niedziela, 31 marca 2013

Podsumowanie marca + Liebster Blog

Cześć, 

Znów nadszedł dzień rozliczenia się(z grzechów:P). Ten miesiąc znów nie był tak udany jak styczeń, chyba dopiero w wakacji uda mi się pobić teraźniejszy wynik. Niestety w najbliższym czasie czeka mnie bierzmowanie i egzaminy gimnazjalne, wiec sporo czasu zajmie mi powtarzanie materiału, w tym miesiącu miałam już tego początki... 


Jak zawsze chciałabym Wam podziękować za odwiedziny, w tym miesiącu liczba moich obserwatorów powiększyła się o 8, a odwiedziło mnie aż 1 032. Bardzo Wam dziękuję :D



W tym miesiącu przeczytałam 4208 stron, czyli 136 na dzień, co w zaistniałych okolicznościach, uważam, że nie jest złym wynikiem. ;) Po egzaminach mam nadzieję wszystko odbić :P

Lista książek przeczytanych w marcu:

1."Harry Potter i Komnata Tajemnic" Rowling(368)[niezrecenzowana]
2. "Hobbit" Tolkien[zrecenzowana]
3. "Cesarz Nihon-Ja"(Zwiadowcy 10) John Flanagan[zrecenzowana]
3. "Tak blisko..." Tammara Webber[zrecenzowana]
4. "Królestwo cieni" Celine Kiernan[zrecenzowana]
5. "Książę cierni" Mark Lawrence[zrecenzowana]
6. "I nie było już nikogo" Agata Christie[zrecenzowana]
7. "Przyjaciele mroku"(jutro 4) John Marsden[zrecenzowana]
8. "Zaginione opowieści"(Zwiadowcy 11)John Flanagan[zrecenzowana]

Książki powtórzone:


1. "Miasto popiołów" Cassandra Clare[zrecenzowana]
2.  "Minding sun"(ebook) Stefanie Meyer[niezrecenzowana]




*(Linki do dodanych recenzji pod słowem zrecenzowana)

W tym miesiącu napisałam 12 recenzji(w tym 4 zaległe). Niektórych książek z listy powyżej nie zamierzam recenzować, są zaznaczone jako niezrecenzowane. Obecnie czytam też książkę Nieświadomy mag, dopiero zaczynam, za mną 100 stron, za jakiś czas mam nadzieję dodać jej recenzję. :)

Wybory książki, która była naj...:
Największym pozytywnym zaskoczeniem: "Książę cierni"
Najgorszą książką: "Minding sun" (choć śmiałam się przy niej do rozpuchu)
Najlepszą książką: "Miasto popiołów"(uwielbiam ją, przeważył ten fakt)


Muszę też wyróżnić książkę "I nie było już nikogo", która bardzo mnie zaskoczyła i zaciekawiła do zapoznania się z gatunkiem. :)


______________________________________________________________________________





Już brałam udział w zabawie, dostałam też w międzyczasie jedną nominację, na którą odpowiadałam pod postem, postanowiłam jednak, że zrobię to jeszcze raz. Za nominację dziękuję Carvel :*



Pytania:
  1. Ile czasu dziennie poświęcasz swojemu blogowi?
  2. Oglądasz jakieś seriale? Jeśli tak, to jakie?
  3. Czy często wzruszasz się, czytając książki lub oglądając filmy?
  4. Gdybyś mógłbyś/mogłabyś być zwierzęciem, wybrałbyś/wybrałabyś...?
  5. Zakładając, że istnieje reinkarnacja... Kim byłeś/byłaś w poprzednim życiu?
  6. Na jaką premierę książkową i filmową tego roku czekasz?
  7. Jaką książkę, która nie została jeszcze wydana, chciałbyś/chciałabyś zobaczyć na naszym rynku?
  8. Twoje ulubione wydawnictwo?
  9. Na co narzekasz w książkowej blogosferze?
  10. Gdybyś mógł/mogła się spotkać z trzema dowolnie wybranymi blogerami, kogo byś wybrał/wybrała?
  11. Znienawidzona przez Ciebie książka to...? 
1. Uważam, że sporo czasu, nie wiem, czy powinnam doliczać również pisanie recenzji, bo przecież je też dodaję na bloga, wszystko też zależy od dnia, np. czy mam dużo nauki, obowiązków, czy gdzieś nie wyjeżdżam... Ogólnie przeglądanie wiadomości o książkach, czytanie postów, komentowanie zajmuję i masę czasu, ale chyba nie jest to czas stracony? :)

2. Nie mam za dużo czasu na oglądanie telewizji, jeżeli już mam wolny czas to wolnego spożytkować na czytanie,  czy  rzeczy wymienione w powyższym punkcie.  Choć od bardzo długiego czasu oglądam TVD, niestety utknęłam na 3 sezonie... Czasem też oglądam anime, jeśli koleżanka mi jakieś poleci. 

3. Niestety nie, następuję to raczej rzadko, czasem gdy za bardzo zżyję się z bohaterami, przy filmach też nie za często. Ostatnio płakałam przy oglądaniu "Zielonej Mili", ale tam trudno się nie wzruszyć. Czasem to zależy od dnia, czy mojego nastroju.

4. Delfinem. Dlaczego? Nie wiem, ale od bardzo długiego czasu kolekcjonuję ich figurki, ciekawią mnie, a do tego to podobno najinteligentniejsze po małpach(i oczywiście człowieku) zwierzęta na Ziemi.

5. Nie ma zielonego pojęcia. Ale często zastanawiałam sie, czym bym mogła być w kolejnym :P 

6. Filmową? Oczekuję na drugą część Igrzysk Śmierci, na Miasto Kości i Hobbita. Zaś w premierach książkowych, najbardziej na kontynuację Darów i Diabelskich Maszyn, więcej nie mam jak na razie, zobaczy się w trakcie roku. 

7. 6 część Darów Anioła, dalsze części Żelaznego Dworu, nad którego zaprzestaniem przez wydawnictwo wydania ubolewam...

8. Nie mam, czytam książki z wielu wydawnictw. Podobają mi się okładki wydawnictwa Egmont, jeśli miałabym, której wyróżnić. 

9. Jak na razie nie mam żadnych zastrzeżeń, mam nadzieję, że tak zostanie.

10.  Ciekawi mnie wiele osób, np. chciałabym się dowiedzieć, czy Ty jesteś tak wrażliwą osobą, jaką przedstawiają Twoje cudne recenzje. Chciałabym pogadać z Melonem i Wilczycą(biblioteka wilczycy), bo są bardzo zabawni. I chyba, jeśli mogę jeszcze kogoś dodać, to chciałabym poznać Kiti z bloga Recenzje Kiti, bo jej blog odwiedzam jako jeden z najstarszych i polubiłam jej styl pisania, wydaje się miłą osobą. Oczywiście z wielką chęcią poznałabym wszystkich odwiedzających, ale raczej nie będę miała okazji. 

11. Nie wiem, czy znienawidzona, ale okropnie, strasznie nudziła mnie powieść Tunele, pierwsza część była dość nudna, ale koleżanka, która bardzo ją lubi polecała mi drugą, niestety okazałą się jeszcze gorsza... Nie zamierzam zabierać się za kolejne tomy. 


