niedziela, 30 grudnia 2012

opowiadanko(1) ;)



Jest rok 2696. Na świecie pojawiły się roboty książkowe... Nie wiecie kim lub czym są? To proste, ale
jakże magiczne.
Roboty są to marzenia ludzi uwielbiających czytać, ich marzenia i wyobrażenia. Każdy mól książkowy,
po przeczytaniu kolejnej książki tworzył i sam udoskonalał własnego robota. Wieczorem, gdy kładł się
spać, rozmyślał o powieściach, które skończył, co w nich go zaciekawiło, jakie postacie go urzekły,
wtedy  z jego umysłu wychodziły malutkie roboty, lecz każdy chował się pod łóżkiem stwórcy. Tak samo
działo się co noc, marzenia czytających się urzeczywistniały.
Roboty łączyły się ze sobą, rosły, stawały się tym, czym stwarzał je człowiek,  większość była dobra. Te
wyglądały prawie jak bajkowe stwory, żadnego metalu, sama czysta magia. Były piękne. Lecz zdarzały
się też złe, te z rozmyśleń o mrocznych i niebezpiecznych postaciach, bandytach i zabójcach. Na
szczęście nie mogły one przetrwać długo, bo już rankiem nikt o nich nie pamiętał, więc wyparowywały.
Roboty stały się integralną częścią ludzkości, pomagały w codziennych czynnościach, były podporą,
przyjaciółmi. Ich siłą stały się marzenia czytelników. To one je kreowały i zmieniały, każdy z nich przez
to był wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju.

A wy jak wyobrażacie sobie rok 2696? 

Jutro, kiedy zaczęła się wojna


Życie może się szybko zmienić! 

"Są szczęśliwi - co mogą witać jutro świata
Upojeniem rozkoszy, okrzykiem wesela,
Pewni, że przyszłość w dary najświętsze bogata
Anielskim chlebem życia ludy poobdziela."*

 "Jutro, kiedy zaczęła się wojna" to pierwsza część serii książek Johna Marsdena, który zaczął pisać, by nakłonić uczniów do czytania. Jak sądzicie, czy mu się udało? Mnie zauroczył, z jednej strony żałuję, że dopiero teraz sięgnęłam po serię, a z drugiej cieszę się, że nie muszę czekać na kontynuację.

 Początek książki-dowiadujemy się, dlaczego powstała książka. Główna bohaterka i narrator książki- Ellie opisuję losy swoje i przyjaciół.
A zaczęło się, tak normalnie...
Kilku znajomych na czele z Ellie miało wyjechać do Piekła, niedostępnego miejsca w górach,  o którym krążą liczne teorię. Mało osób trafiło do tego miejsca, ale dzięki szczęściu i wytrwałości nastolatkom się to udało. Spędzili cudowny tydzień, z dala od szkoły, zaprzyjaźnili się, niektórych połączyło coś więcej.
Nie chcieli wyjeżdżam, lecz musieli wrócić. Ellie coś przeczuwała, popędzała grupę, czuła, że dzieje się coś niedobrego. I niestety miała rację.

"Okazało się, że naszego świata już nie ma.
Że nie ma już żadnych zasad.
A jutro musimy stworzyć własne."

 Jeśli jeszcze nie czytaliście książki pewnie zapytacie, czy jest do jakiejś podobna. Odpowiem, ze nie. Jest bardzo oryginalna. Na początku myślałam, że będzie to książka w stylu antyutopii, jednak trochę się pomyliłam. Jest to nasz świat, jednak z przed kilkunastu lat. Akcja dzieje się w Australii. Autor świetnie opisał wydarzenia, czasem czułam się, jakbym tam była.

 Książka ukazuję świat w obliczu wojny. Po przeczytaniu długo rozmyślałam, co by się stało, gdyby to nasz kraj napadli. Jeszcze nie dawno w naszym kraju rządzili zaborcy. Czy przeżyli byśmy III wojnę światową? Jakbyśmy sobie z nią poradzili? Te pytania nasuwały mi się podczas czytania powieści, więc nie jest to tylko lekka książka młodzieżowa, którą przeczytasz i zapomnisz. Ja wiem, że zapamiętam ją na długo.

 Młodzi bohaterowie wykazali się wielką odwagą, rozwagą, ukazali czym jest prawdziwa przyjaźń. Lektura ta przekazuję wiele prawd i spraw do rozważania. Pokazuję, że trzeba być przygotowanym na wszystko, bo jutro może wiele zmienić i nie można być go pewnym. Przecież świat tych ludzi zmienił się diametralnie z dnia na dzień. Musieli starać się o pożywienie, dbać o siebie nawzajem, wspierać się w trudnych chwilach, a co najważniejsze dożyć Jutra.

Polska okładka wprowadza w klimat książki, taki delikatny obraz, który niedługo może ulec zmianie. Dziewczyna, myślę, że Ellie idzie w stronę światła, do jasnego jutra, bez problemów, walk i trudów ukrywania.
 Czy książka jest warta polecenia? Uważam, że tak. To lektura obowiązkowa. Jest w niej wszystko, co można wymagać od książki obyczajowej. Wprowadza w chwile refleksji  czy na pewno my też jesteśmy jeszcze bezpieczni? Świat szybko się zmienia. Cieszę się, że po nią sięgnęłam. 


Ocena 9/10

*Wiersz Adama Asnyka "W oczekiwaniu jutra"

Autor: John Marsden
Tom: I
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 276
Cena: 19,90zł 
Data przeczytania: 2012-12-29
Skąd: biblioteka publiczna

Seria:
Jutro, kiedy zaczęła się wojna --- W pułapce nocy --- W objęciach mroku --- Przyjaciele mroku --- Gorączka --- Cienie --- Po drugiej stronie świtu

Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi


Prawie normalni gimnazjaliści i ich przygody. 

Pierwsza książka polskiego autora nowoczesnego-Rafała Kosika, którą przeczytałam. Na początku byłam do niej sceptycznie nastawiona, bo czy książka mi się spodoba, czy nie jestem za stara? Na szczęście nie, książka była świetna, przyjemnie się czytało, nie nudziłam się, żałowałam, kiedy musiałam ją odkładać, ale szkoła i inne obowiązki przeszkadzają w czytaniu.

 Pierwszy dzień w nowej szkole, czy będzie jak każdy inny, czy nic się nie zdarzy? Musicie się przekonać...
Felix, Net i Nika rozpoczynają naukę w gimnazjum, nie znają się, jednak już od pierwszego dnia się polubili, razem spóźnili się na lekcje, razem wpadli w kłopoty. Niby zwykła książka o Warszawskim dzieciakach, ale...
 I tu jest właśnie cały haczyk, bo choć książka na początku wydaję się zwykłą powieścią młodzieżową, wszystko po chwili się zmienia. Otwieramy cudowną, niecodzienną książkę motywami fantastycznymi. Spotkamy w niej roboty, sztuczną inteligencję- przyjaciela Neta i niebezpieczny gang Niewidzialnych Ludzi. Przyjaciele musza rozwikłać zagadkę złodziei i pomóc okolicznym bankom.

