie liczy się z trupami, nie zna litości, dzięki demonicznemu pochodzeniu nie wie, co to miłość, czy współczucie. Jego osoba z jednej strony wzbudza współczucie, z drugiej lęk. Takie połączenia reakcji często tworzą bohaterów, o których chce się czytać, tak jest też tutaj.

Pomysłowość i wytrwałość w dążeniu do celu może w jego postaci zachwycać. Jako jedyny nie patrzy na konsekwencje i dobitnie kroczy do wyznaczonego punktu. On wręcz bawi się z Clave, które nie znając jego psychiki( jak również nie słuchając Jace i Clary, którzy jako jedyni go rozumieją) nie potrafią znaleźć sposobu, by z  nim walczyć.

Inny wymiar
Jak w swoim opisie wydawnictwo MAG zdradziło czytelników Clary, Jace i jeszcze kilku innych bohaterów udadzą się do jednego z demonicznych wymiarów. W sumie chyba jako jedna z nielicznych nawet bez patrzenia na opis zabrałam się za czytanie, by dopiero po skończeniu się tego dowiedzieć, cóż, może to i lepiej. Ważne jest jednak to, że właśnie w tej krainie miało miejsce najwięcej ważnych zdarzeń. Wszystko rozgrywało się w szybkim tempie i wciąż coś nowego brało władzę nad moim umysłem. Przeskok z jednej postaci, na drugą, potem powrót na Ziemię.



Poszlaki i wskazówki
Jeszcze przed przeczytaniem tomu miałam wiele obaw, autorka często podrzucała nam wyrwane z kontekstu cytaty, które podsuwały różnorakie myśli. Często nie wróżące dobrze. Kilka z nich niestety okazało się prawdą, a przynajmniej tak, jak ja je odebrałam, ale większość nie. Autorka cały czas wodziła czytelników za nos i zmuszała do rozmyślania o serii. Najwięcej dyskusji brało się z informacji iż sześć ważnych postaci zginie. Teraz wiem już o kim mowa, Wam oczywiście tego nie zdradzę, jednak ważne jest to, że to Cassandra znów jest górą, a ja się tylko bałam...

Pewnie nie tylko ja zauważyłam, że jak do tej pory pisarka w małej mierze skupiała się na Faerie, a teraz istoty te zaczęły odgrywać większą rolę, co bardzo mi się podoba. Są przebiegłe, spytne, potrafią doskonale obiegać prawdę. Wywnioskowałam też, że będą miały spory udział w wydarzeniach w trzeciej części, po pierwsze ze względu na Marka, po drugie na pewne postanowienia. Ciekawe, czy mam racje...

Koniec końców
"Duchy to wspomnienia, a my je nosimy w sobie, bo ci, których kochamy, nie opuszczają świata."

To wcale nie miała być długa wypowiedź, miałam się zawrzeć treściwie na dwóch stronach Worda i zakończyć, ale o Darach mogę pisać i pisać. Książki Cassandry Clare czytam zawsze z wielka radością i sporym sentymentem. Uwielbiam bohaterów, ich charaktery i pomysły, jak również ich różnorodność. Wciąż mam ochotę wracać do ich przygód i z wielką chęcią to robię. Za jakiś czas znów zabiorę się za czytania cyklu, od początku do samego końca. Lata czekania się opłaciły.
Ocena książki: świetna [6/6]
Ocena serii: świetna [6/6]

Autor: Cassandra Clare
Tom: VI
Wydawnictwo: Mag
Ilość stron: 560
Cena: 45 zł
Data przeczytania: 2014-10-07
Skąd: pożyczone od znajomych



 Dary Anioła:



Wyzwania, w których bierze udział ta książka:

piątek, 10 października 2014

Stosik #25

Witam,
po dość długiej nieobecności. Miałam duże problemy z Internetem, nadal mam je po części, ale próbuję je rozwiązywać. Będę się starała dodawać posty regularniej, jednak nic nie obiecuję. Z recenzjami niestety też ostatnio krucho, ale jedna, chyba rekordowo długa w moim dorobku, została napisana, więc za jakiś czas się pojawi. Dziś mam jednak dla Was post luźny, a mianowicie stosik. Uwielbiam je dodawać, a najbardziej wtedy, kiedy mam dużo kupionych pozycji, jak tym razem. Czas więc na zdjęcie. :)



Zacznę od mniejszego stosika po stronie lewej, od dołu:
1. "Dziedziczka cieni" - książka wypożyczona od córki koleżanki taty z pracy, tak się jakoś zgadałyśmy w zeszłe wakacje i pożyczyła mi tom pierwszy, potem jakoś nie było czasu, a we wrześniu poprosiłam ją o drugą część. Oczywiście już skończona, podobała mi się bardzo, całkowicie inna od reszty książek, jakie czytałam.
2. "Miasto niebiańskiego ognia" - właśnie tej kolosalnej recenzji możecie się spodziewać. Książka niestety nie moja, ja czekam na stare wydanie, a tą pożyczyłam od siostry ciotecznej. Gdy ją skończyłam, miałam ochotę na więcej, na więcej książek Cassandry Clare... 
3. "Dziady" - lektura na ten weekend, wciąż w trakcie czytania
4. "Iluzja"(film) -  byłam w kinie, zostałam zaczarowana, więc postanowiłam kupić w promocji w biedronce.
5. "W pierścieniu ognia"(film) - j.w., właśnie oglądam ponownie, oglądaliście? 
6. "Wilk z Wall Street" - trzeci film do biedronkowej kolekcji, jeszcze nie obejrzany.

Czas na stosik od prawej, też od dołu:
7. "Zew księżyca" - książka trafiła do mnie z wymiany, zaczęłam jej szukać po tym jak kupiłam w okazyjnej cenie tom drugi, przeczytana, podobała mi się, ale bez szału... 
8. "Więzy krwi" - Kupiłam ją za mniej niż połowę ceny w księgarni niedaleko mojej szkoły, w domu zobaczyłam, że to drugi tom... 
9. "Wielki błękit" - kolejna książka, której miałam w tym miesiącu nie kupować, ale zobaczyłam za pół ceny, gdy kupowałam inne, więc skorzystałam, jeszcze nie zaczęłam.
10. "Julia. Trzy tajemnice" -  gdy ją zamawiałam nie spodziewałam się tak znikomej grubości, cieszę się, że nie kupuję książek za pełną kwotę, nieprzeczytana.
11. "Gra w kłamstwa" -  nie planowałam kupować, ale była z gazetą, więc czemu nie... (Nałóg!)
12. "Onyks" - jeden z nielicznych planowanych zakupów, "Obsydian" mnie zauroczył, nic odkrywczego, ale pokochałam bohaterów, a teraz poznałam ich jeszcze lepiej, choć tom trochę słabszy, więcej w recenzji za jakiś czas.
13. "Jedną nogą w grobie" - pierwszy tom był niesamowity, więc drugi zamówiłam od razy, gdy zobaczyłam go za 7 zł w promocji na stronie świata książki, już za mną, czeka na zrecenzowanie. 
14. "W grobie" - j.w., jednak nieprzeczytany. :)

Czytaliście jakieś pozycje z tego stosika? Jak Wasze wrażenia? 

Pozdrawiam,
Patrycja.