Teraz ja mam dla Was kilka pytań:

1.  Co jest dla Ciebie najprzyjemniejsze podczas pisania recenzji, komentarzy, czy postów na blogu? 
2. Czy była taka osoba w Twoim życiu, która zaraziła Cię miłością do książek?
3. Jeżeli miałbyś wybierać między oglądaniem telewizji(lub po prostu filmu), a czytaniem książek, co byś wybrał/a?
4. Jaka lektura szkolna była dla Ciebie najgorsza, a jaka najciekawsze i dlaczego?
5. Do jakiej książki przeniósł/a byś się gdybyś miał/a taką możliwość? 
6.  Jest jakaś książka, bądź film, którą Cię przeraża, która cały czas wywołuję u Ciebie lęk?<nie piszę tu o książkach typu podręcznik do matematyki ;-)>
7. Czy masz w swoim pokoju jakiś przedmiot, którym bawiłeś/aś się w dzieciństwie? 
8. Jaki jest Twój najgorszy, znienawidzony obowiązek domowy?
9. Masz w swoim pokoju plakaty, jak tak to kogo lub co przedstawiające?
10. Na co w najbliższym czasie wybierasz się do kina?
11. Masz jakiś ulubiony kawał lub fragment filmu, który Cię rozbawia? Możesz go tu wkleić. 
(Do ostatniego pytania chciałam dodać, że może być fragment książki, bądź filmu) :)

Do udzielania odpowiedzi zapraszam wszystkich, wiem, że sporo osób brało już udział, jednak jeśli macie ochotę zapraszam do ponownej zabawy. Możecie odpowiadać również tutaj :)

Miłej zabawy, 
Patrycja



sobota, 30 marca 2013

Wesołych świąt


Wielkimi krokami zbliżają się święta wielkanocne, z tej okazji chciałabym wszystkim moim obserwatorom, komentującym i odwiedzającym życzyć wszystkiego, co najlepsze, odpoczynku, chwili z książką, pysznego barszczu i innych smakowitych potraw oraz oczywiście mokrego dyngusa(choć jak większość Was piszę w życzeniach, bardziej śnieżnego) :)

Wesołych Świąt!

I jeszcze na koniec, coś bardzo drastycznego, osoby o słabych nerwach niech lepiej odejdą od ekranów:P


Biedne jajka, ale takie święta...

czwartek, 28 marca 2013

Czarnoksiężnik z Północy


Jakiś czas temu postanowiłam, że będę nadrabiać recenzje książek, których mi brakuję, a które przeczytałam. Jedną z nich była piąta księga Zwiadowców „Czarnoksiężnik z Północy”. Musiałam trafić na jakiś leniwy okres, bo potem mam już recenzje każdego kolejnego tomu. Postanowiłam, że muszę napisać kilka słów i tej książce.

Will jest już dorosłym zwiadowcą, nie może już liczyć na pomoc Halta, dostał przydział do położonego na wyspie lenna Seacliff. Spokojnie jedzie do wyznaczonego miejsca, po drodze znajduję pobitego psa i ratuję go od śmierci. Odtąd ma już dwój towarzyszy podróży konika Wyrwija i suczkę. Bez problemów dociera do celu. Czas płynie mu tam spokojnie, z małą ilością niebezpiecznych zdarzeń. Jednak wszystko ulega szybkiej zmianie, gdy do jego chatki przychodzi Alyss, przyjaciółka z dzieciństwa, obecnie dyplomatka. Musi on wyruszyć z nią  do zamku położonego na Północy, gdzie zaczynają dziać się dziwne rzeczy.

Klimat książki bardzo mi odpowiada, uwielbiam średniowieczne klimaty. Rycerze, zamki, księżniczki i walki na śmierć i życie. Bardzo mnie to interesuję. Akcja książki  również mi podobała, na początku wiele się nie działo, ale i tak zbytnio się nie nudziłam. Ja chyba zawsze tak mam przy tej serii, nawet gdy dla jednych jest nudno, mnie książka wtedy odpręża.

W tej części oczywiście pojawiło się dużo Willa, czasem w opowieściach jest go mniej, schodzi na drugi plan, jednak tu on jest głównym bohaterem. Zaimponowała mi jego odwaga, podczas spotkania ze Skandianami, ukazał, że potrafi postępować mądrze i rozważnie. Bardzo go lubię, choć nie mogę nie zauważyć, że autor nie dodał mu praktycznie wad, co jednak przy jego miłej osobie mi nie przeszkadza, nie ma w sobie pychy i zadufania, po prostu to postać bohatera.

Dziwi mnie zawsze tylko jedna kwestia, bohaterowie mimo iż już są dorośli, nadal zachowują się jak na początku przygód. Mają te same cechy, jedynym dynamicznych bohaterem był Harace’y, ale jedynie w pierwszym tomie. Ludzie często się zmieniają, a oni cały czas zachowują się i postępują lekko przewidywalnie. Zawsze gdy zdarzy się niebezpieczeństwo są gotowi stawić mu czoło bez względu na konsekwencje. Uważam, że wszystkie postaci są wzorami średniowiecznych cnót.

„Po moim zniknięciu miejscowi dodali dwa do dwóch. Wyszło im siedem.”

Muszę też wspomnieć, że książka fantastyczna nadal nie nabrała tu znaczenia, nie mówię, że bez magii historie nie są tajemnicze i urokliwe, na pewno są, ale zawsze fatasy bardziej kojarzy się z jakimiś urokami, czarodziejami, elfami, itp.. Niestety to tego nie znajdziesz, magia zawarta w tym tomie jest inaczej objęta(w tym lub następnym tomie, już nie wiem), więcej nie napiszę, jeśli chcesz sam się przekonaj.

Ta część rozpoczyna historię Willa w lennie Norgate. Po przeczytaniu zakończenie musiałam szybko sięgnąć po kolejny tom, by poznać zakończenie tej historii. Nie lubię tak zostawiać książki w środku serii, potem szczegóły uciekają... Kolejny, kontynuacyjny tom nosi tytuł „Zamek Macindow”. Jak wiecie recenzje piszę długo po przeczytaniu wielu tomów, dlatego od razu mogę powiedzieć, że kolejny tom niesie jeszcze więcej przygód i niespodzianek. Czytanie to sama przyjemność. Znajdujemy tu wiele odpowiedzcie, które zostały zadane w poprzednim tomie, więc jeśli się zastanawiacie, czy czytać, czy nie, nie czekaj aż zapomnisz, co działo się w tej historii, lepiej weź ja do ręki.

Książki Johna Flanagana zawsze są miłe i przyjemne, czyta się je lekko i szybko, ta oczywiście nie jest wyjątkiem. Fabuła w swej prostocie jest bardzo wciągająca. Każda kolejna strona odkrywała nowe fakty, a czytelnik coraz bardziej wkraczał w przygodę razem z Willem. Polecam ją osobom lubiącym przygody, średniowieczny klimat i ciekawych bohaterów. 
Ocena 8/10


Autor: John Flanagan
Tom: V
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 383
Cena: 32,90zł
Data przeczytania: 2012-11-24
Skąd: biblioteka publiczna 


Seria:
Ruiny Gorlandu --- Płonący most --- Ziemia skuta lodem --- Bitwa o Skandię -- Czarnoksiężnik z północy --- Oblężenie Macindow --- Okup za Eraka --- Królowie Clonmelu --- Halt w niebezpieczeństwie --- Cesarz Nihan-Ja --- Zaginione opowieści 

wtorek, 26 marca 2013

Pokolenie Teresy, Kamienie na szaniec


i
Czy wyobrażałeś sobie kiedyś, drogi czytelniku, życie w czasach wojny? A może czytałeś książki opisujące taki stan? Ja zostałam zmuszona do przeczytania dwóch powieści tego typu. Jedną z nich jest książka „Kamienie na szaniec”, inną zaś „Pokolenie Teresy”.