Bohaterowie główni są świetni, rzadko się zdarza bym każdego polubiła, postacie były cudownie opisane, chciałabym przeżywać z nimi te przygody. Felix to chłopak, który interesuję się robotami, uwielbia rozwiązywać zagadki i problemy.
Net interesuję się komputerami, wie o nich wszystko, jak już wspomniałam przyjaźni sie ze sztuczną inteligencją- Manfredem. Jest trochę strachliwy, ale zawsze stara się pokonać lęki.
Nika to zagadkowa dziewczyna, na początku myślałam, ze jest buntowniczką, ale potem poznała jej tajemnice, a miała ich sporo. Podobało mi się, ze jest zdecydowana i gotowa do pracy. Da się zauważyć, że bardzo lubi Neta.

Książka jest ciekawa również dlatego, że łączy się w niej wiele wątków, jest wątek główny, powiązany z gangiem i wątki poboczne, czasem niesamowite, czasem zwykłe problemy nastolatków. Bardzo przyjemnie, lekko i szybko się czytało. Wszystkim serdecznie polecam ;)

Ocena 9/10

Autor: Rafał Kosik
Tom: I
Wydawnictwo: Powergraft
Ilość stron: 376
Cena: 36,90 zł
Data przeczytania: 2012-09-26
Skąd: biblioteka publiczna

Seria:
Gang Niewidzialnych Ludzi --- Teoretycznie Możliwa Katastrofa --- Pałac Snów --- Pułapka Nieśmiertelności --- Orbitalny Spisek --- Orbitalny Spisek 2. Mała Armia --- Trzecia Kuzynka --- Bunt Maszyn --- Świat Zero --- Świat Zero 2. Alternauci 


sobota, 29 grudnia 2012

stosik biblioteczny(2)

Tym razem dodam stosik wypożyczony z biblioteki, też uwielbiacie chodzić między półkami i wyszukiwać, czy nie dokupiono nowych książek? 


Przepraszam za słabą jakość.
Recenzje tych książek dodam niedługo, ale dopiero, gdy dodam poprzednie, mam sporo braków w dodawaniu, z czytaniem idzie dużo szybciej niż z pisaniem.:)


od góry:
"Zwiadowcy. Oblężenie Macindow" Jahn Flanagan [przeczytana]
"Fantom" L. J. Smith(gdzieś czytałam, że to jednak nie autorka napisała) [przeczytana]
"AW Przysięga Krwi" Rachelle Mead [przeczytana]
lektura "Poczwarka" Dorota Terakowska(zaraz przed świętami dowiedziałam się, że jednak mamy po feriach, dobrze,  że nie zaczęłam czytać:P) [nieprzeczytana]
"Felex, Net i Nika oraz Trzecia Kuzynka" Rafał Kosik [teraz czytam]
"Zwiadowcy. Okup za Eraka" Jahn Flanagan [przeczytana]

Niedługo kolejny stosik, będę prezenty pod choinkę;)
Coś Wam się spodobało, czytaliście coś? 


Miłego dnia
patrycja.dorota  

Osobliwy dom pani Peregrine


Czy wierzysz w opowieści?

Tajemnicze historie, niezwykłe opowieści to coś, co uwielbiam i uwielbiałam, gdy byłam mała zawsze lubiłam słuchać bajek o księżniczkach, zamkach i rycerzach. Zawsze wyobrażałam sobie w świecie wróżek, elfów i cudownych postaci. To było magiczne, lecz gdy dorosłam zrozumiałam, że to wszystko nie może się zdarzyć, jednak jedyną drogą do tego świata są książki. One zatrzymują we mnie dziecko, wierzące w opowieści, liczące na przygodę.

Książka "Osobliwy dom pani Peregrine" miała być dla mnie łącznością z światem bajek, niecodzienności, uwielbiam wszystko, co ma w sobie element niezwykły, taki, który normalnie nigdy nie mógłby istnieć. Powieść napisał Ransom Riggs pisarz i filmowiec interesujący się starymi fotografiami, mającymi w sobie czar, niektóre z nich dodał do swojej książki, by zamienić ją w inną od wszystkich. 

Od młodości największym autorytetem był dla Yacoba dziadek. Codziennie opowiadał mu
niezwykłe historie, mówił o swoich podróżach, przyjaciołach. Był dla chłopca kimś wspaniałym. Nie wszystkie historie dziadka były jednak szczęśliwe, często pojawiały się w nich potwory, które próbowały zabić dziadka. Często w opowieściach pojawiał sie też niezwykły dom, który dawał schronienie, bronił przed złem. Mieszkały w nim dzieci, a każde z nich było niezwykłe. Yacoba fascynowały historie dziadka, chciał być taki jak on, lecz... 
Dorósł. Dzieci w szkole zaczęły się z niego wyśmiewać, uważały, że wierzy w bajki. Nie chciał już słychać tych opowieści, chciał żyć w realnym świecie, porzucić marzenie. Dziadek nie protestował. Pogodził się z wyborem wnuka.

"Kilka lat później, kiedy miałem piętnaście lat, wydarzyło się coś niezwykłego i zarazem
okropnego, i odtąd było już tylko Przed i Po."

Yacob ma już piętnaście lat, pracuję w sklepie wujka. Nagle słyszy telefon dzwoni dziadek, szuka broni, chcę zabić potwory. Chłopak wie, że dziadek ma napady histerii, starzeje się, często zapomina gdzie jest. Przypominają mu się lęki z przeszłości. Ojciec mówi mu, by pojechał do dziadka. Dom zostaje w okropnym stanie, ale ukochanego opiekuna nigdzie nie ma. Za domem jest las, coś podpowiada mu, by tam pobiegł. Znajduję dziadka, leży twarzą do ziemi, jest ciężko ranny, Yobob wie, że on odchodzi, dziadek mówi mu jednak, by się ukrył, by odnalazł sierociniec. Nagle z ciemności wyłania się potwór niczym z opowieści dziadka, realny świat chłopaka szybko legł w gruzach. Rodzice nie wierzą w jego opowieść, chłopak trafia do terapeuty. Jednak wciąż męczy go pytanie: co chciał mu przekazać dziadek?

Do przeczytania książki zachęcił mnie bajkowy, trochę mroczny klimat trailera, był on świetnie przedstawiony, nie mogłam nie kupić tej powieści. Liczyłam, że opowieść będzie zagadkowa, pełna niesamowitych postaci, liczyłam, że klimat utrzyma się przez całą książkę. Lecz czy to otrzymałam?

Książka jest bardzo ciekawa. To muszę powiedzieć na wstępie. Pomysł według mnie bardzo
oryginalny, łączą się tu wątki fantastyczne, przygodowe, młodzieżowe, nawet historyczne. Jednak
ja liczyłam choć po części na coś innego, zabrakło mi w tym magii, główny bohater Yacob był bardzo przyziemny, chyba przyzwyczaiłam się do damskich narratorek, choć jeszcze niedawno czytałam kilka książek w męskim... Nie ważne. Po prostu był inny i czasem jego zachowanie mi się nie podobało. Czasem można się w tym wielo wątkowym dziele pogubić, autor co chwila dodawał coś niesamowitego, widać, że ma głowę pełną pomysłów, czytało się to w większej części przyjemnie. Lecz moim zdaniem  akcja często miała wzloty i upadki.

