wtorek, 18 listopada 2014

Ao no exorcist #5

Rin Okumura jest szkolącym się egzorcystą i synem samego Szatana. Jeszcze do niedawna cała sprawa była ukryta przed jego przyjaciółki jak i przed większością Kościoła Prawdziwego Krzyża, jednak kiedy na wycieczce jego Błękitne płomienie zapłonęły pełnym blaskiem dłużej nie dało się tego ukrywać. Zarząd nakazał mu szkolenie oraz zapanowanie nad jego darem, jeśli nie może to być jego koniec.

Obecnie jednak organizacja ma dużo większy problem. Ktoś wykradł Lewe Oko Nieczystego Króla, które było dowodem pokonania ogromnej siły demona. Mimo zabicia bestii oczy wciąż wydzielają trujące opary. Ktoś, kto je wykradł na pewno ma niezbyt przyjemne intencje.

Opisane powyżej wydarzenia są rozpoczęciem nowego cyklu w "Ao no exorcist". Kazue Kato w tomiku piątym rozpoczęła dłuższy, bardziej złożony i rozbudowany wątek, w którym bohaterowie mają odnaleźć wspomniane wyżej oko, a zwłaszcza dowiedzieć się, po co zostało wykradzione.

Początkowo byłam odrobinę zawiedziona, że tak świetna historia została, czyli w sumie zwykle szkolenie zostało przerwane. Dopiero poznałam bohaterów, a tu już muszę się pożegnać z Akademią i porywać się nie wiadomo na co. Ale teraz wiem, że jest to dobre rozwiązanie. Akcja nabiera tempa, manga ma jakiś temat główny, oś fabularną, której wszystko dotyczy i wiadomo, czego mam się trzymać.

Bohaterowie tym razem ruszają do Kioto, miejscowości, gdzie mieszkali przez większość swojego życia przyjaciele Rina. Tomik w głównej mierze poświęcony jest Suguro. Chłopak miał niemałe problemy podczas opuszczania tego miejsca, jak również wciąż pomiędzy nim a ojcem nie jest za ciekawie. Do tego dzięki niemu możemy poznać problemy, z jakimi boryka się ich zakon, jak również zarysy wydarzeń z przed lat.

Każda ze stron tomika zachęca do dalszej lektury. Nadal pojawia się sporo humoru, Rin i Shura wymiatają w tym względzie, ale i inni też nie wypadają najgorzej. Cała opowieść nie opiera się już tylko na prostych szkolnych standardach, ale zdecydowanie powiększa horyzonty. Klimat zaczyna robić się trochę mroczniejszy. Pojawia się więcej akcji i niebezpieczeństw. Wyczuwalne jest napięcie panujące w postaciach, jak również wyczuwalna jest pewna doza tajemniczości i niepewności. Rodzi się wiele pytań, po prostu jest coraz ciekawiej.

Nie zauważyłam dużej różnicy w kresce pomiędzy tomikami, ale nie przeszkadza mi to, iż bardzo podoba mi się to, jak ona jest tu wprowadzana. W scenach bardziej "na luzie" kreska również bywa mniej dokładna, zaś w scenkach poważnych wszystko jest wypunktowane i doskonale przedstawione.

Podsumowując, kolejny raz jestem zadowolona z lektury Egzorcysty. Jak na razie to dopiero wprowadzenie do nowego wątku, ale wszystko zapowiada się na ciekawy motyw. Oby to wytrwało jak najdłużej.
Ocena: bardzo dobra [5/6]

Autor: Kazue Kato
Tom: V
Wydawnictwo: Waneko
Ilość stron: ok. 200
Cena: 18,00 zł
Data przeczytania: 2014
Skąd: pożyczone od znajomych 

12 komentarzy:

  1. No, no, powiem Ci że jest postęp, bo na tą książkę mam ochotę :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie to manga/komiks, ale cieszę się, że zachęcam. ;)

      Usuń
  2. Cieszę się, że jesteś wciąż zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo, że manga to totalnie nie mój świat, to muszę przyznać, że ciekawie czyta się twoje wrażenia z lektury. :) Co prawda imiona nie mówią mi kompletnie nic, ale to nie ważne ^^
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :) Czasem imiona to nazwiska, ale w ich kulturze częściej używa się nazwisk, np. Suguro. :)

      Usuń
  4. Manga to nie moja bajka ;)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, Elenka_, manga to nic strasznego, warto spróbować. :)

      Usuń
  5. Dobrze, że seria trzyma poziom.
    Muszę przeczytać pierwszy tom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam serdecznie, historia wciąga, a jej humor urzeka. :)

      Usuń
  6. W dalszych tomikach AnE też trzyma poziom, a wątek z Nieczystym Królem jest bardzo ciekawy, tak więc czekam na 8 tomik. I wszystkie kolejne też. ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku,
cieszę się, że pojawiłeś się na moim blogu. To już jest dla mnie wiele, ale jeśli masz ochotę pozostaw po sobie jeszcze komentarz. Każdy z nich sprawia mi ogromną przyjemność, bo wiem wtedy, że moje pisemne starania nie poszły na marne. Miłego czytania i komentowania.

Pozdrawiam,
Patrycja.