Pierwsza napisana przez  Aleksandra Kamińskiego opisuję życie trójki przyjaciół, żyjących w Warszawie. Toczą oni otwartą walkę z okupantem, prowadzą akcje Małego Sabotażu i toczą bitwy, które mają osłabić żołnierzy stacjonujących w mieście. Ksiązka opisuję ich uczucia, gdy musza zabić człowieka, gdy strzelają. Wszystko to wydawało mi się przy czytaniu mało rzeczywiste, takie nieludzkie, nie wierzyłam, że takie rzeczy miały miejsce. Rozumiałam, że miały, oczywiście, jednak nie mogłam się z tym pogodzić. Dla mnie to było by za ciężkie dla młodego człowieka. Jednak obrana ojczyzny to był obowiązek. A Alek, Rudy i Zośka potrafili go udźwignąć.

Druga została napisana przez kobietę Elżbietę Jackiewicz opisuję zwykłe życie, próby zwykłego życia w okupowanym Radomiu. Codzienna walka o chleb, chęć nauki dzieci, tajne komplety, wszystko to daje zwykły obraz ciężkiego życia, ta książka jest mi bliższa, bo opisuję życie dziewczyny, która dorasta w czasie walk. Chce żyć normalnie, chce walczyć dla kraju, chce być coś warta w całym tym nienaturalnym otoczeniu. Teresa podchodziła do wszystkiego bardzo uczuciowo, rozumiałam ją, przeżyła tyle bolesnych starć i utraciła bliskie osoby. Zdawało mi się, że gdy tylko kogoś polubiła, on umierał. Naprawdę było mi jej żal.

Bohaterami pierwszej z książek są Alek, Rudy i Zośka, młodzi chłopcy, którzy codziennie wykonywali niezwykłe, niebezpieczne akcje, stawali oko w oko ze śmiercią i dokonywali wyborów. Książka jest poświęcona ich pamięci. Uważam, że są bohaterami. Tyle mogę o nich powiedzieć. A każda inna osoba, która o  nich czytała, może coś dodać. Będę to raczej pozytywne przymiotniki, czy rzeczowniki. Myślę, że to im się należy. To Wielcy ludzie. 
Teresa to główna postać drugiej książki. Dziewczyna na swój sposób również starała się pomagać, dla niej było to trudniejsze niż dla chłopców. Kobiety, rzadziej walczyły, były za to pielęgniarkami. Uważam ją za silną osobę, waleczną, potrafiącą stawiać czoło przeciwnościom.

Naprawdę o takich ludziach ciężko jest pisać. Jako ludzie byli niezwykli, a ja tylko powinnam brać z nich przykład. Jednak nie mogę jedynie pisać o ich męstwie i odwadze. Recenzje opierają się w dużej mierze na akcji i reakcji czytelnika na książkę. Dla mnie obie pozycje nie były za ciekawe. Zawsze szukam pozytywów, ale nie lubię tej tematyki. To jest dla mnie bliski okres. Po przeczytaniu takich książek, pogarsza mi się nastrój i myślę o wszystkich okrucieństwach tego świata, użalam się, jak ludzie mogą robić tak okrutne rzeczy i to sobie nawzajem. Mój humor zawsze mocno cierpi po skończeniu takich powieści, tak samo pogorszył mi się nastrój przy pisaniu tej recenzji, nie wiem z czym to jest związane. 

Książki polecam młodzieży i dorosły interesującym się tym okresem, może dla Was książka będzie cudownym przeżyciem, ja chyba pozostanę przy fantastyce.  

Autor: Elżbieta Jackiewiczówna/Aleksander Kamiński 
Tom: ---
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Ilość stron: 277/240
Cena: ok. 25 zł
Data przeczytania: 2012-??-??/2013-02-25
Skąd: biblioteka publiczna 

sobota, 23 marca 2013

Książę cierni


„Wojna kochani, to piękna sprawa. Ci którzy twierdzą inaczej, przegrywają.”

Wszystko, co cieszy, co kocha młody Jorg to wojna, jest w tym najlepszy, nie ma sobie równych. Jeszcze nie tak dawno był normalnym chłopcem, miał rodzinę, kochającą matkę i brata. Jednak wszystko to stracił, to co odeszło zabrało ze sobą jego cząstkę. A ciernie wbiły się głęboko... Teraz po czterech latach, czterech długich latach zwieńczonych potem, bólem i śmiercią, cudzą śmiercią, Jorg zabija bez skrupułów. Bezwzględny, młody i silny stawia czoła przeciwnościom i wygrywa.

„Piętnaście wiosen! Kto w tym wieku pustoszy wsie... Kiedy przyjdzie piętnasta będę królem”

Z małej wsi powoli wycieka życie, słychać już tylko jęki dopijanych i pokrakiwania kruków. Banda złoczyńców zabiła wszystkich mężczyzn, zgwałciła kobiety i spaliła domy. Nic nie zostało. Wśród bandytów wyróżnia się jeden chłopak, znacznie młodszy od towarzyszy, jednak widać, że to on kieruję całą operacją. W jego oczach widać pewność siebie i determinację. Lepiej schodzić mu z drogi. Teraz jego celem stało się dotarcie do zamku, przed czertami laty uciekł, by zaznać życia wojownika, lecz wraca, by odebrać to, co mu się należy.

„Przegrywasz grę i co przegrałeś? Przegrałeś grę. Oto cały sekret.”

Powieść pełna przemocy, cierpienia i intryg, przepełniona mrokiem i cieniami, taka, którą zapamiętasz na długo i utkwi Ci w pamięć. W taki klimat wprowadza nas Mark Lawrence, w swojej debiutującej książce „Książę cierni”, rozpoczynającej trylogię Rozbite imperium. Co mnie zachęciło do sięgnięcia po nią? Na pewno wielkim plusem jest tajemniczy opis na okładce, który bardzo mnie zaciekawił, jednak faktem dzięki, któremu musiałam sięgnąć po tą książkę, był pozytywny komentarz jednego z moich ulubionych autorów Petera V. Bretta. Zaufałam mu i jestem po lekturze tej niebezpiecznej opowieści.

„Nie lubię się wściekać. Wścieka mnie to.”

Kiedy czytam książkę, nie lubię, gdy główny bohater jest mało wyrazisty, niezauważalny, jeśli jednak ktoś woli takie postacie, to w tej powieści ich nie znajdzie. Jorg to młody, czternastoletni chłopak, wiedzie ciężkie, pozbawione udogodnień życie i trudzi się walką. Jest bezwzględny, tajemniczy i inteligentny, zafascynowała mnie jego osoba. Nie czytałam dużej ilości książek, w których postacią najważniejszą był antybohater. Ale Jorg nie jest zwykłym antybohaterem, na pewno nie mogę powiedzieć, że jest godny naśladowania, czy jego ideologia jest trafna, jednak ma on w sobie coś, co nie pozwala go od razu przekreślić, czy dodać do jakieś jednej, utartej kategorii. Chłopak, stał się taki, jak zachowywali się ludzie wokół niego, jak działał jad cierniowych soków. Nie wiem, czy jest to bohater, który ulegnie drastycznej przemianie gdzieś podczas czytania. Dla mnie może zostać taki jaki jest, arogancki, niebezpieczny i przebiegły, powoli zaczynałam rozumieć jego postępowanie.