Miałam w tym tygodniu dużo zajęć i codziennie czytałam po około 100 stron, więc pisałam
koleżance, które również jest zainteresowana tą książką, co o powieści sądzę. Pierwszego dnia powiedziałam "dziwna", choć wtedy książka mnie zaintrygowała, po prostu nie wiedziałam, co o niej więcej powiedzieć, bo nigdy czegoś takiego nie czytałam... Po kolejnej setce stron byłam bardzo zaciekawiona, co będzie dalej rozwijał się mój ukochany wątek lekko bajkowy, niezwykły, pisałam wtedy, że jestem oczarowana. Jednak to dość szybko się zmieniło po następnym sięgnięciu po powieść, trzecia część mnie nużyła, lecz to też uległo gwałtownej zmianie w ostatnich rozdziałach(3 czy 4), wtedy rozwinęła się całą akcja, wszystko działo się w zawrotnym tempie, bardzo przyjemnie było o tym czytać.
Muszę jeszcze pomyśleć, jak to dokładnie ocenić, jednak chyba na plus, bo jednak te lepsze
momenty zawsze przeważały, jak książka mnie nudziła po prostu na chwilę jak odkładałam,
podkreślam na chwilę, bo zaraz wracałam, by dowiedzieć się, czy dalej nie będzie ciekawiej,
często właśnie wtedy wszystko się rozwijało, a ja musiałam kończyć i zostawiać do jutra.

Przejdźmy do bohaterów. Główny bohater Yacob raczej nie stanie się moim ulubionym, bo przez większą część książki mnie irytował. Pierwsze rozdziały, początek pobytu na wyspie(do momentu podróży)lubiłam go, jednak to się zmieniło, gdy trafił do domy pani Peregrine, zaczął się inaczej zachowywać, poznała kogoś. Właśnie wątek miłosny, według mnie tu jest pies pogrzebany, tej jego dziewczyny to ja nie znosiłam, według mnie to była trochę hipokryzja, najpierw mówi, że kogoś bardzo kocha, nie może bez niego żyć, a zaraz całuję się innym... Nie pasowało mi to. Ta  część powieści była taka lekko naciągana, jakby autor musiał ją wpleść w książkę. Moim zdaniem, gdyby był albo delikatniejszy, albo gdyby go w ogóle nie było, miałam bym większą radość z czytania. Czasem nie mogłam aż słychać, jak on do niej wzdycha. Ale skończmy o tym, bo wychodzi, że tylko pisze o negatywnych rzeczach.

Powiem więcej o bohaterach. Uwielbiam wszystkie dzieciaki(prócz Emmy) z domu pani Peregrine, są cudowne, żałuję, że autor nie opisał wszystkich, przydał by sie jakiś przewodnik po postaciach, czy coś! Ich niezwykle umiejętności bardzo mi sie spodobały, to jest to, co lubię, o każdej z postaci czytałam z wielka ciekawością, chciałam poznać je wszystkie,  mam nadzieję, że autor napiszę kolejny tom i rozwinie te postacie. Ich talenty były niezwykłe.

Po przeczytaniu czułam się jakbym dostała pudełko czekoladek, ale raz trafiała na dobrą, a raz na gorzką, niesmaczną. Zawsze jednak pamięta się lepiej te lepsze rzeczy, a o gorszych chcę się zapomnieć, dlatego też jeżeli autor wyda kolejny tom sięgnę po niego. Książka według mnie byłą warta przeczytania, a w recenzji pisałam te gorsze rzeczy, bo wolałam Was uprzedzić, ja byłam nimi lekko zaskoczona, bo liczyłam na inny klimat książki.
Ocena 7/10

Autor: Ransom Riggs 
Tom: I
Wydawnictwo: Madia Rodzina
Ilość stron: 400
Cena: 35zł
Data przeczytania: 2012-12-28
Skąd: domowa bibioteczka


piątek, 28 grudnia 2012

Hobbit:niezwykła podróż (film)


                 Przygodę czas zacząć! 

 "Hobbit niezwykła podróż" to  ekranizacja powieści J. R. R.Tolkiena, jednego z najsłynniejszych twórców fantasy. "Hobbit", bo taki tytuł nosi książka, to prequel serii Władca Pierścieni. Filmy wyreżyserował Peter Jackson, który był także współtwórcą scenariusza i producentem. Premiera ekranizacji miała miejsce już w tegoroczne święta. Film został podzielony na trzy części, lecz czy było warto go zobaczyć? Czy film był nużący? O tym za chwilę.

 Kiedy wybierałam się do kina miałam mieszane uczucia, nie wiedziałam, czego sie spodziewać, filmy "Władca Pierścieni" bardzo mi się podobały, dlatego czekałam również na tę ekranizację. Nie miałam porównania z książką, gdyż miałam mieć ją za lekturę dopiero za kilka miesięcy, wolałam przeczytać w terminie. Recenzje, które czytałam były różne, ale musiałam sama zobaczyć film.
 Akcja rozgrywa się 60 lat przed wydarzeniami opisany i przedstawionymi we "Władcy Pierścieni", Bilbo jest jeszcze młodym hobbitem,  który lubi swój ciepły domek, spokojne życie w Hobbitonie. Pewnego dnia siedząc i paląc fajkę zobaczył czarownika, Gandalfa, nie wiedział, że to spotkanie odmieni jego życie i wprowadzi w mnie wiele przygód...

Wieczorem tego samego dnia do domu Bilba przychodzi nieznany mu krasnolud i zaczyna mu wyjadać zapasy, po chwili przychodzą kolejni niezapowiedziani goście w tym Gandalf. Hobbit dowiaduję się, że chcą wyruszyć na wyprawę do okupowanej przez smoka Smauga Samotnej Góry. Był to kiedyś wielki, bogaty pałac krasnoludów, który teraz okupuję niebezpieczny smok. W wędrówce bierze udział 13 krasnoludów kierowanych przez Thorina, czarodziej Gandalf i hobbit Bilbo Baginns.

Na co możecie liczyć oglądając film?
Jak dla mnie wiele osób znajdzie w nim coś dla siebie. Możliwe, że nie dogodzi on osobom, które czytały książkę, ale mnie zauroczył. Akcja była zróżnicowana, ale dobrze wyważona, bo gdy widz zaczynał się nudzić, pojawiało się cos bardzo ciekawego., coś nie "podnosiło" z fotela, dzięki temu oglądałam film z przyjemnością. Bohaterowie, do których jeszcze wrócę, byli bardzo ciekawi, każdy miał inny charakter, poznajemy nowych bohaterów i witamy się ze "starymi" poznanymi już we "Władcy Pierścieni". Wszystkie miejsce były wspaniale przedstawione, barwne, ciekawe, żywe, kolorowe, bardzo realistyczne, niektóre bajkowe, że aż nie chciało sie odrywać oczu. Jedynym minusem dla mnie było, ze w pewnych momentach obraz mi umykał, moje oczy(nosze okulary) nie nadążały za odbiorem klatek. Czasem to przeszkadzało, najczęściej zdarzało się to, gdy postacie biegły, lub akcja była szybsza. Nie działo się to zawsze, lecz denerwowało.


Kolejną ważna kwestią są bohaterowie. Moim ulubionym jest Gandalf, którego w tej części i we "władcy" zagrał Ian McKellen. W tej odsłonie był równie zabawny, co w poprzednich, uważam, ze dobrze odegrał swoją rolę. W ekscentrycznego hobbita wcielił się Martin Freeman, znany z serialu Sherlock z roli doktora Watsona. Znakomitym kunsztem aktorskim wykazał się również Richard Crispin Armitage wcielający się Thorina, bardzo podobało mi się, że był tak ostry i nieugięty. Aktor ma 188 cm wzrostu(to taka ciekawostka, wiem, że efekty robią wiele, ale i tak mnie to zaskoczyło),a do tego jest bardzo przystojny, co pewnie oglądając zauważyłyście(tak tu bardziej do pań:P). Potwory przedstawione w książce były okropne, mam na myśli to, że ich wygląd aż odstraszał, były obrzydliwe.