Wszyscy bohaterowie książki byli ciekawie wykreowani, nie można powiedzieć, że dzielili się na tych złych, bądź dobrych, każdy miał zaskakujący charakter. Charaktery postaci SA raczej negatywne, choć nie można tego ująć jednoznacznie. W książce możemy wybrać stronę konfliktu, albo popieramy Jorga, albo jesteśmy jego wrogami. Po stronie księcia stanęli jego bracia, niektórzy według mnie byli bardzo denerwujący, często wręcz głupi. Z jego bandy polubiłam Nubijczyka, czułam, że on coś ukrywa, że ma jakiś sekret, różnił się od reszty rzezimieszków, wydawał mi się jakby bardziej ludzki...

„Nie bez powodu wygram tam, gdzie inni przegrali. To dlatego, że rozumiem zasady tej gry.”

Akcja powieści rozgrywa się gdzieś w czasach, które kojarzyły mi się ze średniowieczem, jednak to nie jest dokładnie ten okres. Autor przedstawił mam swoją wizję świata, w którym rządzi przemoc i strach. Mam teorię, że czasami, w których wszystko się dzieje, jest okres po jakiejś katastrofie, odległa przyszłość, w której ludzie muszą zaczynać wszystko od początku, ale to tylko moje domysły.

W książce występuję pierwszoosobowa narracja brata Jorga, dzięki czemu możemy lepiej go poznać, zrozumieć jego przeszłość. Książka zawiera liczne retrospekcje, często po kilku rozdziałach w czasach teraźniejszych bohaterom, cofamy się o cztery lata, by dowiedzieć się, dlaczego książę Ancrath został tym, kim jest. Były to takie jakby wspomnienia głównego bohatera. Niestety dość często zdarzały się w jakichś ważnych momentach, był to dla mnie jakby urywek w akcji, zawsze wtedy moje emocje, które wytworzyły się w czasie czytania, lekko opadają. Muszę dodać, że książka nie daje siedzieć bezczynnie, cały czas coś się dzieję, książę jako osoba nerwowa, impulsywna często najpierw działa, potem myśli. Co mi jako czytelniczce bardzo odpowiadało.

„Ta cisza prawie mnie pokonała. To cisza mnie przeraża; jest jak białą kartka, która mogę zapełnić swoim strachem.”

W książce jest jeszcze coś, co bardzo mnie zafascynowało, pewne postaci, które mają duży wpływ na zdarzenia, poznajemy je słabo, są bardzo tajemnicze i niebezpieczne. Nie mogę zbyt wiele o nich pisać, bo nie dość, że opisani są w niewielu fragmentach, to jeszcze poznajemy te osoby dopiero pod koniec książki. Właśnie one dodają do książki ten klimat prawdziwego fantasy. Mogę jedynie dodać, że o jednych z tych powyżej wspomnianych istot, jeszcze nigdy nie słyszałam, nie spotkałam się w powieściach. Były dla mnie spora zagadką i żałuję, że ich wątek nie został należycie rozwinięty.

Podsumowując książka jest napisana w bardzo przystępny i ciekawy sposób, łatwo przyswajalny. Fabułą zainteresowała mnie do sięgnięcia po kolejne tomy, chciałabym przekonać się, że przyrzeczenie Jorga naprawdę się spełni. Liczę, że wydawnictwo szubko wyda następne części, a ja znów będę mogła zagłębić się w niecodzienny, okrutny świat, który bardzo mnie zaciekawił.
Ocena 9/10

Autor: Mark Lawrence
Tom: I
Wydawnictwo:Papierowy Księżyc
Ilość stron: 422
Cena: 38,90zł
Data przeczytania: 2013-03-19
Skąd: biblioteka publiczna

Seria:
Książę Cierni --- Król cierni --- ???

Książka przeczyta do wyzwania:


Jest to książka, o której kiedyś wspominałam, że bardzo mi się spodobała, miałam jedynie problem z napisaniem recenzji, nie mogłam zebrać słów, jednak w końcu się udało. 

piątek, 22 marca 2013

Miasto widmo


Kolejna księga Wampirów z Morganville,  zawiera tylko jedną część serii "Miasto widmo". Tym razem autorka  Rachel Caine napisała nieco dłuższą od poprzednich tomów część, którą polskie wydawnictwo postanowi wydać pojedynczo. 

 To miał być miły dzień, Claire miała jechać do kina samochodowego z Shanem, miało być romantycznie i pięknie, jednak sielankę przerwał telefon... Dzwoniła Eve, która poszła z koleżanką na imprezę. Okazało się, że na zabawie pojawiły się wampiry, jest pełno krwi, robi się niebezpiecznie. Claire z Shanem jadą zabrać przyjaciółkę z tego miejsca. Wampiry nadchodzą z wszystkich stron, Claire ugodziła jednego kołkiem, a teraz musi za to odpowiedzieć. Prawa Morganville są surowe, czy uda jej się wyjaśnić całe zajście? Czy ocali siebie i miasto, które wpada w zapomnienie?

 Zacznę tym razem od tego, że bardzo nie podoba mi się okładka, ale jest tak chyba ze wszystkimi częściami tej serii... A szkoda, bo może jeszcze więcej osób skusiło by się na zakup, jak wiadomo grafika przyciąga wzrok. Te dziewczyny, moim zdaniem, jakoś mało nawiązują do serii. Ale jak wiadomo liczy się treść.

Pani Caine miała niebanalny pomysł na tą część. Akcja toczyła się bardzo szybko. W każdej z książek tej serii autorka łączy wątek główny, który w każdej nowej książce jest inny z rozpoczętymi w poprzednich tomach zdarzeniami bardziej pobocznymi.

  Myrnin, mój ulubiony wampir był w tej części bardzo niebezpieczny, ale u niego to normalne. Jest chyba najciekawszą postacią, bo ciągle się zmienia, raz miły, grzeczny, pomocny i przyjacielski dla Claire, raz chce ją zabić. Taki rozdwojenie jaźni, niczym doktor Jekyll i mr Hyde. 
 Olivier też w tej części bardziej zabłysnął niż w innych, pokusił się o władzę, choć trochę się przez to pogmatwało. Na reszcie pokazał jakieś ludzkie uczucia, czego się po nim nie spodziewałam. Ogólnie w ciekawych bohaterach w każdym tomie to wampiry rządzą, one nadają książkę pazura i koloryzują ją.
  
Wielkim plusem serii jest humor. Najciekawsze są sprzeczki słowne Shane i Eve. Zachowują się trochę jak rodzeństwo, które się kocha, ale nie może nie znaleźć okazji, by podokuczać sobie nawzajem.
Zakończenie było powalające, tego to bym się w życiu nie spodziewała, ale fajne rozwiązanie, bo choć nie do końca tę osobę lubiłam, to kiedy było trzeba potrafił się poświęcić dla dobra ogółu.

 Książka przyjemna, czyta się ją szybko. Uważam, że nie do każdego powieść trafi, jeśli masz awersję do wampirów, nie tykaj nawet kijem. Ja czasem nadal lubię poczytać o tych krwiopijcach. Pozytywne jest to, że tu wampiry nie są tak ugłaskane i grzeczniutkie, potrafią nieźle dać człowiekowi w kość. Jeśli jeszcze, drogi czytelniku, nie znudziłeś się tymi stworzeniami to książka godna polecania dla Ciebie. 
Ocena 8/10

Autor: Rachel Caine
Tom: IX księga V
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 400
Cena: 35,80zł
Data przeczytania: 2012-09-16
Skąd: biblioteka publiczna

Recenzja stara, trochę pozmieniałam, ale jest jaka jest :P

czwartek, 21 marca 2013

I nie było już nikogo

„Śmierć czyha na nas w pełni życia.”

Czasem zdarza Wam się, że macie jakiś impuls i sięgacie po książkę, a potem wiecie, że ona będzie dobra? Tak było w tym przypadku, byłam w bibliotece, czekałam na lekcje i oczywiście oglądałam szkolne półki z książkami, w oczy rzuciła mi się książka znanej autorki Agaty Christie. Królową kryminałów poznałam w tym roku, czytając jej książkę „12 prac Herkulesa”, była to moja lektura. Tym razem jednak postanowiłam z własnej nieprzymuszonej woli przeczytać inne jej dzieło, bardzo znane, lubiane i chwalone. Tą książka jest kryminał pt. „I nie było już nikogo”, czy jak kto woli „Dziesięciu małych Murzynków”.

Wszystko zaczyna się od zapoznania z bohaterami, pisarka wprowadza nas w świat postaci, ukazuję charaktery osób i pokazuję jak to się wszystko zaczęło. Okazuję się, że dziesięć osób, nieznajomych, niepowiązanych ze sobą zostaję zaproszonych na wyspę, o której krążą legendy. W gazetach rozpisuje się, że jakiś milioner zbudował na niej zamek, jednak sprzykrzyło mu się mieszkanie w nim i postanowił go sprzedać. Każda z dziesięciu postaci postanawia udać się na wyspę i spędzić miło czas. Nikt nie podejrzewał, że to spokojne miejsce okażę się pułapką, a bohaterowie będą powoli ginąć jak w dziecięcej rymowance. 

Od początku zaciekawiła mnie ta tematyka. Ludzie, którzy nie mieli ze sobą żadnego kontaktu, pozornie w żadnym stopniu niepowiązani udają się na wyspę. Chciałabym podkreślić, że tylko pozornie nie są powiązani, gdyż każde z nich było podejrzane o zbrodnię, której nie udowodniono. Ktoś, kto zaprosił ich na wyspę powoli, lecz skrupulatnie wypełnia słowa dziecięcej rymowanki. Wiedzą, że z wyspy nie ma ucieczki, co wpływa na ich psychikę, zachowanie i postrzeganie osób wokół. Fascynowało mnie to. Ludzie powoli zaczynali się łamać, bać się cienia i dnia, w którym przyjdzie kolei na ich. Wiedzieli, czego maja się bać, lecz nie wiedzieli jak mają się przed tym ukryć, jak się uratować. Żadne z nich nie miało alibi, byli sami, podejrzenie i domysły były na porządku dziennym. 

Urzekła mnie również zagadka w powieści. Jest to dopiero moja druga książka autorki, ogólnie rzecz ujmując drugi kryminał, więc nie mam wielkiego porównania, ale uważam, że przedstawiona tu tajemnica to majstersztyk. Czytelnik wiedział, dzięki wierszykowi, jak zginie następna osoba, jednak nie mógł podejrzewać, kto to będzie. W miarę czytania, o zabójstwa zaczynałam podejrzewać coraz to nowe osoby. Nie było zbyt wiele poszlak, faktów, wszystko opierało się na spostrzeżeniach, słowach bohaterów. Nie wiedziałam, komu wierzyć. Najciekawsze było dla mnie to, że gdy zaczynałam kogoś podejrzewać on ginął, jakby autorka chciała mi udowodnić, że się mylę. Największym zaskoczeniem, była dla mnie postać mordercy, bez wyjaśnień tej postaci nie byłabym wstanie nawet po zakończeniu książki dowiedzieć się, kim był. Postać ta sama o swojej zbrodni pisała, że to zagadka nie do rozwiązania, choć istnieją pewne naprowadzające fakty. Nie mam wprawy, więc jak ich nie dostrzegłam, może ktoś z „lepszym okiem” je wypatrzy. 

Przy czytaniu nikt nie powinien się nudzić, książka napisana jest prostym językiem, powieść jest krótka, a akcja pędzi w niewiarygodnym tempie. Na każdej stronie poznajemy nowe fakty o bohaterach, nowe wskazówki i nowe zbrodnie. Dzięki takiemu tempu książkę pochłonęłam w kilka godzin i bez odrywania się od niej. Historia bardzo mnie wciągnęła, gdy skończyłam zaczęłam rozglądać się po pokoju, szukałam zabójcy, po chwili mi przeszło, ale jednak takie zachowanie dość rzadko mi się zdarza. 

Czy znalazłam jakieś wady w powieści? Raczej nie było ich wiele. Mogę jedynie przyczepić się do przynudnawego początku, ale było to wprowadzenie, które miało nas zapoznać z bohaterami. Początkowo gubiłam się, zbyt wiele postaci na raz, które chciałam dobrze poznać, by dowiedzieć się, kto ma największe predyspozycje do tego rodzaju wyczynów. Jednak przez początkowe akty przebiega się bardzo szybko, a po ich skończeniu mamy lepszy obraz bohaterów. 

Podsumowując, książka jest świetnym kryminałem, zakończenie jest nieprzewidywalne, a czytelnik dołowanie pochłania książkę, by dowiedzieć się, kto jest winny. Czas spędzony na czytaniu to czas mile spędzony. Powieść „I nie było już nikogo” zachęciła mnie do zapoznania się z resztą książek pani Christie i rozpoczęciem przygody z kryminałem.
Ocena 9/10



Autor: Agata Christie
Tom: -
Wydawnictwo: 
Ilość stron: 216
Cena: ok. 21 zł
Data przeczytania: 2013-03-20
Skąd: biblioteka publiczna

Jest to jedna z książek, o których wspomniałam wczoraj, dziś lub jutro zabiorę się zapisanie recenzji kolejnej książki, która mnie zachwyciła. ;)

środa, 20 marca 2013

Fantom


Powrót w dobrym stylu?

L. J. Smith popularna autorka książek paranormal-romance. Kilka lat temu napisała serię Pamiętniki Wampirów. Jak pewnie wielu czytelników spodziewałam się zakończenia cyklu po księdze 4 "Północ". Ktoś wykupił jej prawa autorskie i ghostwriter wydał kolejną część pt. "Fantom". Czym się kierował? 

Pierwsze, co pomyślałam to chęć zysku, bo po co wracać do serii, która już jest znana, odniosła sukces i została zakończona. Czy zamieram autorki był powrót do opowieści o Elenie, Stefanie i Demonie po tylu latach? Jestem pewna, że nie. Serial odniósł wielki sukces, czemu więc nie wzbogacić się na kolejnej książce. Szał trwa.
Od początku chciałam przeczytać kolejną część serii, jednak nie zamierzałam jej kupować, wiedziałam, że moja biblioteka to zrobi. I oto tak się stało.Jestem właśnie po lekturze "Fantoma", a czy mi sie podobało zaraz się dowiesz. 