Rekomendacje
Film bardzo przypadł mi do gustu, jednak książki nie czytałam, więc nie miałam porównania, a bardzo tego żałuję, przed kolejną częścią na pewno przeczytam, a nawet postaram się ten film obejrzeć kolejny raz, by zobaczyć, co straciłam. Nie ważne jednak, czy czytałam, czy nie, film był świetny, efekty specjalne, krajobrazy, postacie, zachwycały, mam nadzieję, że obejrzę dalszą część, bo historia bardzo mnie wciągnęła. Opinie o filmie są bardzo różne, więc wszystko zależy od tego, co kto lubi, mi się podobało, było to coś, co na pewno zapamiętam, bo nie jest to film do jednorazowego obejrzenia.
Ocena 10/10


Dodałam tą recenzje, jest to moja pierwsza recenzja filmowa, wiec proszę o wyrozumiałość, nie wiedziałam dokładnie  co powinnam ująć, więc wyszło tak :P

czwartek, 27 grudnia 2012

Wampiry z Morganville księga IV

 Spokojne miasteczko, tu tego nie znajdziesz!

(Niestety nie napisałam recenzji do poprzednich ksiąg, ale systematycznie będę dodawać do następnych.)


Wampiry z Morganville- Rachel Caine to jedna z chyba moja ulubiona seria o wampirach. Właśnie skończyłam czytać księgę 4, wcześniej nie pisałam, co sądzę o tej serii, ale zamierzam to zmienić, a ta recenzja będzie tego dowodem. ;)

 Każda część, a przeczytałam już 8, opowiada ciekawą historię, tomy przypominają oddzielne opowieści z tymi samymi bohaterami i niektórymi wątkami łączącymi, co jest bardzo ciekawe, bo nie nudzi. Nie ma tak, że jeśli zapomnisz, co było w poprzedniej w tej się nie odnajdziesz, a jeśli jest coś, co trzeba pamiętać ładnie i zwięźle opiszę nam to autorka.

 W Morganville panuję względny spokój, zły Bishop opuścił miasto, panuję względny spokój. Claire spędza czas z Shanem i jest szczęśliwa. Eve jest cieszy się z otrzymanej roli, zawsze marzyła o aktorstwie. A Michel powoli odnajduję się w roli wampira. Claire ma kłopoty z rodzicami, są na nią źli, że umawia się ze starszym chłopakiem, do tego pracuję w nieobliczalnym, szalonym naukowcem wampirem- Myrnin. Jego super inteligentny komputer- Ada, nie za bardzo lubi Clary, co prowadzi do problemów i wielu dziwnych, a często nawet niebezpiecznych zdarzeń. Więcej dowiecie się w książce.

O drugiej części, czyli Pocałunku Nocy nie będę dużo pisać, by jakoś nie nawiązac do poprzedniej części, ale pewna grupa mieszkańców Morganville na reszcie opuści granice, co oczywiście wróży kłopoty :P
 Wszyscy bohaterowie książki są świetni, strasznie się z nimi zżyłam, każda postać doskonale pasuję do swojej roli i choć przeczytałam już kilka książek z tej serii nadal mnie zaskakują. Clary zachowuję się jak dorosła, choć czasem paraliżuje ją strach, potrafi wyjść z opresji dba o przyjaciół, zawsze stara się wszystkim pomagać, ufa wielu ludziom, nawet wampirom, choc nie zawsze dobrze na tym wychodzi. Shane jest świetnym chłopakiem, dba o Clary, znalazł pracę, stara się, fajny chłopak. Uwielbiam jego potyczki słowne z Eve i Michelem, dodają książce wiele humoru i pokazują, ze jednak nie jest to książka o dorosłych, ale o młodych ludziach, dopiero rozpoczynających życie.

 Każdy ze starszych wampirów jest świetny, uważam, że bez nich książka nie była by tak ciekawa, założycielka, Olivier, i oczywiście Myrnin są wspaniali, uwielbiam ich charaktery. Chciałabym, by autorka połączyła Myrnina i Clary, choć na jedną część, wiem, że była by to mieszanka wybuchowa, ale jeszcze bardziej urozmaiciła i ubarwiła by książkę.

 Dużym plusem było wprowadzenie, dla mnie zabawne przedstawienie dość niewesołego położenia ludzi w miasteczku, napisane z humorem i przekąsem. Ogólnie ciekawe potyczki słowne to dużo atut książki, nie pamięta w której księdze, ale podobał mi się fragment, gdy przy posiłku Michel pouczał Clary, by w tym mieście lepiej nie mówiła „Ogryź mnie” w sensie odczepienia ;)

  Nie wiem, co jeszcze mam o tej książce pisać, że jest wystrzałowa, wspaniała, zabawna, kreatywna i niebezpieczna, bo jeśli siądziesz, to już się nie oderwiesz? Nie, przecież już o tym wspominałam... To może, że jest inna niż wszystkie książki o wampirach. Nie też było...
To może, że ją serdecznie polecam. Tak! No więc polecam ja wszystkim fanom wampirów, humoru i akcji, bo jest w tej książce tego sporo. Myślę, że książka trafi w Wasz gust, Tobie pozostało tylko to sprawdzić. :)
Ocena 9/10 

Autor: Rachel Caine
Tom: VII i VIII księga IV
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 528
Cena: 35,80zł
Data przeczytania: 2012-08-09
Skąd: biblioteka publiczna




Król demon

 Witaj w świecie Siedmiu Królestw!

„Król demon” to pierwsza część trylogii Siedmiu Królestw, autorką serii jest Cinda Williams Chima. Kolejna książka, której kontynuacji nie mogę się doczekać i chciałabym ją szybko przeczytać.
 Ta książka, choć akcja dzieję się w tym samym królestwie, dzieje się w dwóch światach, całkowicie sobie przeciwnych, z innymi niebezpieczeństwami i intrygami.   

 Na początku poznajemy Hana – chłopca z niesamowitymi bransoletami na rękach i jego przyjaciela Tancerza Ognia.  Chłopcy zbierali rośliny bagienne, a kiedy mieli wracać do domu i postanowili, że po drodze zapolują. Jednak zdarzyło się coś dziwnego, zobaczyli ogień. Zdziwili się, bo o tej porze roku pada wiele deszczy, a pożary same nie wybuchają. Wtedy zwierzęta zaczęły uciekać, a za nimi na koniach nadjechało trzech młodzieńców.
Spotkanie to wiele zmieni w życiu chłopców, choć oni jeszcze tego nie wiedzą.

 W tym samym  czasie księżniczka Raisa wyrusza na polowanie razem z matką, królową Fells. Dziewczyna bardzo się niecierpliwi, bo jeden z jej zalotników – młody Bayar się spóźnia. Kiedy mieli już ruszać,  w oddali zobaczyli ogień, który szybko zbliżał się w ich stronę, zaczęli uciekać. Przez śmiercią ratuję ich wielki mag i młodzi czarodzieje na czele, którzy właśnie do nich dołączyli.  Nikt jednak nie miał pojęcia skąd ów ogień się wziął i jak powstał.

 Tak pokrótce można, by streścić początek książki. Kilka słów o głównych bohaterach. Han to szesnastolatek, który dostaje często w kość do życia, mieszka w biednej dzielnicy, jego ojciec nie żyję,  sam stara się wyżywić rodzinę, lecz ze słabym skutkiem, a jedyną cenną rzeczą jaką posiada są jego bransolety, których nie da się zdjąć. W pierwszym rozdziale źle go oceniłam, myślałam, ze to kolejny dziecinny bohater, jednak się myliłam. Chłopak jest silny, mądry i zaradny. Kiedyś był szefem Łachmaniarzy-gangu w jego dzielnicy, jednak matka kazała mu to porzucić i żyć uczciwie. Nadal wielu ma z porachunki. Ale jakoś sobie radzi.

 Reisa prawie szesnastoletnia dziewczyna, która ma objąć tron w Fells. Nie może odpędzić się od zalotników, jednym z nich jest Amon-jej dawny przyjaciel i młody magik - Bayar. Księżniczka nie jest zadowolona lekcji etykiety, uważa, że w niczym jej się to przyda.  Często rozmyśla o trzyletnim pobycie u ojca. Nie chcę rządzić, jak jej matka, chcę coś zmieniać, być lepszą królową.
Kiedy te dwa światy się spotkają, wszystko wywróci się do góry nogami. Księżniczka przejrzy na oczy, a Han wpadnie w niemałe kłopoty.

 Pani Chima stworzyła w książce własny świat, niedoskonały, bardzo wyraźnie dało się zauważyć różnice w miejscach, gdzie przebywali bohaterowie. Przemieszane wątki postaci pozwalają nam patrzeć na wszystko z dwóch perspektyw, co ułatwia prawidłowa ocenę ich postępowania i lepsze zrozumienie zdarzeń.

Ksiązka jest pełna przeciwieństw, ukazują to zajęcia w pałacu i za nim. Zamek był pełen zabaw, hucznych imprez, królowały w nim bogactwo i przepych. Zaś Łachmantarg to miejsce biedne, zaniedbane, ludzie byli tu nieszczęśliwi, chodzili głodni. Autorka doskonale opisała te dwa światy. W pałacu poznajemy etykietę, zwyczaje panujące na dworze, politykę królowej, intrygi zamkowe, magów, a w miejscu zamieszkania Hana problemy głodujących ludzi, niebezpiecznych Łachmaniarzy, wojny gangów i próby uczciwego życia.
Wszystko to jest ciekawie dopracowane, nie można się nudzić.

 Muszę tez bardzo pochwalić grafika wydawnictwa Galeria Ksiązki. Okładka jest cudowna, gdy się na nią spojrzy do razu wiadomo, ze to książka fantastyczna. Berło jest świetne. Kojarzy mi się z symbolem władzy królowej, choć nie było to opisane w książce. Ogólnie książka ma ciekawą okładkę, jest ładnie wydana. Czcionka jest dość duża, nie męczy oczu, więc szybko, lekko i przyjemnie się czyta.

  Siedem królestw czeka na Ciebie, zatrzyj i przekonaj się, że to ciekawy, czasem niebezpieczny świat. Książka porwie Cię od pierwszej strony, więc uważaj, bo możesz zapomnieć o szkole, lekcjach, pracach domowych. Na mnie tak to zadziałało. Mam nadzieję, że Tobie też się spodoba.

Ocena 9/10


Autor: Cinda Williams Chima
Tom: I
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 560
Cena: 39,99zł
Data przeczytania: 2012-09-13
Skąd: biblioteka publiczna

Atramentowe serce

Magia stronic!

Atramentowe serce to pierwsza część trylogii Cornelii Funke- autorki nazywanej niemiecką Rowling. Po książkę miałam sięgnąć już dość dawno, ale cały czas zabierałam się za coś innego, liczyłam, że po tylu pozytywnych recenzjach książka nie może mi się nie spodobać, ale o tym później, wiem jednak na pewno, że ten tytuł zapamiętam na długo.
 Główną bohaterką jest Meggie- dwunastoletnia dziewczynka, mieszkająca wraz z niezwykle utalentowanym ojcem, introligatorem- Mo. Łączy ich wspólna pasja, miłośc do książek. Ojciec i córka żyją spokojnie, gdy pewnego dnia zjawia się  nieznajomy, który nazywa ojca Meggie Czarodziejskim Językiem. Dziewczynce nie podoba się tajemniczy mężczyzna, a od jego przyjazdy jej  tata zaczyna się dziwnie zachowywać. Meggie przeczuwa  że znaleźli się w niebezpieczeństwie i wie, że jej ojciec nie chcę jej martwić, a dowodem tego jest szybki wyjazd do mieszkającej daleko ciotki...
  Przyznam, że atramentowe serce to bardzo oryginalna książka. Najcudowniejsza rzeczą, było to, że bohateowie "żyli książkami", ich świat i cała opowieść była bajkowa i niecodzienna. To podczas czytania tej powieści znalazłam sentencję, która bardzo mi sie spodobała i pozwoliła mi zrozumieć, że czytanie to nie tylko oderwanie się od codzienności, ale coś więcej. Każda książka w mniejszym lub większym stopniu wdraża się w nasze życie, zostaje w naszych sercach i zostaje z nami, bo przecież "książki mają duszę".
"Niektórych książek wystarczy skosztować, 
inne się połyka, 
a tylko nieliczne trzeba przeżuć
i strawić do końca" *
 Główni bohaterowie są wspaniale wykreowani. Meggie była odważną dziewczynką, sama w pewnych sytuacjach zastanawiałam się, czy zachowałabym tyle zimnej krwi, co ona. Mo to ciekawy człowiek, różnił sie od innych postaci, moim zdaniem nie był tak silny, jak inni, ale przekonał mnie do siebie tym, że zawsze starał się dążyć do obranego celu. Udowodnił mi, że warto walczyć, bo można wiele osiągnąć. Można brać z niego przykład wytrwałości. Moją ulubioną bohaterką jest Elinor, bo była niecodzienna, na początku jej zachowanie względem Meggie mnie denerwowało, bo jak można tak traktować dzieci, ale potem się zmieniła. Po stracie swoich "dzieci" zrozumiała, że trzeba się zmienić i tak zrobiła. Jeszcze jedną bardzo oryginalna postacią był Smolipaluch, jego zachowanie, sposób bycia i to po czyjej stronie w danej chwili był zmieniało się praktycznie, co kilka rozdziałów, to tak z z ogniem, którym kieruję wiatr, raz jest niebezpieczny, raz może dać schronienie i ciepło. "Czarne koszule" i ich przywódca bardzo mnie denerwował, nie lubię takich ludzi, byli jak jacyś okropni, nierozgarnięci mafiozi.
 W książce najbardziej nie podobało mi się, że niekiedy akcja toczyła się bardzo powoli, nic się nie działo, często przez to przerywałam lekturę, by od niej odpocząć i sięgałam po inną. Ale jeśli zaczęłam to musiałam skończyć(choć nie zawsze to robię), jednak cel został obrany, teraz nie żałuję, że skończyłam, zawsze kiedy wracałam do ten powieści, to każde potknięcie, ranę i strach bohaterów przeżywałam z nimi. Czułam te same emocje. Chciałam, by już bezpiecznie wrócili do domu, by zaprzestali walki, by jednak wszystko sie udało. Książka porwała mnie w swój magiczny świat i jestem za to ogromnie wdzięczna autorce  bo jak sama napisała w ostatnim zdaniu "pisanie ma wiele wspólnego z czarami", a jej udało sie mnie zaczarować.
Ocena 7/10


Autor: Cornelia Funke
Tom: I
Wydawnictwo: Egmont Polska
Ilość stron: 510
Cena: 27,99zł
Data przeczytania: 2012-08-16
Skąd: biblioteka publiczna


niedziela, 23 grudnia 2012

Ziemia skuta lodem


Siła przyjaźni, moc obietnicy.