Elena, Stefan i reszta ekipy(bez Damona)wracają do Fell's Church, Strażnicy wymazali wspomnienia mieszkańcom, wskrzesili umarłych, wszystko toczy się w spokojnym rytmie. Ale Elenę coś dręczy, wie, że ma wokół osoby, które ją kochają, jednak nadal śni o Demonie, w jej sercu tli się nadzieja, mała iskierka, że Damon powróci.
Rankiem do domu Eleny przychodzi Caleb- kuzyn Tylera, podaje Elenie róże, w tym momencie zaczyna się historia, a akcja powoli nabiera tempa. Bonnie ukuła się nią, a wtedy jej krew ułożyła się w imię Celia(kobieta pracuję z Alarikiem). Nagle wszystkim dręczą złe uczucia. Zazdrość rośnie w siłę.

Pomysł ciekawy, długo nie wiedziałam, jak powiązany jest tytuł do opowieści, jednak jest to trafne dobranie, bo owe "coś" odgrywa wielką rolę. Postacie jak w poprzednich częściach, trochę denerwujące, no nie wiem, jakoś tak nie mogłam się wczuć w ich uczucia. Najgorszy jest dla mnie Stefan, że też Elena musi go kochać. I oczywiście wielki powrót, którego chyba wiele osób się spodziewało. Uważam, że to jednak było za łatwe. Teraz wiem, ze Elena nie pasuję do żadnego z wampirów, wcześniej chciałam, by była z Damonem, ale teraz zmianiam zdanie. 

Okładka jest kompletnie źle dobrana, promuje serial, a nie książkę. Elena ma brązowe włosy, nie wiem, jak można ją wstawić na okłądkę książkę, której główna bohaterka jest blondynką. Teraz jak czytałam miałam mieszane uczucia, bo często w głowie pojawiała mi się twarz Eleny z serialu, tej odważnej, silnej, którą bardziej lubię. A zaraz jak czytałam fragmenty o blond włosach pojawiała mi się głupiutka, słodziutka wersja Eleny. Często to mnie denerwowało. 

Czy książka była warta przeczytania? Ze względy na wątek na pewno. Jednak nie wiem, czy to był dobry pomysł, by jeszcze raz zaczynać tę samą historię. Ten pomysł można, by wykorzystać w innej, a tą książkę zostawić w spokoju. Mi zakończenie poprzedniego tomu bardzo sie podobało, tu widzę już, że jest zostawione pole do pisania kolejnych części co mi się trochę nie podoba. 
Ocena 5/10


Autor: L.S. Smith ghostwriter
Tom: V
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 400
Cena: 37,80 zł
Data przeczytania: 2012-12-16
Skąd: biblioteka publiczna


Niedługo mam nadzieję napisać recenzje dwóch książek, które przeczytałam dziś i wczoraj, obie bardzo mi się podobały, mam nadzieję, że Was do nich zachęcę. Na razie nie zdradzam tytułów... ;)




wtorek, 19 marca 2013

Królestwo cieni

Macie czasem tak, że czytacie książkę, ale cały czas Was coś od niej odrywa, przeszkadza w czytaniu, nie możecie się skupić. Chociaż Wam się podoba przed długi czas nie możecie skończyć? Ja niestety miałam tak przy czytaniu książki „Królestwo cieni” Celine Kiernan. Czytałam ją ponad tydzień, przerywałam, zaczynałam nawet inne książki, ale w końcu się udało, skończyłam. Napiszę Wam o niej kilka słów. 

Wynter wyruszyła na samotną wyprawę, chce odszukać zbuntowanego księcia. Droga przez puszczę jest bardzo długa i niebezpieczna, dziewczyna jednak wie, gdzie chcę się dostać. W czasie wyprawy spotyka grupy wojowników z odległych krajów i niepokoi się ich pewnym siebie zachowaniem. Próbując śledzić jedno z obozowisk niespodziewanie spotyka Raziego i Christophera, którzy byli tu dokładnie w tym samym celu. Razem postanawiają wyruszyć do kryjówki Alberona. Na swojej drodze spotykają straszne plemię Wilków, by się przed nimi chronić udają się do obozu Merronich. Czy bohaterowie dotrą do tajemnego pałacu księcia? Jaka będzie cena tej wyprawy? 


Nie wiem od czego zacząć pisząc tą recenzję. Mam z tym duży problem, na początku nie mogłam skończyć czytam, teraz nie mogę zebrać słów. Ale spróbuję. Akcja książki rozgrywa się w czasach, które mogę porównać do średniowiecza, w ogromnej puszczy w kraju Jonathana. Muszę powiedzieć, że fabułą jest tu dużo bardziej rozwinięta niż w pierwszej części cyklu. Czytelnik nie może narzekać na nudę, prawie co każdy rozdział, dzieję się coś ciekawego i zaskakującego. Wynter i jej przyjaciół czeka wiele niebezpieczeństw. Uważam, że wątki w książce bardzo szybko się zmieniały w początkowej fazie. Oczywiście wszystko od początku opiera się na dotarciu do Alberona, jednak po drodze bohaterowie napotykają liczne komplikacje, co bardzo ożywiało akcję.


Ważnym wydarzeniem okazało się spotkanie Merronich, którzy na jakiś czas dali schronienie postaciom. Na początku wydawało mi się to ciekawe, poznajemy tam wiele postaci, kulturę plemienia i odkrywamy przeszłość Chrisa, jednak zbyt długie przebywanie w ich towarzystwie zaczęło mnie nudzić. Męczyło mnie zbyt wiele zagadek, nikt nie chciał wiele zdradzać. Bardzo ciekawiły mnie obrzędy, które przeprowadzali, ale jako, że Wynter- narratorka, była traktowana obco nie mogłam wielu z nich poznać. Bardzo tego żałowałam. Potem jednak akcja zaczęła się ponownie rozkręcać. Zaczęło się bardzo wiele dziać. Aż nie mogłam za tym wszystkim nadążyć. 

Jeżeli jesteście bardzo niecierpliwi, muszą Was zasmucić, dopiero pod koniec książki zaczęłam poznawać niektóre sekrety ich ludu, wyprawy do Alberona, podkreślam niektóre. Jeszcze tyle zostało do okrycia... Wiele z tajemnic były tak zaskakujące, że aż otwierałam usta ze zdziwienia. Większości z tego, czego się dowiedziałam, nie byłam w stanie przewidzieć. Z czego jestem bardzo zadowalana, bo uwielbiam być zaskakiwana przy czytaniu. 

Przejdę teraz do bohaterów. Wynter przez całą książkę wydawała mi się najsilniejsza. Stawała na wysokości zadania, nie poddawała się i walczyła o przyjaciół. Początkowe jej załamanie szybko poszło u mnie w zapomnienie. Zachowywała się całkiem inaczej niż kobiety w jej czasach, cały czas zapominam, że wtedy nie miałyśmy wiele do gadania, Wynter była wyjątkiem. W tej części, w sumie jak w poprzedniej, choć może nawet bardziej, Razi i Chris byli bardzo dynamiczni. Ich zachowanie zmieniało się bardzo często. Nie można się było nudzić. Jednak ich stany emocjonalne często, albo mnie irytowały, albo smuciły, albo zyskiwały. Czasem te szybkie zmiany mnie przerażały, ale cóż się dziwić wiele przeszli...


Nie mogę nie wspomnieć również o wątku miłosnym, a nawet dwóch. Niestety o jednym nie będę się rozpisywać, by wiele nie zdradzać. Napiszę tyle, że Razi kogoś poznał, a związek ten okazał się w pewnym stopniu niebezpieczny. Nie chcę nic zaspoilerować, ale robi mi się smutno, gdy o tym myślę. Łatwiej i więcej mogę napisać o relacjach Christiana i Wynter. To dopiero jest coś ciekawego. Raz się do siebie zbliżają, raz oddalają, nie można nadążyć. Chris bardzo długo coś okrywał, wiedziałam, że coś jest na rzeczy, ale w żadnym stopniu nie mogłam go rozgryźć. To było bardzo męczące, czuć, że coś stoi im na przeszkodzie, a nie wiedzieć co... 


Dla miłośników fantastyki dodam, że niestety nie można tu dopatrzeć się zbyt wielu fantastycznych zdarzeń, autorka bardziej skupia się na akcji oraz intrygach. W książce pojawiają się jednak duchy, gadające koty i dziwne obrzędy, choć są one jedynie dodatkiem, urozmaiceniem. Zaciekawiło mnie plemię Wilków, nie wiem, czy mam je łączyć z wilkołakami, czy to jedynie okrutni ludzie. Nie wiem, mało było o nich wspomniane. Jednak chyba powinnam zakwalifikować ich do zjawisk po nadnaturalnych, wspomniano coś o ich przemianach... Ale jeżeli się mylę wyprowadźcie mnie z błędu. 


Czytanie książki w przez większość czasu było przyjemnością, czasem niestety miałam czas jedynie na kilka stron czytanie, więc nie mogłam wciągnąć się w akcję, nie lubię takiego rozdzielania książki, wolę czytam dużymi fragmentami. Raz ujmując książka mi się spodobała, było dużo akcji, mało nużących momentów. Czuję lekki niedosyt, co wyartykułowałam wyżej. Zakończenie jednak przypadło mi do gustu i w niecierpliwością będę wypatrywać ostatniego tomu, by poznać zakończenie tej niezwykłej historii.

Ocena 9/10


Autor: Celine Kiernan
Tom: II
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 506
Cena: 39,90 zł
Data przeczytania: 2013-03-18
Skąd: własna biblioteczka

Seria:
Zatruty tron --- Królestwo cieni --- Zbuntowany Książę 


Książka przeczytana do wyzwania:

niedziela, 17 marca 2013

Tak blisko...



Być blisko... 

„Przyznanie się do błędu i przeprosiny są cenne i wartościowe, ale czasami przychodzą zbyt późno.”

To miała być spokojna noc, Jacquline wracała z imprezy, chciała dostać się do samochodu i wrócić do akademika. Nie przewidziała jednak jednego, że nie wszędzie można się czuć bezpiecznym. Ktoś podszedł ją od tyłu, była bezbronna, napastnik przygniótł ją do siedzenia, nie mogła nawet krzyczeć. Rzucała się, lecz nic nie mogła zrobić. Nagle uścisk zelżał, mogła się uwolnić. Za nią rozgrywała się zaskakująca scena, jakiś nieznajomy, pobił jej napastnika, którym okazał się Buck jej kolega. Dziewczyna chciała uciekać,  zapomnieć o wszystkim, była wstrząśnięta, że jej znajomy mógł coś takiego zrobić. Jacquline nie mogła jeszcze wiedzieć, jak ta noc odmieni jej los. 

Jak to jest, że jedna noc może zmienić życie, jedno zdarzenie zniszczyć plany, marzenia, a jedno słowo zranić do głębi? Jak to jest, że ktoś nam bliski może nas opuścić, ktoś kogo uważaliśmy za zwykłego, normalnego człowieka może okazać się potworem?
To wszystko jest możliwe, jednak się tego nie spodziewamy. Niestety życie może nas bardzo zaskoczyć.

W taką historię wprowadza nas Tamara Webber, autorka między innymi serii "Between the Lines". W naszym kraju możemy ja poznać dzięki powieści obyczajowej "Tak blisko" . Książka szybko stała się bestsellerem, a większość czytelników pokochała przedstawioną w niej historię. Czy jestem jedną z nich?

Początek książki drastyczny, jednak to on wprowadził w głębię książki, pozwolił dobrze wczuć się w emocje, jakie czułą główna bohaterka. Książka opowiada o problemach, jakie mogą zdarzyć się każdemu. Chłopak Jacquline niedawno zakończył ich trzyletni związek, tłumacząc, ze musi się wyszaleć, dziewczyna prawie zostaje zgwałcona, opuszcza wykłady, by nie widywać byłego chłopaka, prawie oblewa. Wszystko układa się źle, rodzą się same problemy. Jednak główna bohaterka odnajduję w sobie siłę, staje na nogi i znów wraca do normalnego trybu życia. Jednak to nie jest proste. Musi napisać pracę z ekonomii, z której nie jest najlepsza, a pomóc ma jej w tym tutor, Landon.

Faceci, grają tu dużą rolę. Były chłopak Kennedy, cały czas miesza w życiu Jacquline, koresponduję z nieznanym jej studentem ekonomii, a do tego chłopak, który ją uratował. Dziewczyna cały czas błądzi, poszukuje miłości, chce być kochana. Każdy z tych wyżej wspomnianych postaci, ogrywał lub odkrywa w życiu Jacquline ważną rolę. Nowo poznany Lucas jest niebezpieczny, tajemniczy, Landon inteligentny i czarujący, a Kennedy dobrze znany, była miłość, jednak łamiąca serce głównej bohaterki.  Jak to wszystko zrozumieć, gdzie są prawdziwe uczucia? Kto jest warty miłości? To na pewno nie będzie proste.

Chciałabym też wspomnieć o głównej bohaterce. Jej osoba była początkowo zagubiona, nie pewna siebie, jakby otumaniona, czasem chciałam aż nią potrząsnąć. Jednak jej zachowanie zmieniało się w trakcie czytania powieści, zaczęła się zmieniać, stawiać na swoim i wytykać wcześniejsze błędy. Dlatego ją polubiłam. Jednak moje serce skradł pewien przystojny, tajemniczy student, jego osoba przez długi czas była dla głównej bohaterki zagadką, ja od dłuższego czasu podejrzewałabym kim jest. Właśnie on dodał książce kolorytu i klimatu. Jego skrywana tajemnica była wstrząsają, aż czułam jego ból. Takie nietuzinkowe, inne od reszty postacie uwielbiam.

Na korzyść pozycji przejawia też sporo akcji i niebezpiecznych zdarzeń, które rozkręcają fabułę. Dzięki temu książkę czyta się lekko, przyjemnie i szybko. Nawet bardzo szybko. Żałowałam, gdy musiałam odłożyć ją na bok, gdy jechałam do szkoły, zaraz po powrocie wzięłam ją do ręki i w kilka godzin skończyłam. Chciałam poznać tajemnice skrywaną przez Lucasa. To była dla mnie największa zagadka.

Jedynym minusem książki było przewidywalne zakończenie, czułam, że zdarzy się to, co się zdarzyło. Jednak autorka dodała też inne wątki, które zmieniły wyobrażenie mojego zakończenia. Nie mogę też napisać, czy książka jest oryginalna, czy schematyczna, gdyż nie czytuję książek tego typu. Możliwe, że są pewne podobieństwa do innych powieści obyczajowych lub młodzieżowych.