Zwiadowcy seria książek autorstwa Johna Flanagana. Jestem bardzo szczęśliwa, trafiła w moje ręce, a wszystko dzięki mojemu koledze, który pożyczył mi pierwszą i drugą część. Było to już dość dawno, książki tak mi się spodobały, że musiałam przeczytać trzeci tom, długo „polowałam” na niego w bibliotece, ale wreszcie się udało. Ziemia Skuta Lodem już za mną, z czego bardzo się cieszę.

 Ta część podzielona jest na dwa punkty widzenia, pierwszy to miejsca, gdzie przebywają Will i Evanlyn, a  drugi gdzie znajduje się zwiadowca Halt. Uczeń zwiadowcy nie może pogodzić się, że zostali porwani, chce wrócić do domu, obmyśla wiele planów ucieczki, ciągle ćwiczy. Evanlyn nie chcę, by chłopak się męczył, wyjawia mu, że jest Cassandrą, córką króla jego krainy. Uważa, że jej ojciec wykupi ich od wrogiego władcy, jednak Will nie jest tego samego zdania. W czasie niewoli natrafiają na wiele trudów, ale żadne z nich się nie poddaje.

Halt nie może wyprosić u króla zgody na poszukiwanie Willa, dlatego układa plan, którym monarcha ma skazać go na banicję, uważa, że tylko w ten sposób uratuję ucznia. Razem z nim na pomoc przyjacielowi rusza także Horace. Podróż nieoczekiwanie się przedłuża, ponieważ natrafiają, na rycerzy-rabusi żądających zapłaty za przejazdy. Horace nieźle sobie z nimi radzi, zdobywa szacunek i postrach w Galii, co niektórych bardzo niepokoi...

„Pomoc może nadejść z najmniej oczekiwanej strony...”*

Książka jak dwie poprzednie urzekła mnie swoją lekkością, zaskakującymi zwrotami akcji, wielu bohaterów polubiłam. Jednym z lepszych był Erak, choć sprawiał wrażenie osoby bardzo twardej, nieugiętej to potrafił pomóc, był do tego silny i bał się konsekwencji swojego wyboru. 
 Nowa okładka

  Najsmutniejszym wątkiem książki była niemoc Willa w końcowej części powieści, było mi go strasznie żal. Zaskakiwała mnie czasem nieporadność i dziecinne zachowanie Horacego, ten chłopak w ogóle nie znał świata, ale tak samo reagowałam na jego wielką odwagę i honor podczas walki, ten chłopak ma wielkie serce. Evanlyn jest moją wspaniałą osobą, nawet, kiedy wyjawiła prawdę, nadal zachowywała się jak normalna dziewczyna, była pomocna, pracowała, gdy byłą taka potrzeba, nie zachowywała się jak typowa księżniczka, co bardzo mi się spodobało. Halt okazał się cudownym mistrzem, za wszelką cenę chciał dotrzymać przysięgi, nie bał się nawet stracić odznaki Zwiadowcy. Dla mnie jego postawa jest wzorem, że jeśli się kogoś kocha, to trzeba dla niego wiele poświęcić. 

 Na kilka słów zasługują też piękne okładki, wszystkie łączą się motywem strzał, rozkładem tekstu i tytułu, bardzo mi się to podoba. A cały obrazek, miejsca przedstawione są idealnie dobrane do każdej części, aż miło się na nie patrzy. Nie wiem jak niektórym, ale nowe twarde okładki w ogóle mi się nie spodobały  bardzo chciałabym w przyszłości kupić pierwotne wersje. 

 Bardzo lubię powieści Johna Flanagana, ponieważ potrafi on pisać prosto, wszystko da się zrozumieć i żadna część książki, nie przynudza, a nawet trudno się oderwać, bo chce się wiedzieć więcej, i więcej. Teraz muszę pospieszyć się z czytaniem innej książki i znów wybrać się do biblioteki i dowiedzieć się, co będzie się działo, bo zakończenie tylko wzmaga ciekawość.

 Myślę, że ta seria trafia do listy dziesięciu moich ulubionych książek i to na wysoką lokatę. Liczę, ze kolejne części utrzymają lub nawet przebiją jej poziom. Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, więc jeżeli szukasz chwili  odprężenia to polecam.

Ocena 10/10

*fragment z okładki książki

Autor: John Flanagan
Tom: III 
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 350
Cena: 29,90zł
Data przeczytania: 2012-09-09
Skąd: biblioteka publiczna



Cisza


 Pozostała tylko cisza!

To moje drugie spotkanie z tą powieścią, musiałam do niej wrócić by przypomnieć sobie, co się w niej działo przed przeczytaniem kolejnej(ostatniej) części serii Szeptem. Cisza, bo o niej pisze to trzecia część cyklu napisanego przez Beccę Fitzpatrick. Opowiada o miłości Nory i Patcha-upadłego anioła. Czy ich uczucie przezwycięży liczne przeciwności?

 Nora zostaje porwana, Patch, jej ukochany próbuję wszystkiego, by ją uwolnić. Proponuję Hankowi(prawdziwemu ojcu Nory i jej porywaczowi) swoje skrzydła. Składają przysięgę krwi, jednak Hank ułożył ja w taki sposób, by uwolnić dziewczynę dopiero pod koniec lata.
Minęły trzy miesiące
Nora nie wie jak dostała się na cmentarz, myśli, że cały czas jest kwiecień, jednak coś tu nie pasuję. Facet z cmentarza mówi, że jest już jesień, liście na drzewach zmieniają kolor, jest noc, Nora nie wie, co się stało. Chcę wrócić do domu, nie wie jednak, że wiele rzeczy uległo zmianie. Wszyscy tłumaczą jej, ze została porwana, że minęło kilka miesięcy, lecz ona nic nie pamięta z okresu pięciu miesięcy, lecz często w jej głowie pojawia się czerń,  wtedy czuję przyjemne ciepło i mrowienie, nie wie, co to znaczy, ale nie spocznie puki się nie dowie. Lecz czy jej sie uda?

Plusy i minusy
Okładka II części
Kolejna powieść z tej serii, akcja nie toczyła się zbyt szybko, długo musiałam czekać aż Nora sobie wszystko przypomni, nudziło mnie poznawanie tych sekretów, które już znałam, chciałam przejść dalej. Jednak brnęłam nadal w historię, którą już znałam. Cieszę się, jednak, ze autorka dodawała nowe wątki, to urozmaicało trochę akcję. Zawsze zastanawiałam się, dlaczego to Nora najczęściej wpada w całej książce w tarapaty, czy czasem nie może sobie odpuścić, oczywiście nie wszystkie zdarzały się z jej winy, ale ona jest tak ciekawska, czy normalny człowiek, chodzi sam po nocy w ciemnych ulicach, nie ucieka, gdy przestępcy karzą to robić, moim zdaniem nie. Jej zachowanie często mnie denerwowało, choć tylko na początku, gdy jeszcze nic nie pamiętała. Śmieszyła mnie jej zazdrość o Dabrię i cieszę się, że znowu zaprzyjaźniła się ze Scotem.
Okładka I części
Patch w tej części znany jako Jev, znowu był taki jak w pierwszej części, sarkastyczny, zabawny, jednak nadal czegoś mu brakowało. Żałuję, że nie jest taki jak dawniej. Po przeczytaniu "Szeptem" byłam w nim zauroczona, jednak ten czar prysł w drugiej części, autorka nie miała już chyba pomysłów na zabawne żarciki, a szkoda.
Bardzo zaciekawił mnie świat tej powieści, chętnie dowiedziałabym się więcej o aniołach, Nefilach, ich wątek w książce jest bardzo ważny, ale tak trochę oklepany. Takie są moje odczucia.