Cieszę się, że tak szybko zabrałam się za tą pozycję, często gdy kupuję książki odkładam je na jakiś czas na półkę, a potem zapominam i zabieram się za inną. Z tą było inaczej, bo zaciekawiła mnie już od samego początku, a do tego pozytywne recenzje, nie miałam wyboru. Teraz tylko mogę sobie dopowiadać losy bohaterów, historia zakończona. Obecnie mało jest jednotomowych powieści, autorzy wolą pisać trylogię, serie, jednak ta książka się broni. Moc uczuć, ból, łzy radości i cierpienia to wszystko tworzy niesamowity klimat, więcej nie trzeba.

Wracając do pytania, czy książka mi się podobała, odpowiem tak i to bardzo. Nie czytuję tego gatunku, jednak ta opowieść mnie zauroczyła, była cudowna. Może Ty też się przekonasz, spróbuj. Przecież jesteś już tak blisko...


Autor: Tammara Webber
Tom: I
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 336
Cena: 32,90zł
Data przeczytania: 2013-03-16
Skąd: własna biblioteczka

sobota, 16 marca 2013

Wygnana królowa


 Drogi się schodzą i rozchodzą... 

Znacie powiedzenie: „Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”? Ja gdy czytałam pewną książkę od razu mi się nasunęło. Tym razem jednak wszystkie drogi bohaterów  „Wygnanej Królowej” nie krzyżują się w Wiecznym Mieście, lecz w Oden’s Ford, mieście akademickim.

Książka opowiada o dwójce całkowicie różnych osobowości, każda z tych osób wywodzi się z innej klasy społecznej, ma inne przyzwyczajenia, żyją w różnych światach, bądź żyli, bo nagle ich drogi się krzyżują.

Han razem z Tancerzem, swoim przyjacielem wyruszają do szkoły magii i  czarodziejstwa, niedawno dowiedzieli się o swoich niezwykłych zdolnościach, Han jakoś to zniósł, lecz Tancerz, który wiedziała o tym dłużej, cały czas był  zdenerwowany, pochodził z Klanu, w których nie ma żadnych magów. Ogólnie obaj nienawidzili czarodziejów, więc Klany opłaciły ich edukacje, by mieć sojuszników. Chłopcy wyruszyli w drogę.
Raisa uciekła z domu, gdy dowiedziała się, że jej matka z Wielki Mag chcą, by wyszła za mąż za Micaha , syna owego Czarodzieja. Jest to sprzeczne z Neamingiem. Wyruszyła jako kadetka Rebeka Morley  do szkoły Wojskowej razem z Amonem i jego drużyną. Jednak czy na pewno będzie to droga bez niebezpieczeństw?
Do tego wszystkiego i Hana, i księżniczkę ścigają wrogo nastawieni Bayarowie, chcący przejąć władze nad królestwem Fells.
Co się stanie, gdy drogi Hana i Raisy się skrzyżują? Jak rozwinie się ta przygoda? Musicie sami sprawdzić.

Najpierw akcja rozkręcała się powoli, była podróż, niebezpieczeństwa, raz nawet porządna pułapka, bohaterowie musieli uciekać, trochę pokombinować, ale to jeszcze nie było „to coś”. Gdy wszyscy bezpiecznie dojechali do szkoły trochę się zaczęło dziać. Początkowe rozdziały bardziej podobały mi się punktu widzenie Hana, po jego stronie następowało więcej wydarzeń. Jego droga zajęła więcej czasu, więc i przygód w trakcie podróży było więcej. Pierwsza część ksiązki tak mało mnie wciągnęła, że sięgnęłam po inną, przeczytałam ją i wróciłam do tej. Nie wiem, czy wtedy zmieniło mi się nastawienie, ale zaczęło mi się czytać przyjemniej, lepiej wciągnęłam się w akcje, bohaterowie zaczęli mnie bardziej interesować.

Czytając nie mogłam się jednak wyzbyć porównywania książki do „Trylogii Czarnego Maga”(Trudi Canavan).  Tam też w drugim tomie główna bohaterka zaczęła naukę, więc tak mi się skojarzyło. Potem wypłynęło jeszcze trochę porównań, np. Han stawał się najlepszym uczniem, brał lekcje dobrego wychowania, tak mi się trochę skojarzyło z Sonea i jej początkowym zachowaniem, ona też na początku gardziła magami. Jednak dodanie postaci Raisy rzuciło inne światło na tą powieść. Ile już czytałam książek fantastycznych,  których bohaterowie idą  do szkoły, rozwijają swojej umiejętności magiczne, stają się najlepszymi uczniami, walczą ze złem. Trochę schematyczne, jednak wątek księżniczki uciekającej z królestwa, był dla mnie do tej pory nieznany.

Wracając do treści, spodobały mi się  dodatkowe lekcje Hana, to tak trochę odmieniło monotonię normalnej szkoły i ten tajemniczy nauczyciel, jego postać mnie zaintrygowała. Od razu skojarzył mi się z jakimś niebezpieczeństwem, trochę mnie przerażał pod koniec. Ciekawe, czy się jeszcze pojawi, mógł może odegrać jakąś ważniejszą wolę w następnych częściach. Ciekawie by było.

Chciałabym jeszcze trochę napisać o wątku miłosnym. Oczywiście będzie to dotyczyło księżniczki. Od dawna jest zakochana w Amonie, jednak ten często ją odpycha. W tym tomie dowiedziałam się, jaką skrywa tajemnicę, dlaczego oddala się od Raisy. Ogólnie to bardziej mu współczułam, bo niby miał kogoś, ale go nie kochał, zaś Raisa szybko znalazła pocieszyciela. Dziewczyna często wspomina, z kim chodziła, z kim by mogła wziąć ślub, co by było dobre dla niej, dla królestwa, rozumiem, że to ważne, ale mnie już odrobinę nudziło.
Szczerze Amon mi do niej nie pasuję, bo on by na wszystko się dla niej zgadzał, ona potrzebuję kogoś silniejszego, mocniejszego, kogoś kto mógłby postawić na swoim. Jeden bohater, który pasuję do Raisy idealnie, to Han. Na reszcie doczekałam się ich ponownego spotkania. I tu właśnie w ich stosunkach zaczęło się coś dziać.  

Zakończenie ciekawe, nie mogę powiedzieć, że nie, ale można się było go spodziewać. Może nie tak, jak autorka je opisała, ale podejrzewałam, że to się stanie. Chciałabym już wypożyczyć kolejny tom, lecz muszę sobie między nimi zrobić krótką przerwę. Cały czas  myślałam, że Siedem Królestw będzie trylogią, jednak okazuję się, że będą 4 części. Czuję, ze zakończenie trzeciej, będzie zachęcać do przeczytania kolejnej. Nie mam pojęcia, kiedy moja biblioteka zamówi nową część, jak na razie wstrzymuję się przed przeczytaniem trzeciej.

Książka bardzo mi się spodobała, lubię ten gatunek, a tą serię przyjemnie się czyta, minusem jest według mnie, nudnawy początek, wolałabym, by od początku więcej się działo, ale nie mogę tak dużo wymagać. Okładki od dłuższego czasu mnie zachwycają, wyglądają pięknie. Te berła i widoki w nich, cudnie przestawione.
Ocena 8/10

Autor: Cinda Williams Chima
Tom: II
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 672
Cena: 39,99zł
Data przeczytania: 2013-01-28
Skąd: biblioteka publiczna

Seria:
Król demon --- Wygnana Królowa --- Tron szarych wilków --- Karmazynowa Korona

PS zauważyliście, że już kilka razy dodawałam same drugie części serii? :P