Ogólne wrażenia:
Uważam, że jest to ciekawa seria, mam do niej lekki sentyment, gdyż to była jedna z moich pierwszych powieści paranormalnych i chyba jedna z najlepszych cykli o aniołach. Patch to taki bad boy, dlatego go polubiłam. Książka należy do powieści, które są ciekawe, historia wciąga, a czyta się je z przyjemnością, gdyż są napisane lekko i łatwo je zrozumieć. Jeśli chcesz sięgnąć po tą książkę, przeczytaj poprzednie, niby wszystko jest t powtarzane, ale dla mnie najlepsza była część pierwsza, żal ją ominąć.

Uważam, że jest to dobry paranormal romance, miłośnicy gatunku znajdą tu ciekawą historię, wątek miłosny, trochę humoru. Dla mnie książka na pewno nie jest zła, ale nie zaliczę jej także do ulubionych. Jednak zabrakło mi tego czegoś, co miała pierwsza część.

Ocena 8/10



Autor: Becca Fitzpatrick
Tom: III 
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 400
Cena: 32,90zł
Data przeczytania:(pierwsza)2012-01-??, (druga)2012-12-22
Skąd: od koleżanki(P.S. dzięki za korektę:P)





sobota, 22 grudnia 2012

Droga Cienia

Wkrocz na Drogę Cienia...



Od dawna szukałam dobrej książki fantastycznej, uwielbiam ten gatunek i często po niego sięgam. Jednak nie zawsze trafiam na takie, które mnie czymś oczarują, które są niezwykłe, nie przez istoty nadprzyrodzone, lecz inne dzięki bohaterom, świetnie wykreowanej akcji i temacie. Ta książka to ma! 
"Droga Cienia" to powieść Brent'a Weeks'a- autora książek fantasy. Książka o której piszę jest częścią Trylogii Nocnego Anioła, pisarz rozpoczął też pracę nad trylogią Powiernika Światła.

Jednak czy dobrze zrobiłam, że po nią sięgnęłam? Zaraz się dowiesz.
Markiusz żyję w slamsach, każdego dnia walczy o pieniądze na chleb, często wślizgiwał się w obłocone klepiska tawern i zbierał pieniądze, które wypadły klientom. Jednak tego dnia było inaczej. Podsłuchał rozmowę obu mężczyzn, wiedział już, że  stoi nad nim najniebezpieczniejszy zabójca. Chciał się jak najszybciej oddalić, zebrał juz tyle miedziaków, ile potrzebował, jednak drogę zagrodził mu miecz. Po chwili usłyszał ostrzeżenie mężczyzny: "Nigdy nikomu o tym nie mów. Zrozumiano? Robiłem gorsze rzeczy niż zabijanie dzieci." Każdy pewnie by się przestraszył, lecz nie Merkiusz od tej chwili zapragnął być taki jak Durzo Blint. Merkiusz postanawia zostać uczniem Durzo, by to osiągnąć mus zmienić tożsamość, porzucić dawne życie, musi nauczyć się, że "Zabójca doskonały nie ma przyjaciół-tylko cele."

"Dla Durzo Blinta zabijanie to sztuka, a w tym mieście on jest największym artystą" 
Moim ulubionym bohaterem został Durzo. Zaintrygował mnie swoją ideologią, tym zimnym nastawieniem do życia, brakiem uczuć. Zastanawiałam się, jak można sie na wszystko wyłączyć, jak udawać, że nie kochamy nikogo, jak żyć w samotności? Tyle pytań, był zadziwiającą postacią, pierwszy raz czytałam o kimś takim, dlatego tak mnie zaciekawił. Opisać go można wieloma rzeczownikami, najlepiej jednak pasują do niego  obojętność, niebezpieczeństwo i niewyobrażalna siła.
Dla własnej pracy poświęcił wszystko, jednak czy był szczęśliwy, czy to tylko gra pozorów? Zobojętnienie na uczucia, na świat wokół, nikt nie mógłby tak żyć. To blizcy dają nam radość, miłość i ciepło. Gdy ich brak czujemy pustkę. A jak musiał czuć się Durzo?

Markiusz chciał uczyć się u Durzo, chciał zostać jenym z najlepszych zabójców w kraju. Miał do tego duże predyspozycję. Jednak zapominał o jednej zasadzie, by wyzbyć sie uczyć. Od młodości bardzo lubił Laleczkę, dziewczynkę, która razem z nim mieszkała w slamsach. Pierwszym człowiekiem, którego zabił był Szczur, ten który, okaleczył jego przyjaciółkę. Zadbał, by żyło jej się lepiej, wysyłaj pieniądze  cały czas obserwował. Lecz rozłąka była dla niego męką.

Co jest dla mnie minusem książki?
Nie podobał mi się wątek polityczny, nie rozumiałam go, za dużo nazwisk, trudno mi było sie połapać w akcji. Często zastanawiałam się o kogo chodzi, bo bohaterów, baronów, czy szlachciców jest sporo, a nie pełnili oni znaczącej funkcji. Ja się trochę gubiłam.
Jednak więcej ich raczej nie znajdę, akcja rozwijała się w przyzwoitym tempie, czasem dziwiłam się, że mijają lata pomiędzy rozdziałami, ale ciekawie sie to czytało. W powieści poznajemy życie Merkiusza od młodości do dorosłości, możemy poznawać jego charakter, to czego się nauczył i jakim stał się człowiekiem. Taki wgląd w życie bohaterów jest ciekawy, bo często akcja książek rozgrywa się bardzo szybko, czasem nawet kilku dni. To miłą odmiana.


Hiszpania
Na chwilę uwagi zasługuję też okładka. Według mnie wprowadza w klimat książki, świetnie wygląda też postać na niej przedstawiona. Fioletowe "wstęgi" wyglądają ciekawie. Okładki tej części w innych krajach też wyglądają obiecująco.

Książka wywołała u mnie dobre uczucia. Ukazała ciężkie życie na ulicy, potęgę uczyć, świat intryg i zabójstw, ten świat mnie wciągnął, jeszcze do niego wrócę.
Gdy rozpoczniesz Drogę Cienie nie ma odwrotu... 

Ocena 8/10




Autor: Brent Weeks
Tom: I 
Wydawnictwo: Mag
Ilość stron: 600
Cena: 39zł
Data przeczytania: 2012-10-14
Skąd: domowa biblioteczka

Seria:
Droga Cienia --- Na krawędzi cienia --- Poza cieniem






środa, 19 grudnia 2012

Dziedzictwo Mroku


Czy Łaska pokona Mrok? 
Uwielbiam prezenty, dzięki nim dostałam w swoje łapki "Dziedzictwo Mroku" Bree Daspair. W biedronce był kiermasz książek, sprawdziłam, jakie co oferują, a potem zabrałam się za czytanie recenzji. Ta książka miała chyba najlepsze ze sprawdzanych przeze mnie. Postanowiłam namówić mamę na zakup, czy się zawiodłam? 
 Marnotrawny
Kto z Was nie zna przypowieści o Synu Marnotrawnym? Ojciec ma dwóch synów, jednemu daje pół majątku i pozwala iść poznać świat, drugi zostaje przy ojcu i ciężko pracuję, lecz która postać z przypowieści zostaje pouczona, która musi się poprawić, a która zrozumiała błędy i widzi, że źle postąpiła?  Przypowieść tę wykorzystała w swojej książce Bree Despain. Czy opowieść jest wciąż aktualna? Czy nadal może dawać temat do rozmyśleń?
 Grace jest porządna córką, grzeczną uczennicą, uwielbiam malować. Na zajęciach plastycznych spotyka Daniela, przyjaciela, który dawno zniknął. Wie, że nie odszedłby  tak łatwo, czuła, że działo się coś strasznego.Czy jego powrót wywróci życie rodziny pastora do góry nogami? Daniel nie jest już tym chłopcem, co kiedyś, zmienił się, Grace nie powinna się do niego zbliżać, lecz czuję silne przyciąganie.
 Pokusa
To dobre słowo opisujące książkę, bo była i jest ona nadal dla mnie pokusą, jest mi ciężko, bo już tydzień temu ją skończyłam, a ona nadal siedzi mi w głowie, kusi, by kupić następną, byłam już nawet w księgarni, jednak niestety nie mieli drugiej części "Łaski utraconej".
 Pytania bez odpowiedzi
Czy książka je zostawiła? Powiem tak, jest kilka spraw, które chciałabym lepiej omówić, które były lekko przemilczane, co daje manewr w kolejnych częściach, ciekawie się ona zapowiada. Pytań w książce było mnóstwo jako czytelnicy mogliśmy się trochę domyślić, trochę wywnioskować, ale większość musieliśmy dowiadywać się razem z główną bohaterką. To jest ciekawe, jedna odpowiedź rodziła kolejne pytania. Nie pomagało to, że rodzina Divine wolała utrzymywać nieprzyjemne sprawy w sekrecie. Jednak zatajanie prawdy nie zawsze pomaga.
 Bohater
Pewnie wiecie o kogo chodzi. Daniel. Tak to o nim mowa. O takiej postaci dawno nie czytałam. Na początku drań, czarne ciuchy, o nic nie dba, na niczym mu nie zależy, przypominał mi Patcha(tego z pierwszej części, potem było z nim gorzej:P) z powieści "Szeptem". Jednak stał się kimś innym, jego tajemniczość, kreatywność, czułość to było coś, o czym chce się czytać.   Zmiana jakiej w sobie dokonał była ogromna. Jego życie było ciężkie, czułam, że bał się komukolwiek zaufać, bał się uczuć, a najbardziej tego kim jest i czym może się stać. Życie go nie oszczędzało. Ale wytrwał, zachował człowieczeństwo.
Na zawsze
Już wiem, że można wszystko zmienić, można dokonać niemożliwego, a miłość zwycięża wszystko, choc to mogła być banalna książka dla młodzieży, jednak tak sie nie stało. Wplecenie w tę powieść aspektu przypowieści było według mnie strzałem w dziesiątkę. Choć dla niektórych moze to być tylko przyjemna lektura, bo taką jest na pewno, można też sie dopatrzeć przesłania.
Zawsze trzeba wierzyć, nie można się poddać, odkupienie może nadejść dla każdego, trzeba tylko chcieć.
Prawda
Teraz po przeczytaniu będę musiała polecić ją koleżankom, świetna książka, nie tylko lekka i przyjemna, ale taka do której będę chciała wrócić. Oceniam ją na 9/10, uważam, że jest warta przeczytania. Polecam ją, by się oderwać, ale też przeżyć niesamowitą przygodę. Na prawdę warto.


Autor: Bree Despair
Tom: I 
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 420
Cena: 39,90zł
Data przeczytania: 2012-11-19
Skąd: domowa biblioteczka



Stosik mikołajkowy(1)

Magia prezentów ;)



1. "Dziedzictwo Mroku" Bree Despair- prezent mikołajkowy od rodziców [przeczytana] [recenzja]
2. "Córka dymu i kości" Laini Taylor- prezent mikołajkowy od rodziców [nieprzeczytana]
3. "Magiczna gondola" Eva Voller- tą książkę akurat sama kupiłam, ale doliczam do prezentów, bo nie za własne pieniądze :P [nieprzeczytana]
4. "Żelazny cierń" Caitlin Kittredge- prezent mikołajkowy od rodziców [nieprzeczytana]
5. "Osobliwy dom Pani Peregrine" Ramson Riggs- prezent od klasowego mikołaja ;) [przeczytana] [recenzja]

Ze wszystkich książek jestem bardzo zadowolona, jednak nie wiem, kiedy je przeczytam, wolę, jak na razie skończyć serie, które zaczęłam, bo jak na razie są to tylko pierwsze części, najczęściej trylogii.

wtorek, 18 grudnia 2012

malowany człowiek księga 2


Noc nie zwycięży! 


Druga część książki "Malowany człowiek" Petera V. Bretta trzyma poziom pierwszej. Bardzo cieszę się, że zaczęłam czytać tą serię długo po wydaniu, dzięki temu czytałam dwie części razem. W tej książce jest dużo więcej walki, lepiej ukazane są potwory, sposoby walki z nimi. 
 W poprzedniej recenzji napisałam o dwóch głównych bohaterach, była to pomyłka. Postaci pierwszoplanowych jest trzy: Arlen, Leesha i Rolen(o nim wcześniej zapomniałam). Zaraz wytłumaczę dlaczego.
W tym tomie jest już starszy, więcej rozdziałów jest mu poświęcone i odgrywa dużo większą rolę niż w poprzedniej części. Wspaniale gra na skrzypkach, dorasta i uczy się na Minstrela. Ma wielki talent, ale cały czas boi się demonów i wspomina śmierć rodziców.
Arlen ta postać bardzo mi się w tym tomie spodobała, wcześniej był chłopcem, bardzo zagubionym nie wiedział czego chcę, a w tej części dorósł i bardzo się zmieniał. Jego przemiany bardzo mnie zachwyciły, bo nie często spotyka się takich bohaterów, którzy potrafią porzucić wszystko i dążyć do obranego celu.
Leesha w tej części było jej już trochę mniej, nadal uczy się zielarstwa, ale już w mieście. Jest odważna, ma wiele rozterek, pomaga innym.
  Obie książki są według mnie ciekawe, zaskakujące i cieszę się, że je przeczytałam, możliwe że niedługo zabiorę się za kolejne części, bo historia bardzo mnie wciągnęła.
Nadal serdecznie polecam.



Autor: Peter V. Brett
Tom: I Księga II
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 320 
Cena: 29,99 zł
Data przeczytania: 2012-08-30
Skąd: biblioteka publiczna

Dlatego że napisałam tak krótką recenzje(teraz bym ją inaczej napisała, ale nie chce już zmieniać, początki to początki)wkleję też kilka obrazków, uważam, że są świetne, może trochę Was zachęcą do przeczytania, potwory są wspaniale odzwierciedlone. 
Słodziaki :P Ten w środku to Jednoręki(jak przeczytacie choć trochę poznacie go lepiej) ;)

Seria:
Malowany Człowiek ks. 1 i 2 --- Pustynna Włócznia ks. 1 i 2 --- Wojna w blasku dnia ks. 1 i 2 ---  The Skull Throne ks. 1 i 2 ---  The Core ks. 1 i 2